Polacy w sklepach innych niż spożywcze zostawiają już dziesiątki miliardów złotych. Jak wynika z najnowszych danych firmy GfK, tylko cały rynek dóbr technologicznych i trwałego użytku wart jest ok. 50 mld zł, a w 2021 r. jego wartość wzrosła aż 14 proc. To co najmniej dwa razy szybciej niż tempo wzrostu wydatków na produkty spożywcze i chemiczne, nawet biorąc pod uwagę ponad 5-procentową inflację w 2021 r.
Miliardy do wzięcia
W sumie siła nabywcza polskich konsumentów w handlu detalicznym to aż 456 mld zł i o ile największą część tej kwoty wciąż wydajemy na żywność, o tyle na produkty remontowo-budowlane, wnętrzarskie czy ogrodnicze wydajemy już ponad 50 mld zł.
– Pandemia oraz praca i nauka zdalna sprowokowały wielu konsumentów do większych niż wcześniej wydatków na sprzęt elektroniczny, ale także remonty i akcesoria wnętrzarskie – mówi Agnieszka Górnicka, prezes Inquiry.
Sprzedażą takich produktów zajmuje się niemal 13,4 tys. punktów, ale niemal połowa przypada na wsie i miasta do 20 tys. mieszkańców. Z kolei w największych miastach, powyżej 200 tys. mieszkańców, ulokowane jest zaledwie 16 proc. punktów sprzedaży. Mimo to pozycja dużych sieci w tym sektorze jest wyjątkowo silna. Choć mają 2,7 proc. analizowanych punktów sprzedaży, to ich lokalizacje mają dostęp aż do ponad 42 proc. potencjału rynkowego. Pozostałe 58 proc. przypada 13 tysiącom punktów sprzedaży tradycyjnej – w formie sklepów czy hurtowni.