Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki jest realny wpływ wygranego mundialu na PKB i o ile miliardów euro może wzbogacić się hiszpańska gospodarka.
  • Który sektor gospodarki zyskuje najwięcej na sportowym sukcesie.
  • W jaki sposób sportowy triumf staje się cennym aktywem, przyciągającym zagraniczne inwestycje.
  • Czym różnią się korzyści ekonomiczne dla zwycięzcy od tych, które czerpie organizator turnieju.

Mija prawie miesiąc od zakończonego zwycięstwem Hiszpanów finału Mistrzostw Świata w piłce nożnej, rozgrywanych w USA, Meksyku i Kanadzie, w którym po golu w dogrywce pokonali oni reprezentację Argentyny. Organizator turnieju, czyli FIFA, nagrodziła zwycięską federację rekordową sumą 50 mln dol., czyli 43,7 mln euro. To wyraźnie więcej niż cztery lata wcześniej za zwycięstwo w mundialu dostała Argentyna. Wtedy triumfator turnieju dostał 42 mln dol., czyli 36,7 mln euro.

Czytaj więcej

Josh Kushner i Bob Iger kupili klub koszykarski Los Angeles Lakers za 12 mld dolarów

Część nagrody wywalczonej przez hiszpańskich piłkarzy trafi w formie podatków do tamtejszej skarbówki. Pojawiają się już jednak także pierwsze szacunki na temat efektu, jaki zwycięski mundial może przynieść tamtejszej gospodarce.

Mundial 2026. Wielka reklama Hiszpanii w świecie

Hiszpańscy ekonomiści zwracają uwagę, że moment, w którym Rodri wzniósł Puchar Świata, symbolizuje również największą darmową kampanię reklamową, jaką może mieć kraj, na który patrzą oczarowane sportowym triumfem miliony ludzi na całym świecie. Eksperci zwracają uwagę, że rozgłos, atrakcyjność i uwaga, jakie Hiszpania zyskała od czasu zwycięstwa w Mistrzostwach Świata w Nowym Jorku, to trzy wysoko cenione w ekonomii niematerialne aktywa, które mogą wywołać efekt domina. Pod warunkiem jednak, że będą odpowiednio wykorzystane.

Hiszpańskie media, w tym tamtejsza sekcja międzynarodowej stacji informacyjnej Euronews, chętnie przytaczają badania z 2024 r. ekonomisty Marco Mello z Uniwersytetu w Aberdeen, opublikowane w „Oxford Bulletin of Economics and Statistics”. Wynika z nich, że zdobycie mistrzostwa świata zwiększa roczną dynamikę PKB kraju zwycięzcy o co najmniej 0,48 proc. w dwóch kwartałach po finale. Potem efekt ten zanika. Motorem tego wzrostu nie są wydatki na świętowanie, ale eksport. Jego wartość rośnie o 5–6 pkt. proc. szybciej, bo zdobyty tytuł działa jak globalna kampania reklamowa dla krajowych towarów i usług.

Czytaj więcej

Burza w USA. Restauracje podnoszą ceny klientom, którzy nie dają napiwku

– Przez dekady „efekt mistrza” był raczej „przeczuciem barowym” niż potwierdzoną hipotezą – mówi cytowany przez hiszpański dziennik „ABC” Alejandro San Nicolás, profesor z Uniwersytetu Międzynarodowego w Walencji (VIU), ekspert od zarządzania finansami. Wylicza, że przykładając wspomniany wzrost PKB o 0,48 proc. do PKB Hiszpanii, który obecnie wynosi prawie 1,7 bln euro, można szacować kwotę zwyżki na około 8 mld euro.

– W rzeczywistości ta kwota może być niższa. To nie są pieniądze, które Hiszpania otrzyma bezpośrednio za zwycięstwo i nie trafią one do gospodarki od razu – zauważa José Enrique Fernández del Campo Carreño, profesor w EAE Business School. W jego ocenie kluczowym czynnikiem, który stoi za dodatkowym wzrostem PKB jest właśnie eksport oraz zainteresowanie innych krajów i firm zagranicznych inwestowaniem w Hiszpanii. – To prawda, że firma nie otworzy tu fabryki tylko dlatego, że wygraliśmy Mistrzostwa Świata – mówi cytowany przez „ABC” Fernández del Campo. – Ale tytuł generuje szum wokół Hiszpanii i może pomagać nawiązywać kontakty na całym świecie – dodaje.

Ekonomiści zwracają uwagę, że międzynarodowy wizerunek kraju jest cennym atutem: zmniejsza napięcia handlowe, obniża koszty pozyskiwania talentów i sprzyja inwestorom. – W tym sensie Mistrzostwa Świata to najlepsza reklama, jaką kiedykolwiek wyemitowano – ocenia Alejandro San Nicolás.

