Wojna w Ukrainie wpływa na polski rynek coraz mocniej, często w sposób, jakiego nikt nie mógłby się spodziewać. Oznacza choćby ogromne komplikacje w importowaniu towarów z całego Kaukazu.

– Musieliśmy opóźnić wprowadzenie na rynek nowej marki win gruzińskich, bo zwyczajnie nie mamy możliwości przywiezienia ich do Polski. Dotąd były transportowane przez Ukrainę. Obecnie możliwy jest jedynie fracht drogą morską do Turcji, ale to bardzo droga opcja. Więc odłożyliśmy ten projekt – mówi Paweł Gąsiorek, prezes firmy Dom Wina. – Wojna może odbić się na planach promocji win węgierskich. Gdy w 2014 r. wybuchła wojna w Gruzji, Polacy z sympatii zaczęli masowo kupować wina gruzińskie. Z Węgrami może być na odwrót – klienci mogą je bojkotować – dodaje.

Cios w elektronikę

Turcja jest dużym producentem AGD, wiele kategorii czy komponentów trafia do nas z tego kierunku. – Skokowy wzrost cen transportu oznacza ogromne problemy. Przez Turcję teraz wszyscy próbują prowadzić dostawy, co jest po prostu niemożliwe, transporty są niedostępne – mówi jeden z producentów AGD. Część marek zleca w Turcji produkcję sprzętu pod swoim szyldem, kraj stawał się alternatywą dla opcji z Chinami, ale sytuacja ekonomiczna Turcji podkopała zaufanie do niej wśród globalnych koncernów.

Inne sektory wskazują na kolejne problemy. – Dwie huty, z którymi współpracowaliśmy, zostały uszkodzone lub zniszczone. Nie mamy więc możliwości sprowadzania butelek od tych partnerów – mówi Jakub Nowak, prezes JNT Group. – Skokowo rosną też ceny surowców wykorzystywanych do produkcji, a opartych na pszenicy i kukurydzy, których Ukraina była głównym eksporterem – dodaje. Wzrost kosztów gazu, benzyny, prądu, a także surowców już ma przełożenie na ceny wina.

Zawirowania widać także na rynku spożywczym: z oferty sklepów może zniknąć część produktów. Inne znacząco zdrożeją, co dotyczy też owoców czy warzyw. Jednak kluczowa jest kwestia zbóż i olejów – zniknięcie dostaw ukraińskich powoduje ogromne problemy dla państw afrykańskich, ale również np. Chiny szukają w Europie dostaw pszenicy.

Czytaj więcej

Uzbecy zasypią braki po Ukraińcach na polskim rynku pracy?

Brak olejów

Polska branża na razie nie spodziewa się, aby w Polsce pojawili się tacy kupujący, niemniej problemy są. Należy poważnie liczyć się z brakami olejów roślinnych. Europa zastępuje już olej słonecznikowy z Ukrainy, np. polskim rzepakowym. W efekcie jest on droższy o 55 proc. niż rok temu.

Z ostatniego badania UCE Research wynika, że w kwietniu czwartą pod względem tempa wzrostu cen kategorią było już pieczywo – 28,1 proc. r./r.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– To konsekwencja ograniczonej podaży zbóż, wywołanej wojną w Ukrainie oraz rosnącymi kosztami produkcji – mówi Tomasz Kopyściański, ekonomista z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. – Do niedawna Rosja i Ukraina łącznie odpowiadały za ponad 25–30 proc. światowego eksportu pszenicy – dodaje.