Skargę w związku z niedopełnieniem obowiązków wynikających z prawa Unii Europejskiej Polska złożyła przeciwko Niemcom w listopadzie 2023 r. Od tego czasu nasz rząd czeka na wyrok w sprawie wieloletniego, głębokiego konfliktu wokół nielegalnego przemieszczania tysięcy ton odpadów na terytorium RP. Opinia rzecznika oznacza, że wkrótce można spodziewać się rozstrzygnięcia.  

O co chodzi w polsko-niemieckim sporze o odpady

Polski rząd twierdzi, że nasz zachodni sąsiad od lat uchyla się od odpowiedzialności w sprawie uprzątnięcia 35 tys. ton odpadów, które z Niemiec trafiły w nielegalny sposób do Polski. W związku z tym w lipcu 2023 r. skierował skargę do Komisji Europejskiej na bierność rządu Republiki Federalnej Niemiec. We wrześniu 2023 r. w Brukseli odbyło się wysłuchanie stron, a w październiku KE przyznała Polsce rację w sporze z Niemcami.

Mimo początkowych zapewnień złożonych pisemnie Komisji Europejskiej, władze w Berlinie nie wykazały żadnej aktywności w celu zapewnienia odbioru odpadów. Nie pomogły też późniejsze wezwania wysyłane z Polski. W rezultacie odpady nadal zalegają w naszym kraju powodując zagrożenie dla środowiska naturalnego. Ostatecznym krokiem było skierowanie przez Polskę oficjalnej skargi bezpośrednio na wokandę Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Polski „akt oskarżenia” opierał się na trzech fundamentalnych filarach:

1. bezczynność Berlina i całkowite zaniechanie obowiązku uprzątnięcia odpadów z sześciu zidentyfikowanych składowisk.

2. procedury klasyfikacyjne – Warszawa zarzuciła stronie niemieckiej naruszenie zasad klasyfikacji odpadów, co pozwoliło na zastosowanie niewłaściwej procedury zgłoszeniowej i ułatwiło wywóz śmieci za granicę.

3. złamanie zasady lojalnej współpracy – Polska oskarżyła Niemcy o unikanie podjęcia niezbędnych środków i śledztw, które pozwoliłyby na rzetelne wyjaśnienie stanu faktycznego oraz wykrycie podmiotów odpowiedzialnych za ten proceder.

Czytaj więcej

Polska złożyła skargę na Niemcy do TSUE. Chodzi o góry odpadów

Rzecznik generalny TSUE twierdzi, że Polska nie wszystko udowodniła

Odpady, których dotyczy polska skarga do TSUE, znajdują się w siedmiu lokalizacjach: w Tuplicach (woj. lubuskie), Starym Jaworze (woj. dolnośląskie), Sobolewie (woj. dolnośląskie), Gliwicach (woj. śląskie), Sarbii (woj. wielkopolskie), Bzowie (woj. wielkopolskie) i Babinie (woj. wielkopolskie). 

W ogłoszonej dziś opinii rzecznik generalny Athanasios Rantos przyjął zniuansowane stanowisko. Jego zdaniem skarga Warszawy zasługuje na uwzględnienie, jednak tylko w odniesieniu do jednej lokalizacji.  Zaproponował, aby Trybunał uznał skargę Polski za zasadną wyłącznie w kwestii niedotrzymania przez Niemcy obligatoryjnego, 30-dniowego terminu na odebranie odpadów ze składowiska w Tuplicach. Chodzi o gigantyczny przerzut blisko 20 tysięcy ton żużli cynkowych. Co istotne, akurat w tym jednym przypadku zarówno Warszawa, Berlin, jak i Komisja Europejska były w pełni zgodne, że transport był nielegalny. Ostatecznie odpady te zostały wywiezione z Polski w grudniu 2024 roku. 

W pozostałej części skarga powinna zostać – zdaniem rzecznika – oddalona. Rantos wskazał, że Polska nie dostarczyła twardych i wymaganych prawem Unii dowodów potwierdzających, że w pozostałych pięciu lokalizacjach doszło do nielegalnego przemieszczenia bezpośrednio z Niemiec lub że śmieci można jednoznacznie powiązać z niemieckimi przedsiębiorstwami.

„Państwo członkowskie wnoszące skargę ma absolutny obowiązek dowieść istnienia uchybienia. W procedurze przed Trybunałem nie można opierać się na domniemaniach ani przypuszczeniach” – przypomniał kategorycznie rzecznik generalny.

Czytaj więcej

Sondaż: Śmierdzący temat w kampanii. Kto odpowiada za istnienie nielegalnych wysypisk?

Niemcy mogą uniknąć skutków zarzutu o nielojalność

Rzecznik odniósł się również do zarzutu o brak woli kooperacji. Zauważył, że choć sprawa była wysoce skomplikowana, a dyplomatyczne rozbieżności głębokie, oba państwa prowadziły dialog i współpracowały w celu znalezienia rozwiązania. Fakt, że w większości lokalizacji rozmowy te zakończyły się fiaskiem, według Rantosa nie oznacza automatycznego złamania unijnej zasady lojalnej współpracy.

Warto pamiętać, że opinia rzecznika generalnego stanowi jedynie niezależną propozycję rozstrzygnięcia prawnego i nie jest wiążąca dla sędziów TSUE. Sędziowie Trybunału właśnie rozpoczęli oficjalne narady. Ostateczny, wiążący wyrok w tej prestiżowej sprawie zapadnie prawdopodobnie w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

 sygn. akt C-730/23