Eksperci przywoływani w hiszpańskich mediach wskazują, że choć tytuł sportowy sprawia, że ludzie mówią o Hiszpanii, stawia kraj w centrum uwagi i zwiększa zainteresowanie inwestorów, funduszy, firm i innych rządów, to sam w sobie nie gwarantuje gospodarce dodatkowego wzrostu. To dlatego, że duże fundusze, korporacje, a nawet rządy, przed podjęciem decyzji o inwestycji czy współpracy starannie analizują fundamentalne czynniki gospodarki pod kątem bezpieczeństwa prawnego, opodatkowania, energetyki i kapitału ludzkiego. Innymi słowy, piłka nożna otwiera okno możliwości, ale nie gwarantuje sukcesu.

Konsumpcja i turystyka

Drugim filarem wspierającym wzrost gospodarczy jest konsumpcja krajowa gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Hiszpańscy ekonomiści szacują wydatki obywateli związane z samymi Mistrzostwami Świata na 986 mln euro. Mieszczą się w tej kwocie wydatki na nowe telewizory, inną elektronikę, koszulki, flagi itd. Do tego wszystkiego dochodzi tzw. czynnik dobrego samopoczucia. Duże wydarzenia piłkarskie zwiększają poczucie szczęścia Hiszpanów, a ta radość dodatkowo wzmacnia konsumpcję.

– Pomimo tego stanu euforii gospodarstwa domowe nie decydują o swoich wydatkach na podstawie wyników dogrywki w meczu finałowym, ale raczej na podstawie przewidywanych dochodów w dłuższej perspektywie – studzi jednak optymizm prof. Alejandro San Nicolás. Wskazuje, że znaczna część konsumpcji w ostatnich dniach turnieju i w dniu meczu finałowego to wydatki odroczone lub przedpłacone.  – Istotny nie jest szczyt wydatków w barach, restauracjach, ale też na przykład w sklepach z telewizorami i sprzętem elektronicznym w danym tygodniu, ale raczej zdolność do wydawania pieniędzy, która ostatecznie zależy od dochodu rozporządzalnego Hiszpanów – dodaje.

Cytowani w hiszpańskich mediach ekonomiści zastanawiają się też, czy i na ile wygrany mundial może podbić ruch turystyczny. Wskazują, że i tak jest on już bardzo wysoki, ale mistrzostwa mogą mieć wpływ na widoczność i postrzeganie Hiszpanii w Azji, gdzie wzrost pozycji klasy średniej zwiększa liczbę podróży zagranicznych. – Może ona rozważać nasz kraj jako potencjalny cel na kolejne wakacje – mówi Fernández del Campo.

Zdaniem ekonomistów ten kontekst może sprzyjać rezerwacjom i nowym przyjazdom w nadchodzących miesiącach, jeśli władzom uda się opracować skuteczną kampanię promocyjną turystyki. W ich ocenie zarządzanie sukcesem sportowym i płynącym z niego szansami ekonomicznymi jest w ogóle poważnym wyzwaniem dla hiszpańskiego rządu. Ekonomiści zwracają uwagę, że sukces nie jest gwarantowany. Przypominają, że po zdobyciu tytułu mistrza świata w 2010 r. w czasie turnieju w RPA, po golu w dogrywce finałowego meczu z Holandią, hiszpańska gospodarka znalazła się w obliczu jednej z największych recesji gospodarczych w swojej historii.

Gospodarcze frukty przyjdą za cztery lata?

Eksperci, nie tylko gospodarczy, ale też sportowi, wskazują tymczasem, że na znacznie większe zyski i korzyści gospodarcze niż zwycięzca piłkarskiego mundialu może liczyć jego organizator. Składają się nań m.in. napływ kibiców i dodatkowych turystów, a także wzrost wydatków konsumpcyjnych. No i wielka reklama kraju na całym świecie.

Owszem, po drugiej stronie są wydatki na organizację turnieju, na infrastrukturę sportową i komunikacyjną, ale w części wspiera je FIFA, a dobrze zagospodarowane obiekty mogą pomagać gospodarce i mieszkańcom w kolejnych dekadach. Wystarczy wspomnieć nasze piłkarskie Euro z 2012 r. i przyspieszenie w inwestycjach infrastrukturalnych, budowie autostrad, dróg szybkiego ruchu, lotnisk, dworców kolejowych, które pchnęły nasz kraj na inny poziom rozwoju cywilizacyjnego.

Wróćmy jeszcze do Hiszpanii. To ona, Portugalia i Maroko będą organizatorami kolejnego mundialu, w 2030 r. La Furia Roja, czyli piłkarska reprezentacja Hiszpanii, przystąpi do tego turnieju jako mistrz świata i będzie bronić tego tytułu, co dodatkowo może sprzyjać związanemu z tym sukcesowi gospodarczemu.