Sears to amerykańska sieć legenda, istnieje od końca XIX w. W latach 60. była nawet największym sprzedawcą detalicznym świata i na stałe weszła do krajobrazu mniejszych miast czy przedmieść aglomeracji. To typowy przykład wielkiego hipermarketu, choć bez żywności. Firma sprzedaje bowiem zarówno sprzęt elektroniczny, jak i akcesoria domowe czy motoryzacyjne oraz odzież.

http://grafik.rp.pl/grafika2/1502814,3.jpg

Kiedy upadek

Teraz trwa wielkie odliczanie, kiedy Sears straci płynność finansową. Inwestorzy czekali na ogłoszenie niewypłacalności detalisty już w piątek, ale firma prawdopodobnie wystąpi o procedurę ochrony przed wierzycielami, czyli tzw. Chapter 11. Zarząd liczy na taką opcję, bo gdyby skończyło się na procedurze według tzw. Chapter 7, Sears czeka po prostu likwidacja.

Według ostatniego sprawozdania finansowego na koniec sierpnia jej zasoby gotówki wynosiły 193 mln dol. Miała także linię kredytową na 269 mln dol. Ale przecież płaci wynagrodzenia i czynsze, a dodatkowo w poniedziałek musi rozliczyć 134 mln dol. To koszty obsługi zadłużenia, które wynosi już 11 mld dol.

Jak podał Reuters, co najmniej kilku dostawców Sears informuje już o zaległych płatnościach ze strony firmy. Z kolei według Wall Street Journal koncern zatrudnił firmę doradczą M-III Partners wyspecjalizowaną w przeprowadzaniu postępowania upadłościowego. Sears miał też otrzymać oferty na część biznesu, ale to wciąż nieoficjalne informacje.

Na giełdzie trwa odliczanie, akcje Sears spadły już do poziomu 30–40 centów, podczas gdy dekadę temu rynek wyceniał je na 100 dol. Jeszcze w 2004 r. Sears za 11 mld dol. kupił sieć sklepów Kmart. Teraz obydwie sieci zatrudniają w sumie 89 tys. osób. Obecnie sieć ma ok. 500 sklepów, ale co najmniej 50 jest trwale deficytowych i czeka je zamknięcie.

Kłopoty Sears to kolejny dowód potęgi internetowego giganta, czyli Amazona, który rośnie w bardzo szybkim tempie i zagarnia kolejne segmenty rynku detalicznego. Sears współpracował z Amazonem przy dużym projekcie handlowym, ale najwidoczniej to nie pomogło detaliście.

Czytaj także: Amazon daje podwyżki pracownikom w USA

Sklepy pod nóż

Amerykański rynek handlowy cały odczuwa konkurencję sprzedawców internetowych. W 2017 r. ogółem zamkniętych zostało 10 tys. sklepów detalicznych, w tym stało się to już w przypadku 3,8 tys., ale proces restrukturyzacji czołowych grup trwa. Największą i najbardziej znaną firmą w tarapatach jest Toys R US, jeszcze niedawno największy sprzedawca zabawek na świecie. Sklepy zamykają też takie niedawne potęgi jak GAP.

Wszystko wskazuje na to, że konkurencja handlu tradycyjnego z internetowym jeszcze się nasili. Już ponad 50 proc. Amerykanów, rozpoczynając jakiekolwiek zakupy, najpierw wchodzi na stronę Amazona.

Amerykanie, podobnie jak konsumenci na całym świecie, zmieniają swoje zwyczaje zakupowe. Jednak wielkim sieciom z tego kraju trudniej jest przystosować się do tej zmiany. Dla tradycyjnego handlu opcją na wykorzystanie internetowego boomu jest zaproponowanie konsumentom zakupów w sieci, ale ich odbieranie w sklepie. W ten sposób unikają kolejek i nie płacą za dostawę. To możliwe w Europie, ale trudne w USA, ponieważ wielkie hale handlowe są tam zazwyczaj mocno oddalone od centrum. Dlatego klienci wolą kupować w sieci z dostawą do domu.