Materiał powstał we współpracy z mBankiem
Co dziś fascynuje bankowca, który od ćwierć wieku zajmuje się bankowością globalną i inwestycyjną?
Kolejne transakcje, a bankowość inwestycyjna właśnie na nich polega. Kapitalizm powoduje, że zmieniają się formy własności czy formy prawne i jest to dowód rozwoju. Widzimy to na całym świecie i im bardziej rozwinięte rynki, tym takich transakcji jest więcej. One również pokazują trendy i kierunki makro. Dzięki nim widać, dokąd zmierza pieniądz, gdzie inwestorzy chcą się angażować, a gdzie nie. To zaś pozwala zbudować wizję tego, gdzie kapitał będzie przepływał i co z tego wyniknie.
Dokąd więc dziś płynie pieniądz, a dokąd może popłynąć za chwilę?
Ewidentnie pieniądze płyną na szeroko rozumianą transformację energetyczną – poszukiwanie źródeł energii, które są długoterminowe, bezpieczniejsze i docelowo tańsze. Mam tu na myśli energetykę odnawialną. To słowo „odnawialna” jest tutaj niezwykle ważne. Kiedyś dostałem pytanie: a co będzie, jak przestanie wiać? Odpowiedź specjalistów jest prosta – to będzie koniec świata. Tak samo ze słońcem. Słońce świeci codziennie, no może prawie (śmiech), wiatr wieje, bo to wynika z ruchów Ziemi i procesów temperaturowych. Niektóre kraje, ze względu na uwarunkowania geograficzne, jak Norwegia, korzystają z hydroenergetyki.
Na świecie widać też przesuwanie się biznesów i produkcji – to duże zmiany wynikające z geopolityki. Przez ostatnie kilkanaście lat świat bardzo się zmienił i dziś widzimy tego konsekwencje. Jedną z nich, najnowszą, jest inwestowanie w obronność, co nieco pomijaliśmy w Europie przez ostatnie lata. Dziś okazuje się jednak, że ten przemysł jest kluczowy i musimy w niego inwestować. Ale z tego także wynika rozwój, innowacje. Na znaczeniu zyskuje hasło dual-use, na czym z kolei korzysta już wiele przedsiębiorstw.
Czy firmy zdają sobie sprawę z potencjału dual-use właśnie w kontekście obronności?
Ta świadomość znacząco wzrosła. Jeszcze dwa lata temu była zdecydowanie mniejsza – dotyczyła tylko firm, które się tym zajmowały. Dziś coraz więcej przedsiębiorstw o tym myśli i wie, że zbudowanie drugiej nogi w postaci produkcji na rzecz tzw. podwójnego zastosowania daje ciekawe i przyszłościowe źródło zwiększenia przychodów. A przy tym trzeba być bardziej innowacyjnym, co również zwiększa potencjał biznesowy.
A jak polskie firmy radzą sobie z obecną sytuacją – potrzebą transformacji przy jednoczesnych zaburzeniach geopolitycznych?
Jesteśmy dużą gospodarką z dużym popytem wewnętrznym, co nam wszystkim pomaga. Jednak większość firm musi się transformować i myśleć o swojej przyszłości za pięć lat. Niewiele jest bowiem takich przedsiębiorstw, które będą działały w tym samym modelu bez zmian. Widać wyraźnie, że wygrywać będą te firmy, które traktują zmianę jako wyzwanie i szansę, a nie jako ryzyko i zagrożenie. Firmy mogą więc zainwestować w energetykę odnawialną, żeby mieć tańszą energię i przewidywalny dostęp do niej. To dziś najlepsza inwestycja.
Czy w związku z transformacją biznesu zmienia się także rola banku? Stajecie się kimś więcej niż tylko dostawcą produktów finansowych?
Dla części firm jesteśmy bankiem, który tylko zapewnia „krwiobieg” – obraca gotówką, realizuje przelewy. Ale dla wielu pełnimy także bardzo ważną rolę z punktu widzenia finansowania i wspierania rozwoju. Często to bowiem od bankowego doradcy przedsiębiorcy po raz pierwszy słyszą pytania: Czy myśleliście o transformacji? Czy ktoś was o to pytał? Czy myśleliście o zrównoważonym rozwoju? Może powinniście w to zainwestować? Często wychodzimy także do przodu – opowiadamy, jak według nas świat będzie wyglądać za jakiś czas i co będzie ważne.
