Jak pan ocenia działanie systemu kaucyjnego  po trzech miesiącach jego pełnego funkcjonowania?

Przede wszystkim mamy do czynienia z systemem w budowie, a nie w pełni funkcjonującym, powszechnym i wygodnym dla konsumentów systemem kaucyjnym. Dokładnie sprawdza się to, przed czym ostrzegaliśmy 3 lata temu, 2 lata temu i nawet przed rokiem. To, co miało nie zadziałać, nie zadziałało i nie mogło zadziałać przy narzuconych przez resort klimatu warunkach – w efekcie mamy niezadowolenie i frustrację dużej grupy konsumentów, wynikające ze zbyt małej liczby punktów zbiórki, źle działających automatów, trudnościach w odebraniu kaucji, pomyłkach systemu w jej naliczaniu oraz, co bardzo ważne, braku powszechnej świadomości, jaki jest cel tego całego zamieszania. Potwierdzają to wyniki badań konsumenckich mówiące o silnym spadku poparcia dla całego systemu kaucyjnego, a przede wszystkim dla jego wiarygodności finansowej.

Czytaj więcej

Dlaczego butelkomaty nie przyjmują wszystkich butelek? Sprawdziliśmy

Przed czym ostrzegali państwo ministerstwo?

Ostrzegaliśmy, że te negatywne skutki mogą skutecznie zniechęcić konsumentów do systemu, jeżeli wystartuje on nieprzygotowany. Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie chciało słuchać tych argumentów i upierało się przy absurdalnym wręcz terminie, czyli 1 stycznia 2025 r. Dopiero interwencja premiera dała dodatkowe 9 miesięcy, co i tak nie rozwiązało wielu problemów. Ktoś powinien przyznać się do tego błędu i wziąć odpowiedzialność za obecne niezadowolenie społeczne, a nie zrzucać winę na operatorów i sklepy. Gdzie teraz są ci wszyscy eksperci, którzy twierdzili, że w 37-milionowym kraju, z 10 miliardami opakowań po napojach rocznie, z dużym udziałem wsi i małych miejscowości, oraz małych tradycyjnych sklepów, system kaucyjny da się zbudować na politycznym chciejstwie i biurokratycznej oderwanej od rzeczywistości wizji?

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy czują się nabici w butelki. „Rzeczpospolita” zapytała o ocenę systemu kaucyjnego

Czego potrzebował pana zdaniem system, żeby zadziałać skutecznie?

Uprzedzaliśmy, że żeby ten system był w minimalnym chociaż stopniu wygodny i wydajny, potrzeba przy jego starcie minimum 15-16 tys. automatów i około 45 tys. małych tradycyjnych sklepów na terenach poza wielkimi miastami w tzw. zbiórce manualnej, czyli ręcznie przy kasach. Jako jedyny w UE kraj od 20 lat wprowadziliśmy system wielooperatorowy, a to wymaga dodatkowego czasu na pełne zintegrowanie wszystkich systemów kaucyjnych, zarówno systemowo, finansowo jak i logistycznie. Obecnie mamy już ośmiu operatorów, co nie przekłada się na zwiększenie szybkości rozwoju systemu ani też na obniżkę kosztów jego funkcjonowania. Warunkiem wygody konsumentów jest zapewnienie jak największej liczby punktów zbiórki. Optymalnym nasyceniem jest jeden punkt na ok. 2 tys. mieszkańców (tak mają Niemcy, ale u nich system działa od 20 lat, a nie od 3 miesięcy). My nawet się do tego nie zbliżyliśmy, w tej chwili mamy około 3,5 – 4 tys. automatów – na 15 tys. potrzebnych do zbiórek.  

Czytaj więcej:

Magazyn o biznesie Lenartowicz: Należy zakazać sprzedaży alkoholu w małpkach

Pro

Jak pan ocenia wydajność systemu w handlu?

Sposób wdrożenia systemu kaucyjnego w Polsce uderzył w handel tradycyjny, bo klienci zwracają opakowania głównie w dużych sieciowych sklepach. Kupony mogą realizować tylko w sklepach danej sieci i to jeszcze, co ciekawe, z ograniczeniem czasowym 30 dni, co jest naruszeniem ich praw z ustawy. Po tym okresie kupon się przeterminowuje, co jest chyba pierwszym w historii Polski przykładem przeterminowanego pieniądza. Resort klimatu w 2026 r. nie pozwala już na stosowanie okresów przejściowych na wyprzedaż przez producentów napojów opakowań bez znaku kaucji. Widać tutaj jak na dłoni całkowite oderwanie MKiŚ od realiów rynkowych i brak dbałości o środowisko naturalne, bo zapasy opakowań i produktów bez kaucji trzeba utylizować.

Czytaj więcej

Eksperci o trudnym starcie systemu kaucyjnego. Jakie obszary wymagają poprawy?

To chyba jednak dość logiczny warunek systemu kaucyjnego, który chce, by dołączyli do niego producenci napojów?

