W miarę jak spada liczba Rosjan chętnych do walki za Putina, gwałtownie rosną wypłaty dla werbowników. Sięgają już nawet 1 mln rubli za każdego nowego żołnierza. Dwie trzecie rosyjskich regionów wypłaca premie za rekrutację ochotników. To wydatki skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną.

Według „The Moscow Times” do sierpnia 2026 roku 56 rosyjskich regionów wypłacało premie osobom, które przyprowadzały do punktów rekrutacyjnych ochotników gotowych podpisać kontrakt i pojechać na wojnę przeciwko Ukrainie. Rok wcześniej werbownikom płaciło 31 regionów. Najbardziej, bo około dziesięciokrotnie, wzrosły premie w obwodzie smoleńskim.

Rosja ma coraz mniej ochotników do armii. Regiony sięgają po przymus

„Wyścig rekrutacyjny” toczy się w warunkach ogólnego spadku liczby ochotników. Według niemieckiego ekonomisty Janisa Klugego rekrutacja żołnierzy kontraktowych na wojnę przeciwko Ukrainie spadła do najniższego poziomu od trzech lat.

Oficjalnie w pierwszej połowie roku regionom udało się zwerbować około 200 000 nowych żołnierzy kontraktowych. To o 5 proc. mniej niż wynikało z oficjalnych danych sprzed roku. Biorąc pod uwagę skalę fałszowania danych w Rosji, rzeczywista liczba nowych chętnych do walki za Putina może być znacznie niższa.

Świadczą o tym również informacje pojawiające się w mediach społecznościowych. Władze niektórych regionów, próbując zrealizować narzucone przez Kreml plany rekrutacyjne, uciekają się do przymusu. Siergiej Kriwienko podaje, że w lipcu w obwodzie penzeńskim przeprowadzono „obławy” na mężczyzn, których zmuszano do podpisywania kontraktów na udział w wojnie. Obrońcy praw człowieka odnotowali podobne przypadki w Kraju Nadmorskim i Kraju Chabarowskim oraz w obwodach rostowskim, amurskim i nowosybirskim.

W 38 z 56 regionów nagrody za rekrutowanie ludzi na wojnę są przewidziane w oficjalnych programach regionalnych i miejskich oraz zapisane w dekretach władz regionalnych, rozporządzeniach gubernatorów i innych aktach wykonawczych. W 18 regionach wypłaty są dokonywane prywatnie, za pośrednictwem agencji rekrutacyjnych.

„Jeśli rekrutacja się nie powiedzie, zostanie przeprowadzona mobilizacja. Dlatego regiony otrzymały polecenie prowadzenia agresywnej rekrutacji, podczas gdy państwo przymyka oko na łamanie prawa przy przymusowym werbunku” – uważa Kriwienko.

„Gubernator zaczyna wywierać presję na przedsiębiorstwa i firmy: no dalej, wpłaćcie pieniądze na taki czy inny fundusz, potrzebuję ich na rekrutację. Najwyraźniej nie jest to finansowanie federalne. Nie ma takiej pozycji wydatków ani w budżecie, ani w ustawodawstwie. Te wydatki są ukrywane jako innego rodzaju działalność” – powiedział Siergiej Kriwienko, dyrektor organizacji praw człowieka „Obywatel. Armia. Prawo”.

Werbownicy do rosyjskiej armii dostają nawet milion rubli

Obwód smoleński najmocniej podniósł wynagrodzenia dla werbowników – ze 115 tys. rubli do 1 mln rubli (43,5 tys. zł). Region zwiększył również wypłaty dla samych żołnierzy kontraktowych – z 1,6 mln do 2,1 mln rubli (około 100 tys. zł). Premie dla werbowników zwiększyły także tradycyjnie niezamożne rosyjskie regiony: obwody samarski, riazański, saratowski, irkucki, królewiecki i kemerowski oraz Republika Ałtaju.

Warunki wypłat mogą się znacznie różnić w zależności od regionu. Niektóre oferują nagrodę każdemu, kto sprowadzi przyszłego żołnierza kontraktowego, podczas gdy inne wypłacają ją wyłącznie pracownikom instytucji państwowych. Poszczególne kategorie werbowników również otrzymują różne kwoty za każdego zwerbowanego żołnierza. Na przykład do 2026 roku funkcjonariuszom służb mundurowych w obwodzie kemerowskim płacono 91 954 ruble (4167 zł) za żołnierza kontraktowego, podczas gdy cywilni werbownicy otrzymywali 114 943 ruble (5209 zł). Obecnie wypłaty te zostały wyrównane.

Wysokość premii dla werbowników często zależy od miejsca zameldowania potencjalnego żołnierza. Paradoksalnie bardziej opłaca się zwerbować osobę z innego obwodu lub z zagranicy. Przykładowo w obwodzie riazańskim od 1 sierpnia 2026 r. za rekruta z innego regionu Rosji lub cudzoziemca spoza krajów WNP werbownik otrzymuje 804 598 rubli. Za mieszkańca obwodu riazańskiego przysługuje mu natomiast 57 471 rubli, a za żołnierza kontraktowego z kraju WNP – 80 460 rubli.

W Błagowieszczeńsku w obwodzie amurskim za zwerbowanie miejscowego mieszkańca można otrzymać 115 000 rubli, a osoby bez miejscowego zameldowania – 230 000 rubli. W obwodzie swierdłowskim za mieszkańca Uralu werbownik dostaje 34 500 rubli, natomiast za przybysza z innego regionu lub cudzoziemca – 450 000 rubli.

Ekonomista Dmitrij Niekrasow uważa, że nawet milion rubli nie jest jeszcze górną granicą. „To wciąż niewielki odsetek całkowitych wydatków na jednego żołnierza kontraktowego”. W jego ocenie pieniędzy wystarczy, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości.

„Są ludzie, którzy nie wstąpią do wojska pod żadnym pozorem, i tacy, którzy nie zgodziliby się za pięć, ale zgodziliby się za dwadzieścia pięć. Dlatego jest miejsce na dalsze podwyżki – to po prostu kwestia znalezienia nowej równowagi” – ocenił ekonomista.

Zmieniłam też „żołnierze-ochotnicy z łapanki”, bo śródtytuł był chwytliwy, ale nieprecyzyjny i słabszy pod wyszukiwarkę. Nowa wersja zawiera kluczowe frazy: Rosja, ochotnicy, armia, przymus.