Widać to także wyraźnie w naszej strategii, bo w niej pokazujemy kluczowe sektory, które chcemy finansować w perspektywie kolejnych pięciu lat. Mówimy tu o transformacji energetycznej i technologicznej, cyfryzacji i automatyzacji procesów, odporności gospodarczej i lokalizacji produkcji, transformacji społecznej (w tym ochronie zdrowia i edukacji), zrównoważonym rozwoju i gospodarce obiegu zamkniętego oraz finansowaniu obronności. To oznacza, że naprawdę postrzegamy je jako strategicznie ważne. I to nie tylko dlatego, że my tak uważamy, ale dlatego, że gospodarka będzie podążała w tym kierunku.
Świadomość przedsiębiorców dotycząca konieczności przeprowadzenia transformacji rośnie?
Widzę duży wzrost takiej świadomości. Dzisiaj mamy dużo większy dostęp do wiedzy – chociażby przy pomocy AI. Jeśli ktoś potrafi korzystać z dostępnych funkcji, jak chociażby „deep research”, dostaje całkiem niezłą odpowiedź. Pamiętajmy, że przedsiębiorcy to ludzie, którzy utworzyli firmy często od zera i rozwijają je. Dla nich zmienność w biznesie jest czymś normalnym i muszą się dopasowywać do zmieniających się warunków działalności. Jestem tu optymistą – większość z nich wie, co robić i jak działać.
Jednak w ostatnich latach transformacja często była wymuszana przez łańcuchy dostaw i chęć pozostania dostawcą zachodnich partnerów…
Tak, szczególnie rynki zachodniej Europy wymuszają pewne działania. Jak ktoś chce pozostać w takim łańcuchu dostaw, musi spełniać wymogi partnerów, jak ich nie spełnia – wypada z gry. To mogą być różne zobowiązania, takie jak określony udział energetyki odnawialnej w procesie produkcji, zarządzanie produkcją w sposób zrównoważony, aż po określony udział kobiet w zarządach.
Łańcuchy dostaw zresztą wymuszają zmianę bardziej niż świadomość wynikającej z niej przewagi konkurencyjnej. Firmy B2C często też nie mają takiej presji jak te B2B. To kwestia pewnej masowej przeciętnej świadomości – tu jesteśmy trochę w tyle za Europą Zachodnią. Jednak ta świadomość ciągle rośnie.
Które projekty są dziś najciekawsze?
Wszystkie, które wspierają to, co mamy wpisane w strategię, czyli transformacja energetyczna, zrównoważone finansowanie, zielona energia, inwestycje w służbie zdrowia i przede wszystkim obronność. To są najciekawsze tematy, które najbardziej rozwijają firmy i średnio- oraz długoterminowo mają największy sens. Jako „piewca” transformacji energetycznej mam pełne wewnętrzne przekonanie, że od niej nie ma odwrotu. I mam szczęście, że polityka i strategia firmy, dla której pracuję, są z tym zbieżne.
Popyt na finansowanie inwestycji w energetykę wiatrową i fotowoltaikę jest wciąż spory?
Tak. Przez ostatnie lata „budowaliśmy” głównie energetykę słoneczną – fotowoltaiczną i nie mam na myśli małych instalacji przydomowych, tylko większe. Doszliśmy już zresztą do takiego momentu, że mamy efekt profilu i niedopasowanie godzin zużycia energii przez odbiorcę do godzin jej produkcji. Jeśli tego nie wygładzimy innymi źródłami lub magazynami energii, to obecny profil pozostanie niekorzystny. Na szczęście w energetyce wiatrowej jest szansa, że po zmianach ustaw wreszcie wrócimy do wiatru z lądu. Zresztą tu technologia jest obecnie bardzo korzystna i zapewnia uzyskiwanie korzystnej efektywności z nowych turbin. To bardzo ciekawy kierunek na najbliższe lata. Do tego potrzebne są oczywiście magazyny energii.
Magazyny energii to ciekawy temat na najbliższe lata?
To się już dzieje, mamy coraz więcej takich projektów. Są bowiem firmy, które chcą posiadać magazyny dla swojego bezpieczeństwa energetycznego, ale najczęściej pełnią one rolę systemową – wygładzając profil, o czym mówiłem wcześniej. Sprzyja zresztą temu technologia i spadające koszty oraz rosnąca efektywność. Oprócz tego, że zwiększą nam elastyczność systemu elektroenergetycznego, powinny pozwolić nam dostrzec pozytywne efekty w postaci niższej średniej ceny energii.
W gospodarce zobaczymy też więcej długoterminowych kontraktów PPA, czyli długoterminowych umów na zakup zielonej energii bezpośrednio od wytwórcy?