Raczej resort chciał sukcesu za wszelką cenę. Dlatego teraz firmy napojowe, nie zważając już za bardzo na to, czy ten system działa, czy nie działa, czy był dobrze przygotowany i co o tym myślą konsumenci, po prostu na potęgę wchodzą w system, co oznacza, że liczba butelek w systemie będzie rosła dramatycznie, czym chwali się resort. To prawdziwa kwadratura koła. MKiŚ zmusza wprowadzających do wchodzenia w system, ponieważ jeśli nie zrealizują poziomu selektywnej zbiórki swoich opakowań, to zapłacą trzy razy więcej niż firmy, które w systemie są, ale w systemie i tak tych poziomów nie zrealizują, bo system jest niewydolny i jego rozwój nie nadąża za wzrostem liczby opakowań. Tylko, że niestety to wcale nie powoduje, że nagle przybędzie nam równie szybko maszyn i punktów odbioru manualnego, bo na to niezależnie od kar potrzeba czasu.

Zapewnienie maszyn to nie jest zadanie ministerstwa, tylko sklepów i operatorów. Dlaczego tych maszyn nie przybywa wystarczająco szybko?

Budowa systemu to zadanie branży napojowej realizowane przy pomocy operatorów. Jednak zadaniem Ministerstwa było wysłuchać uwag biznesu, który mówił wyraźnie, że nie da się absolutnie w tak krótkim czasie zapewnić 15 tysięcy maszyn – nie można ich w tym czasie fizycznie kupić, postawić, uruchomić, nie mówiąc już o podpisaniu tysięcy umów na zbiórkę manualną z handlem tradycyjnym i zbudowaniu całej logistyki i systemu rozliczeń. Dla ministerstwa system jawił się jako prosta czynność kupienia napoju z kaucją, odniesienia butelki do sklepu i odbiór kaucji. Szkoda, że nie chciało słuchać, że to tylko wierzchołek góry lodowej, pod którym musi znaleźć się perfekcyjnie działający system niewidoczny dla konsumenta, ale decydujący o jego wygodzie i wiarygodności, czyli zaplecze logistyczne, informatyczne i rozliczeniowe. Wymuszono w ten sposób paniczne zakupy automatów i wprowadzanie niesprawdzonych rozwiązań.

Ale czy dyskomfort konsumentów to najpoważniejszy zarzut?

Ministerstwo Klimatu zapomniało również o handlu detalicznym, który stoi na pierwszej linii systemu kaucyjnego, o tym, że za tą maszyną czy punktem zbiórki manualnej, musi stać cały potężny system logistyczny, który zapewni właściwą częstość odbioru, punkty przeliczeniowe, dzięki czemu automaty nie będą się zapychać, a sklepy nie zostaną zasypane workami z odpadami opakowaniowymi, że to wszystko musi być przygotowane. Nie zdążono tego zrobić. Szczególnie, że mamy wielu operatorów i każdy z nich na własną rękę próbuje wyrzeźbić logistykę pod swój system, organizować centra rozliczeniowe. Mówiliśmy, że minimalny okres, żeby budować system na tak dużym rynku jak Polska, to dwa lata od uchwalenia ustawy, czyli 2027 r. Uwzględniając wszystkie niedogodności, jakie nam zafundowała ustawa, w tym wielooperatorowość i inne utrudnienia, to trzy lata wydawałoby się praktycznym minimum.

Co teraz się dzieje na rynku?

Dziś poparcie dla systemu kaucyjnego wynosi 30 proc., już nie 80 proc., jak przed wdrożeniem systemu. Mamy wkurzonych konsumentów, obsługę sklepów, mamy potężne koszty i mamy operatorów, którzy tak naprawdę walczą z czasem, żeby jakoś z tej sytuacji wyjść, co jest trudne, bo ciągle są w fazie dopracowywania wspólnych, jednolitych standardów. Mamy również nasilające się próby wyłudzeń kaucji. Żeby to powstrzymać należy wzorem innych krajów wprowadzić dodatkowy jednolity system zabezpieczeń, a na to trzeba czasu.

Sądzi pan, że system kaucyjny będzie amunicją w wyborach?

Oczywiście, że system kaucyjny będzie amunicją w wyborach, bo system wprowadzony przez państwo, który jest niewygodny, drogi, powoduje straty i zdenerwowanie u konsumentów, jest złotem wyborczym dla partii politycznych. Już widać wyraźnie zaangażowanie niektórych partii w podbijanie niezadowolenia z systemu kaucyjnego. Niektóre zapowiadają, że jak dojdą do władzy, to zniosą system kaucyjny. Co ciekawe aż 25 proc. negatywnych opinii o systemie kaucyjnym w sieci, generowane jest przez boty i potem multiplikowane przez społeczeństwo. To pokazuje czym w rzeczywistości stał się temat systemu kaucyjnego i jak daleko odbiega to od jego celu.

Jakie są nastroje branży napojowej? Jakie problemy z systemem będą mieli producenci napojów?

Nastroje branży napojowej są jeszcze wymieszane, ponieważ system jest nam potrzebny, bo tylko taki system gwarantuje duże strumienie czystego surowca do recyklatu. Firmy napojowe będą miały kilka rodzajów problemów. Problemem jest wizerunek, bo to na ich butelkach jest napis "kaucja 50 groszy", z odzyskaniem której mają problemy konsumenci. Prawdopodobnie nie uda się osiągnąć poziomu zbiórek w 2026 r. (77 proc.) Trzeba będzie płacić kary i to mimo poniesienia opłaty na rzecz operatora. Tą nieudolnością zniechęcono rzesze Polaków do prośrodkowiskowych rozwiązań.