Od lutego ustawowy wyjątek, pozwalający placówkom pocztowym na pracę w niedzielę, przestanie obowiązywać dla większości z nich. Obejmie już tylko te miejsca, w których przeważająca działalność to właśnie usługi pocztowe. Oznacza to koniec przymykania oczu na sklepy, które po status placówki pocztowej sięgnęły, podpisując umowy z firmami kurierskimi.

Czytaj więcej

Niedziele handlowe 2022. W te niedziele można zrobić zakupy w 2022 roku

Boom na poczty

Według wywiadowni Dun & Bradstreet w ostatnim roku obowiązywania tego rozwiązania zainteresowanie nim ze strony firm handlowych wręcz eksplodowało. O ile w latach wcześniejszych taki status, poprzez wpis do rejestru klasyfikacji działalności PKD, uzyskiwało maksymalnie 100–300 punktów rocznie, to już w 2020 r. było ich niemal 2 tys., a do końca sierpnia 2021 r. zrobiło to ponad 6,2 tys.

Wkrótce placówkami pocztowymi zaczęły się stawać nie tylko sklepy spożywcze, ale również markety budowlane jak Castorama czy OBI. W sumie liczba sklepów o takim statusie na pewno przekroczyła znacząco poziom 10 tys.

– W ostatnich miesiącach placówkami pocztowymi stały się sklepy z najróżniejszych sektorów. Nic dziwnego, w badaniach ok. 50 proc. Polaków chce robić zakupy także w niedzielę, przeciwnego zdania jest co trzeci – mówi Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry. – Bez złudzeń, zwłaszcza sieci sklepów spożywczych będą szukały nowych możliwości, by również znowelizowaną ustawę o handlu w niedzielę jakoś obejść. Przekonamy się o tym niedługo – dodaje.

Póki co, opcją jest uruchamianie sklepów franczyzowych, w niedzielę właściciel może taki sklep otworzyć pod warunkiem, iż pracuje sam, ewentualnie z pomocą rodziny, ale już bez pracowników. – Martwi nas, że nie uporządkowano w pełni zasad pomocy członków rodziny podczas pracy sklepu w niedzielę, w szczególności w zakresie definicji członków rodziny i ich odpłatnej pomocy. Liczyliśmy też na możliwość skorzystania z pracy dorywczej dla studentów właśnie w niedzielę, ale to też nie zostało uwzględnione – mówi Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu.

– Nie spodziewam się, aby duże sieci z powodu zamknięcia wyjątku dla placówek pocztowych weszły masowo w mniejsze formaty. Bardziej nas raczej martwi możliwa ofensywa marketingowa, czyli zmasowane kampanie reklamowe dyskontów, które – podobnie jak w 2018 r. – mają na celu zmianę zwyczajów zakupowych, zachęcając promocjami np. do kupowania w piątek czy sobotę – dodaje.

Polacy chcą niedziel

Na razie trwa wielkie handlowanie, parkingi sklepowe w niedziele pękają w szwach. Niezależnie od tego, jak ocenia to związek zawodowy Solidarność, kolejne badania pokazują, że liczba przeciwników zakazu rośnie i przekracza już 50 proc. Sieci handlowe nie mają pomysłu na nowe podejście do tej kwestii.

– Zawsze działamy na podstawie prawa, zastosujemy się więc do obowiązującej zmiany w ustawie – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Jako pierwsza na dużą skalę rozwiązanie z punktem pocztowym zaczęła stosować Żabka, ale w miarę upływu czasu sklepy ze statusem punktu pocztowego otwierały także Biedronka, Carrefour, Auchan, Lidl, Dino czy Kaufland.

Wbrew temu, co mówią posłowie PiS czy związkowcy z Solidarności, nie jest to wcale obchodzenie prawa, ale kolejna usługa – doskonale oceniana przez klientów, przy okazji pozwalająca także na pracę w niedzielę. Przynajmniej niektóre sieci z usług pocztowych w swoich sklepach zapewne nie zrezygnują.

Choć od początku obowiązywania ustawy od ponad trzech lat przeważają głosy krytyczne, to jednak PiS zdecydował się ustawę zaostrzyć pod presją związkowców. Ale z czerwcowego badania CBRE wynika, że liczba przeciwników zakazu rośnie – to 55 proc., w ciągu roku wzrost o 4 pkt proc. W lipcu Trybunał Konstytucyjny uznał, iż ustawa nie jest sprzeczna z konstytucją, ale zasadnicze zarzuty co do dyskryminowania firm i pracowników oddalił bez rozpatrzenia.