Coraz bardziej widać, że zapowiedź rządu o obniżeniu VAT na większość produktów spożywczych z 5 proc. do zera może nie przynieść odczuwalnego dla klientów efektu. Firmy bowiem wcześniej ceny podnoszą, aby przyszłotygodniową obniżkę móc zrealizować. W nieoficjalnych rozmowach ich przedstawiciele podkreślają, że wcale nie chodzi o chęć zarobku, a po prostu konieczność.

Czytaj więcej

Ogłoszona z pompą obniżka może się rządowi odbić czkawką. Ceny będą rosły

Przedsiębiorcy uderzeni wzrostem kosztów energii i gazu oraz surowców muszą ceny podnosić. W tej branży najpierw zrobiła to Biedronka. Teraz media społecznościowe pełne są sygnałów od klientów, a także pracowników innych sklepów – jak choćby Dino – według których obecnie sieć ceny podnosi. Firma nie odpowiedziała na pytania „Rzeczpospolitej" o skalę podwyżek.

To dopiero początek

– Regularne zmiany cen w cyklach tygodniowych są normalną praktyką w handlu detalicznym, tym bardziej na początku roku. Żyjąc w dobie rosnącej inflacji, prowadziliśmy dłuższe niż zwykle negocjacje ze wszystkimi naszymi dostawcami, aby zmiany cen wynikające z drastycznych zwyżek kosztów surowców, energii, transportu oraz akcyzy były jak najmniej odczuwalne dla naszych klientów – mówi Grzegorz Pytko, dyrektor handlowy w sieci Biedronka. – Niestety, realia rynkowe doprowadziły do sytuacji, w której zmiany cen niektórych produktów stały się nieuniknione – dodaje.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zapowiedział, że Inspekcja Handlowa skontroluje, jak sieci podejdą do obniżania cen. Po sygnałach o obecnych podwyżkach urząd skrytykował firmy i zaapelował do konsumentów o omijanie sklepów – jego zdaniem – nieetycznych firm. Ceny nie są jednak ustalane urzędowo i to firmy decydują, co i po ile sprzedają. – Analizujemy informacje z rynku i przyglądamy się zmianom cen w sieciach handlowych, w tym poprzez monitoring cen realizowany przez Inspekcję Handlową. Analizy cen w wybranych sieciach handlowych rozpoczynamy w tym tygodniu. Da nam to pełny obraz strategii i polityk cenowych największych podmiotów handlu detalicznego – wyjaśnia biuro prasowe UOKiK. – Wybrany koszyk dóbr podstawowych będzie analizowany przez nas co tydzień. Nie ujawniamy na tym etapie szczegółów analiz, o wynikach będziemy informować na bieżąco – dodaje.

Zdaniem branżowych ekspertów to dopiero początek fali rosnących cen. – Sytuacja jest niestabilna i poważniejsza, niż się wydaje. W przemyśle spożywczym gaz odgrywa ogromną rolę, choćby do suszenia, pieczenia, pasteryzacji i wielu innych procesów. Teraz widzimy alarm ze strony piekarni, pojawia się to u innych producentów żywności – mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy Inquiry. – Nikt nie wie, na jakich cennikach będzie pracować za chwilę, dotyczy to tak producentów, jak i sieci. Rząd tylko dolewa oliwy do ognia, zapowiadając kontrole. Armagedon cenowy dopiero nas czeka, obniżka VAT nic nie da – dodaje.

Ostra konkurencja

Oczy zwrócone są oczywiście głównie na dyskonty, które w tym roku mają odpowiadać za 38 proc. wydatków Polaków na produkty spożywcze i chemiczne. Tymczasem ich udział w liczbie sklepów ogólnospożywczych ledwie przekracza 7 proc. – wynika z najnowszego raportu firmy Market Side. Liczba sklepów dyskontowych zbliża się już do 5 tys., a przez dekadę niemal się podwoiła. – W ostatnich latach znacznie wzrosła konkurencja między sieciami dyskontowymi. Średnia odległość między najbliższymi dyskontami zmalała z 776 do 616 metrów – wyjaśnia Maciej Bartmiński, prezes Market Side. – W 2021 r. 40 proc. dyskontów miało konkurencyjny sklep dyskontowy w strefie 500 metrów, a niemal co piąty w strefie 250 metrów. W następnych latach będziemy świadkami coraz silniejszej konkurencji między czterema głównymi graczami – dodaje.

Obecna sytuacja to dla dyskontów wyzwanie. – Zawsze działamy zgodnie z przepisami prawa. Od 1 lutego 2022 r., w związku z wprowadzeniem niższej stawki podatku VAT, zakupy w naszych sklepach będą jeszcze tańsze – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, rzecznik Lidl Polska.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Potęga dyskontów nie ulega wątpliwości, a obecny kryzys może oznaczać umocnienie ich pozycji. – W Warszawie w ciągu dziesięciu ostatnich lat liczba dyskontów wzrosła z 63 do 223, w Łodzi z 35 do 101, w Poznaniu z 55 do 117, w Krakowie z 28 do 88, a we Wrocławiu z 48 do 102 – mówi Maciej Bartmiński.

Dlatego inne sektory rynku próbują nawiązać walkę. Carrefour zapowiedział, że łącznie blisko 20 tys. produktów będą mogli kupić taniej klienci hiper- i supermarketów tej sieci w efekcie obniżenia VAT. Dodatkowo sieć podjęła decyzję o dołączeniu do nich blisko 1 tys. kolejnych. Również w sklepach Auchan tańszych ma być ponad 20 tys. produktów.

Inne sieci zapowiadają podobne ruchy, zaznaczając, że klienci nie będą się cieszyć niższymi cenami. – Niemal codziennie otrzymujemy informacje od producentów i dostawców o podwyżkach cen towarów spowodowanych wzrostem kosztów produkcji, tj. wzrost cen energii i gazu o 300 proc. Wiele z nich nałoży się terminem z obniżeniem VAT, obawiamy się zatem, że zabieg ten złagodzi dalsze podwyżki, ale im nie zapobiegnie – mówi Robert Rękas, prezes Lewiatan Holding. – Kierunek obniżenia VAT na produkty spożywcze wydaje się właściwy w tym bardzo trudnym okresie, gdy ceny na rynku rosną w niespotykanym od dawna tempie. Problem inflacyjny jest znacznie głębszy i wymaga bardziej radykalnych działań – dodaje.

– Ceny w sklepach są elastycznie dostosowane do warunków rynkowych. Po 1 lutego br. planowane są obniżki cen produktów z kategorii objętych zmianą VAT z 5 na 0 proc. Jednocześnie podejmujemy rozmowy z producentami, aby jak najdłużej utrzymać poziomy cen – podaje biuro prasowe Żabka Polska.

Andrzej Gantner wiceprezes, Polska Federacja Producentów Żywności

UOKiK zapowiedzianymi kontrolami dał argument sieciom handlowym, aby zwiększyły presję i nie zgadzały się na zmiany cen przez producentów, którzy ze względu na drastyczny wzrost kosztów produkcji, a szczególnie gazu i opakowań w styczniu, muszą negocjować nowe wyższe ceny produktów. Dla wielu dostawców brak możliwości podniesienia ceny sprzedaży będzie oznaczał sprzedaż poniżej kosztów produkcji, co jest niezgodne z prawem i prowadzi do bankructwa. To krok w stronę ustalania urzędowego cen, a wszyscy pamiętamy, jak się to skończyło. Nie da się przez pół roku udawać, że ceny energii, gazu czy surowców nie rosną i to w dwu- czy nawet trzycyfrowym tempie.