Memorandum podpisane przez Amerykanów i Iran zmniejszyło obawy na rynkach finansowych. Światowe instytucje ostrzegają jednak, że napięcia na rynkach energetycznych, inflacja, spowolnienie wzrostu PKB i ryzyko gwałtownych ruchów na rynkach surowcowych pozostaną z nami jeszcze przez jakiś czas.
Czytaj więcej
Armatorzy statków zmagają się z wątpliwościami co do najbezpieczniejszej trasy wyjścia z Zatoki Perskiej, ponieważ Iran, Stany Zjednoczone i zachod...
Ormuz wrócił do gry, ale ryzyko zostało
Trauma związana z zablokowaniem Cieśniny Ormuz nie minie szybko. Wyraźnie widać, że Iran nie zamierza rezygnować z pozycji, jaką zyskał dzięki wojnie. Wprawdzie tankowce znów przepływają tym szlakiem, ale nie wiadomo, co jeszcze przyjdzie do głowy rządzącym w Teheranie. – Wątpię, aby kiedykolwiek w przyszłości sytuacja w Ormuz wróciła do stanu sprzed tej wojny – uważa Maurice Obstfeld, były główny ekonomista MFW.
MAE, MFW, Bank Światowy i Światowa Organizacja Handlu we wspólnym oświadczeniu ostrzegają, że wojna wywróciła porządek gospodarczy w wielu regionach świata. Dotyczy to nie tylko dostaw energii, lecz także rynku żywności, bo podrożały nawozy sztuczne – średnio o 30 proc., a w przypadku mocznika nawet o 60 proc. – oraz aktywności gospodarczej. Wydaje się, że ceny ropy naftowej powoli wracają do poziomów sprzed konfliktu. Być może roczna średnia dla Brenta w grudniu 2026 r. rzeczywiście wyniesie 80 dol., jak prognozują największe banki inwestycyjne. Ale szok wywołany marcową ceną 120 dol. za baryłkę pozostał, mimo że obecne ceny ropy nie przekraczają 80 dol. za baryłkę. W przypadku paliwa lotniczego w momencie eskalacji konfliktu doszło do skoku cen z 90 do 210 dol. Później cena spadła do 140 dol. i powinna obniżać się dalej.
Podobny szok dotknął dostaw gazu. Teraz, wraz z zapewnieniami Kataru, że dostawy LNG są już praktycznie normalne, sytuacja na tym rynku powoli się uspokaja. Dyrektor generalny MAE Fatih Birol ocenił, że podczas trzech wojennych miesięcy doszło do największego w historii zagrożenia na rynkach energetycznych, a szkody wyrządzone atakami na instalacje naftowe i gazowe będą odczuwalne jeszcze po zakończeniu konfliktu. Ucierpiały 84 rafinerie i zakłady przetwórcze, w tym 13 zostało trwale zniszczonych. Według wyliczeń MAE ubytek w dostawach ropy z Zatoki wynosił podczas tych trzech miesięcy 13 mln baryłek dziennie. Jak powiedział Fatih Birol, potrzeba będzie przynajmniej dwóch lat, aby produkcja w Zatoce wróciła do stanu sprzed konfliktu. Firma konsultingowa Rystad Energy wyliczyła koszty napraw na 34–58 mld dol.
Czytaj więcej
Instytucja powołana przez Iran do zarządzania cieśniną Ormuz, Urząd Cieśniny Zatoki Perskiej (PGSA) poinformowała, że na bezpieczny tranzyt przez w...
Energetyczny szok wciąż będzie pompował ceny
Szok energetyczny, który dotknął całą gospodarkę światową, szybko zaczął być odczuwalny w kolejnych sektorach. Podrożał transport i prąd, wzrosły też koszty produkcji, zwłaszcza w przemyśle energochłonnym. Według wyliczeń Banku Światowego globalna inflacja wzrośnie w tym roku do 4 proc., z 3,3 proc. w 2025 r. Jeśli konflikt powróci, nawet w bardzo ograniczonym wymiarze, czym nieustannie grozi Donald Trump, stopa inflacji może sięgnąć 4,4 proc.
