mercosuZ tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy tymczasowe porozumienie handlowe UE z krajami Mercosuru wchodzi w życie?
  • Które sektory polskiego biznesu wykazują największe zainteresowanie możliwościami oferowanymi przez umowę?
  • Jakie strategiczne korzyści dla Unii Europejskiej są priorytetem w kontekście tej umowy?
  • W jaki sposób umowa wpłynie na polską branżę motoryzacyjną?
  • Jakie jest ogólne nastawienie polskiego biznesu do ekspansji na rynek Mercosuru?

Po 26 latach przygotowań, umowa z krajami Mercosuru zmierza do wielkiego finału. Jeszcze nie cała umowa, ale tymczasowe porozumienie handlowe wchodzi w życie w najbliższy piątek, 1 maja 2026 r. Tego dnia powstanie więc praktycznie, choć na tymczasowej podstawie, strefa handlu licząca 700 mln konsumentów, a sama umowa ma zwiększyć w ciągu kilku lat niemal o 39 proc. eksport z UE do Ameryki Południowej.

Choć najgłośniej protestowali rolnicy, którzy zmusili rządy Francji, Włoch, a także Polski, do zaskarżenia umowy do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu, do debaty publicznej bardzo słabo przebija się świadomość, że to nie rolnictwo, a eksport przemysłu jest priorytetem umowy z Mercosurem, a także import, ale znowu, nie surowców rolnych, a surowców krytycznych, po które Europa ściga się z Chinami. Według analiz KE, ułatwienia eksportu do Mercosuru przyniosą korzyści zwłaszcza europejskim przedsiębiorstwom z UE z branży maszyn, leków, samochodów, tekstyliów i odzieży oraz... produktów rolno-spożywczych.

Umowa UE–Mercosur 2026: czy polskie firmy są gotowe? Szanse i ryzyka

Temat Mercosuru w wyniku protestów rolniczych i widowiskowego odsyłania umowy do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu stał się politycznie wrażliwy i eksperci z biznesu nabierają wody w usta. Jednak umową jest szczerze zainteresowana polska branża części motoryzacyjnych, a także polscy producenci żywności. – A po cichu branża dopytuje KUKE o możliwości zabezpieczania wchodzenia na ten rynek – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

– W ostatnich miesiącach zaczęły spływać do nas wnioski o ubezpieczenie inwestycji, w tym przejęć, w Brazylii. Chodzi m.in. o branżę turystyczną i budowlaną. Można oceniać, że nasi przedsiębiorcy liczyli na ożywienie współpracy gospodarczej i ułatwienia w działalności po wejściu w życie umowy UE – Mercosur – mówi Adam Grzybowski z KUKE.

Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych podkreśla, że otwarcie tego rynku jest ważne, bo dziś kraje Mercosur stosują wysokie, sięgające nawet 35 proc. cła na pojazdy i części samochodowe. – Ich stopniowe zniesienie może realnie zwiększyć eksport europejskiej motoryzacji, a wraz z nim popyt na komponenty produkowane m.in. w Polsce. To szczególnie istotne dla naszego kraju, który jest jednym z największych eksporterów części na świecie i funkcjonuje jako zaplecze produkcyjne dla całej Europy – mówi Tomasz Bęben. Ale wskazuje na często pomijany dostęp do surowców, niezbędnych w transformacji energetycznej, jak lit, mangan czy grafit. – Bez stabilnego i przewidywalnego dostępu do nich trudno wyobrazić sobie rozwój elektromobilności w Europie. W tym sensie umowa nie tylko otwiera nowe rynki zbytu, ale też zabezpiecza fundamenty przyszłej produkcji – mówi Tomasz Bęben.