Powinniśmy. To naturalna ścieżka. Ważne tu są dwa wątki: z jednej strony firma chce pokazywać, że kupuje zieloną energię, co wiąże się ze świadomością klimatyczną, a z drugiej chodzi przecież o bezpieczeństwo energetyczne i dobre ceny. Warto jednak pamiętać, że jeśli firma jest większa, częściowo trzeba też inwestować w źródła odnawialne. To wtedy najlepsza inwestycja. Długi kontrakt PPA z dobrym odbiorcą powoduje stabilność inwestycyjną po stronie inwestora – on może zainwestować swój kapitał, a dług będzie bezpieczniejszy.
Jak więc z pana perspektywy wygląda droga do suwerenności energetycznej polskich firm i całego kraju?
Każda firma ma jakieś zużycie energii pierwotnej. Firmy transportowe mają ją wciąż z ropy – transport elektryczny jest dziś trudny, prawie niemożliwy w dużej skali. Więc każda firma ma trochę inne podejście, zależne właśnie od energii pierwotnej. Ale ewidentnie tam, gdzie można zamieniać energię pierwotną na elektryczną, najbardziej korzystne jest dziś inwestowanie w źródła odnawialne i ta świadomość bardzo rośnie. To długoterminowe podejście, które daje duże bezpieczeństwo.
A co do kraju – musimy doprowadzić do sytuacji, w której będziemy bardziej konkurencyjni albo co najmniej tak samo konkurencyjni jak nasi sąsiedzi. Dziś przecież naszą konkurencyjność ograniczają wysokie koszty energii, w tym węgla. Analizując to, co się dzieje, mogę powiedzieć, że sam pomysł na budowanie nowych źródeł energii, takich jak wiatraki morskie czy energetyka jądrowa, może nie jest zły z punktu widzenia produkcji, ale już jak popatrzymy na koszty, to nie jest najlepszy kierunek.
Wchodzimy bowiem na bardzo długi czas w bardzo wysoko kapitałochłonne sektory i zawieszamy wysoko cenę energii, co jest zupełnie niepotrzebne. Moglibyśmy przecież mocniej inwestować w energetykę rozproszoną, produkcję prądu z wiatru i słońca przy wsparciu magazynów energii. To będzie docelowo dużo tańsza energia i mniej kapitałochłonna. Elektrownia jądrowa jest nam potrzebna dziś, a nie za 17 lat. Za 17 lat nie będziemy jej kompletnie potrzebować i ona wtedy będzie obciążeniem. Poza tym będzie kosztowała istotnie więcej, niż się planuje – takie są światowe standardy.
Na to wszystko nakłada się jeszcze bezpieczeństwo. Dziś przecież Ukraina pokazuje, że bezpieczeństwo energetyczne polega na energetyce rozproszonej. Duża elektrownia jest łatwym celem, a energetyka rozproszona – trudnym. Warto o tym pamiętać, planując kolejne inwestycje.
rozmawiał Paweł Czuryło
CV
Michał Popiołek, dyrektor zarządzający ds. bankowości globalnej i inwestycyjnej w mBanku.
Od 30 lat pracuje w sektorze bankowości inwestycyjnej, z czego 27 lat w mBanku. Początkowo był odpowiedzialny za inwestycje kapitałowe. W 2006 r. zainicjował i rozwinął nowy obszar działalności mBanku – Mezzanine Finance. W 2008 r. objął stanowisko dyrektora Departamentu Finansowania Strukturalnego i Mezzanine, zarządzając portfelem finansowania strukturalnego o wartości kilku miliardów złotych. Od 2017 r. sprawuje funkcję dyrektora zarządzającego ds. bankowości globalnej i inwestycyjnej.
Przed dołączeniem do mBanku pracował w firmach konsultingowych oraz w innych bankach. Brał udział w wielu transakcjach fuzji i przejęć zarówno od strony doradczej, jak i organizacji finansowania. Był członkiem rad nadzorczych wielu firm (Xtrade SA, BPT Telbank SA, Mennica SA, eCard SA, BRE Agent Transferowy). Obecnie jest członkiem rad nadzorczych Grupy Vectra oraz przewodniczącym rady nadzorczej mInvestment Banking. Uzyskał tytuł magistra finansów i bankowości w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, ukończył Advanced Management Program w IESE Business School w Barcelonie oraz kursy managerskie w IMD, Darden, MIT.CV
Materiał powstał we współpracy z mBankiem