Bardziej pesymistyczny jest MFW, który w scenariuszu bazowym zakłada inflację na poziomie 4,4 proc. w 2026 r. i spadek do 3,7 proc. w 2027 r. W przypadku powrotu konfliktu mogłoby to być nawet 6 proc. W USA stopa inflacji sięga obecnie 4,2 proc. i jest najwyższa od ponad trzech lat.
A co ze stopami procentowymi? Banki centralne są ostrożne. Z jakimikolwiek decyzjami czekają, aż obecne niższe ceny ropy i gazu rzeczywiście przełożą się nie tylko na notowania giełdowe, ale także na całą gospodarkę.
Ta sytuacja odbije się na światowym PKB. Według Banku Światowego w tym roku wzrośnie on o 2,5 proc., wobec 3 proc. w 2025 r. Będzie to więc najwolniejsze tempo wzrostu od czasu pandemii COVID-19. W przypadku niektórych krajów pojawi się wręcz recesja. PKB Iranu zmniejszy się w 2026 r. o 6,1 proc., Iraku o 8,6 proc., a Kataru o 6,8 proc. Drogie mają pozostać także metale przemysłowe. Według Banku Światowego w tym roku może dojść do rekordowych notowań aluminium i miedzi. Niespokojnie może być również na rynku metali szlachetnych. Jeśli jednak dojdzie do umowy pokojowej, sytuacja powinna się uspokoić.
Czytaj więcej
Kiedy tylko na rynku pojawiły się informacje, że Iran i USA są gotowe do podpisania porozumienia, a Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana, ropa stani...
Kryzys przyspieszył zieloną energię. Najwięcej zyskały Chiny
W Europie z kryzysu energetycznego obronną ręką wyszła Hiszpania, która już lata temu postawiła na źródła odnawialne. Teraz wyraźnie widać, że rola energii pozyskiwanej z paliw kopalnych powoli zaczyna maleć, a rośnie przekonanie, że wiatr i słońce są sprzymierzeńcami bezpieczeństwa energetycznego. Od czasu wybuchu wojny w Ukrainie wzrosła też produkcja baterii, co przełożyło się na spadek cen samochodów z napędem elektrycznym.
Ta tendencja jest już widoczna w Polsce. Jak wynika z ostatniego raportu Europejskiego Funduszu Leasingowego, 37 proc. polskich firm ma już w swojej flocie auta z takim napędem, a wśród tych, które jeszcze takich samochodów nie mają, 27 proc. planuje zakup elektryka. Eksperci EFL zwracają uwagę, że na decyzje flotowe coraz większy wpływ ma także geopolityka i związana z nią presja paliwowa. 29 proc. przedsiębiorców przyznaje, że rosnące i niestabilne ceny paliw, wynikające m.in. z napięć na Bliskim Wschodzie, zwiększają gotowość do rozważenia aut elektrycznych.
– W kwietniu tego roku po raz pierwszy produkcja energii z wiatru i słońca była globalnie większa niż produkcja energii z gazu. To, co jeszcze pięć lat temu było mało konkurencyjne, teraz stało się wyraźnie tańsze – mówił w rozmowie z „New York Timesem” Daan Walter z londyńskiej firmy analitycznej Ember.
Tutaj jednak pojawia się zagrożenie wzrostem uzależnienia od dostaw z Chin, które pozostają największym światowym producentem turbin wiatrowych, kabli wysokiego napięcia, transformatorów, paneli słonecznych oraz oprogramowania do przesyłu energii.
W tym konflikcie Chiny zyskały najwięcej. „Ten kraj wyszedł na zwycięzcę. Przez decyzje Donalda Trumpa o odejściu od odnawialnych źródeł energii, a wręcz płaceniu za zamykanie farm wiatrowych, USA wycofały się z globalnej konkurencji i walkowerem oddały pole swojemu największemu rywalowi” – czytamy w nocie do inwestorów przygotowanej przez Wood Mackenzie, firmę konsultingową z rynku energetycznego.