Motoryzacja musi szukać innych rynków, przez kryzys w branży w Europie i silną konkurencję z Azji, która jest obecna też w Ameryce Południowej. Dlatego Europy nie stać dziś, by tę szansę stracić, ale by te szanse nie pozostały na papierze, potrzebne jest aktywne podejście. – W praktyce oznacza to obecność na targach, współpracę z partnerami lokalnymi, korzystanie z sieci wsparcia – takich jak zagraniczne biura handlowe – i realne przygotowanie do działania w innym otoczeniu biznesowym – mówi Tomasz Bęben.

Rola państwa jest kluczowa zwłaszcza dla firm spoza grona globalnych graczy, koncerny sobie poradzą lub już tam są, zwłaszcza motoryzacyjne. – Jeśli zdarzy się tak, że polskie części samochodowe pojadą do Brazylii, to i decyzja zostanie podjęta w centrali firmy, dlatego nie ma powodu, żeby przedstawiciele naszych krajowych filii lecieli tam i negocjowali cokolwiek – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Polska Agencja Informacji i Handlu zanotowała bardzo duże zainteresowanie polskich firm udziałem w misji gospodarczej do Argentyny na kwietniowe targi motoryzacyjne Automechanika. W maju agencja zabierze polskie firmy na targi Feira Hospitalar w São Paulo, w Brazylii. Zorganizowała także webinarium dla polskich firm medycznych, zainteresowanych ekspansją na rynek brazylijski, w którym udział wzięło ponad 70 uczestników. PAIH ma w tym regionie dwa zagraniczne biura handlowe, właśnie w São Paulo i w Buenos Aires, w Paragwaju i Urugwaju nie mamy placówek. PAIH planuje też Polsko-Brazylijskie Forum Gospodarcze, innych planów z tym rynkiem póki co brak.

Żywność widzi szansę, ale ma obawy

Żywność również patrzy na Amerykę Południową, zwłaszcza mleczarstwo. – Mamy doskonałe sery długodojrzewające i ta umowa daje nam możliwości wysyłek. Jesteśmy bardzo zainteresowani. Dla nas to szansa i trzeba ją wykorzystać – mówi redakcji Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka. Zaznacza, że potrzebują wsparcia polskiej administracji, żeby strona brazylijska szybciej uzgadniała z Polską kwestie świadectwa weterynaryjnego, takie potrzeby zgłaszają firmy.

Wśród pozostałych producentów żywności nie ma entuzjazmu, choć jest zainteresowanie. – To dosyć trudny, chociaż duży rynek, więc myślę, że w niektórych kategoriach przetworzonych produktów i alkoholi mamy szansę na wzrosty – mówi Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności, który szans upatruje zwłaszcza dla producentów słodyczy, napojów, przetworów owocowo-warzywnych, wyrobów piekarniczych. – Polskie produkty są cenowo atrakcyjne dla rosnącej klasy średniej w Brazylii czy Argentynie. Jednak nawet wzrost eksportu o 100 proc. oznacza wzrost wartości do ok. 140 mln. euro, gdy np. do Czech eksportujemy towar warty ok. 1 miliard euro. Zatem ryzyka dla rynku surowców rolnych wobec korzyści z eksportu są niewspółmiernie wysokie – ocenia Gantner.

Ekonomiści także zauważają, że w Polsce na razie nie widać entuzjazmu. – Widzimy zainteresowanie firm tym rynkiem, to są firmy z branży elektrotechnicznej, jak duże maszyny do produkcji, czy górnictwa, ale też maszyny użytkowe, części motoryzacyjne, a także firmy, które szykują się do zakupów w branży spożywczej, do korzystania z surowców – mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista KIG. 

Zdaniem Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Konfederacji Lewiatan, członkowie organizacji nie są aktywni w przygotowaniach do podboju rynku Mercosuru, ponieważ wiedzą, że współpraca nie rozwinie się od razu i korzyści będą rozłożone w czasie. – Nie ma miłości do Mercosuru z polskiej strony, nie ma nacisku na ekspansję, zwłaszcza że mamy niespokojny na świecie czas i firmy przyjmują postawę wyczekującą – podsumowuje ekonomista.