Reklama

Rosja zostanie sama w Arktyce; bez dostępu do zachodnich technologii

Rosja wycofała się z Euro-Arktycznej Rady Morza Barentsa. Ta organizacja od 30 lat czuwa nad racjonalnym wykorzystaniem gospodarczym Arktyki.

Publikacja: 18.09.2023 22:15

Rosja zostanie sama w Arktyce; bez dostępu do zachodnich technologii

Foto: Adobe Stock

Rosyjski MSZ ogłosiło, że Rosja opuszcza Euro-Arktyczną Radę Morza Barentsa. Decyzja ta została podjęta po tym, jak Finlandia „nie potwierdziła swojej gotowości” do przekazania przewodnictwa Rosji w październiku, „z naruszeniem zasady rotacji, zakłócając niezbędne działania przygotowawcze”.

Zdaniem Kremla od marca ubiegłego roku (czyli od rosyjskiej agresji na Ukrainę-red.) działalność rady jest „praktycznie sparaliżowana”.

Gospodarka czy rabunek?

Euro-Arktyczna Rada Morza Barentsa (BEAC) została utworzona w 1993 r. W jej skład weszły Rosja, Dania, Islandia, Norwegia, Kanada, Finlandia, Szwecja oraz Komisja Europejska. Rada działa „w interesie zapewnienia zrównoważonego rozwoju regionu, poszerzania dwustronnego i wielostronnego współpraca w dziedzinie gospodarki, handlu, nauki i technologii, ochrony środowiska i rozwoju infrastruktury transportowej.” Sekretariat organizacji znajduje się w Kirkenes (Norwegia).

W 1998 r. kraje członkowskie BEAC podpisały memorandum w sprawie rozwoju transportu w Arktyce (porozumienie BEATA). Ustala ono rotacyjne przewodnictwo rady zmieniane co dwa lata. Na ten rok przewodnictwo po Finlandii miała objąć Rosja. W marcu ubiegłego roku państwa członkowskie Euro-Arktycznej Rady Morza Barentsa ogłosiły zawieszenie współpracy z Rosją.

Kreml uważa działania antyrosyjskie w radzie za „destrukcyjne”. Do Rosji należy największa część Arktyki. Inni członkowie rady wiele razy zarzucali rosyjskim władzom prowadzenie rabunkowej gospodarki na terenach za kołem podbiegunowym.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Arktyczny lód morski zniknie szybciej, niż szacowano

Jedyna platforma 

Sankcje uniemożliwiają rosyjskim koncernom dostęp do bogatych zasobów podmorskiego szelfu na Oceanie Lodowatym, gdyż Rosjanie nie dysponują swoimi technologiami podmorskiego wydobycia w Arktyce. Dotąd sprzęt i technologie kupowali u Norwegów, Amerykanów czy krajów Unii.

A ponieważ eksploatowane zasoby lądowe w Rosji są na wyczerpaniu, palący staje się problem dostania się do tego, co zalega pod dnem lodowatych mórz - Barentsa, Karskiego, Czukockiego, Ochockiego, Łaptiewów czy Wschodnio-Syberyjskiego.

Jak dotąd Rosja ma jedną platformę wydobycia gazu na Morzu Karskim (Prirazłomnaja), którą zbudowali dla Gazpromu Norwegowie. Obiekt, jako zagrażający przyrodzie Arktyki, był celem aktywistów Greenpeace.

Koncesje ma wydobycie podwodne w Arktyce mają tylko państwowe Gazprom i Rosneft. Oba musiały zawiesić inwestycje już w momencie zajęcia przez Rosję, ukraińskiego Krymu (2014 r).

Gospodarka
Europejski bank z rekordowymi inwestycjami w Polsce. EBI wydał u nas 8 mld euro
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka
Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże
Gospodarka
Ruszyła rejestracja na EEC 2026. Znamy program wydarzenia
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama