Bruksela zapowiedziała zmniejszenie importu gazu z Rosji o dwie trzecie do końca roku, a zupełne jego wyeliminowanie do 2027 roku. Thierry Breton, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego, mówi „Rzeczpospolitej”, że jak będzie potrzeba, to da się zrobić nawet więcej i szybciej: – Już w tym roku najwyższy czas przygotować się na wszelkie ewentualności, w tym całkowite wycofanie rosyjskiego gazu, a nawet szeroko rozumianych węglowodorów. Bo nie możemy do końca roku zredukować rosyjskiego gazu o dwie trzecie i czekać pięć lat, aby pozbyć się ostatniej trzeciej. Musimy więc przygotować i przedyskutować scenariusz zerowych rosyjskich węglowodorów –mówi francuski komisarz.

Czytaj więcej

Bułgaria całkowicie rezygnuje z gazu z Rosji

Na czym zaoszczędzić

Z przedstawionej nam analizy wynika, że jest to możliwe. UE importuje rocznie 155 mld m sześc. gazu z Rosji. Jak to zastąpić? 50 mld m sześc. miałoby pochodzić ze zwiększonego importu LNG, 3,5 mld zostałoby zastąpione biogazem, 22,5 mld energią słoneczną i wiatrową, a 14 mld m sześc. można by oszczędzić, zmniejszając konsumpcję, np. poprzez skręcenie termostatów o 1–2 stopnie (to z dobrym efektem zrobiła Japonia po katastrofie w Fukushimie) i renowację budynków. Kolejne 12 mld m sześc. pochodziłoby z przedłużonego funkcjonowania elektrowni jądrowych w Belgii (tu decyzja już zapadła) oraz w Niemczech, a 3 mld m sześc. z utrzymania wydobycia w holenderskim Groningen (zagrożonym trzęsieniami ziemi).

Ponadto istnieje możliwość zmiany miksu paliwowego do wytwarzania energii elektrycznej. W szczególności możliwe jest zwiększenie zużycia węgla nawet o równoważnik 20 mld m sześc. (same niemieckie elektrownie węglowe mogłyby zastąpić 14 mld m sześc., gdyby pracowały z pełną mocą), podczas gdy olej opałowy mógłby zastąpić nawet 10 mld m sześc. rosyjskiego gazu.

Jak przekonuje Breton, są również możliwe zmiany w sektorze przemysłowym, który odpowiada za jedną czwartą zużycia gazu ziemnego w Europie. Sam przemysł chemiczny odpowiada za 7 proc. całkowitego zużycia gazu ziemnego. Tutaj możliwe jest zmniejszenie zużycia gazu ziemnego i zwiększenie zużycia tlenu do 6 proc. Może to zmniejszyć zużycie gazu ziemnego w Europie nawet o 3 mld m sześc. do końca 2022 r., zwłaszcza w sektorach żelaza i stali, metali nieżelaznych, wełny mineralnej i szkła. Ponadto rafinerie mogłyby, po niezbędnych dostosowaniach, przestawić się z wykorzystywania gazu ziemnego do ogrzewania na ciężki olej opałowy. Można również rozważyć przejście z gazu ziemnego na biogaz, pelety, ropę i węgiel, z niezbędnymi modyfikacjami technicznymi.

Certyfikacja magazynów

Zwiększenie bezpieczeństwa gazowego KE chce realizować w tym roku dwiema metodami. Pierwsza to zwiększenie importu gazu z innych kierunków, głównie w formie LNG. Tutaj największymi dostawcami są USA i Katar, ale mniejsze ilości można pozyskać także z Algierii czy Norwegii. KE proponuje, że będzie kupować gaz w imieniu UE, tak jak w czasie pandemii kupowała szczepionki: to lepsze ceny i stabilność dostaw.

Druga ściśle z tym związana propozycja mówi o wprowadzeniu obowiązku wypełnienia podziemnych magazynów gazu do 80 proc. przed kolejnym sezonem grzewczym, czyli do 1 października. Magazyny w UE mają pojemność 100 mld m sześc., zatem ich wypełnienie w 80 proc. zaspokajałoby połowę rocznego zapotrzebowania na gaz w UE. Ponieważ nie wszystkie państwa dysponują magazynami (160 magazynów znajduje się na terenie 20 z 27 państw UE), to zostanie stworzony mechanizm umożliwiający tym bez magazynów na opłacanie zapasów w innych państwach UE.

Ponadto Bruksela chce certyfikować magazyny gazu. To lekcja z ostatniej zimy, gdy prawie puste były magazyny należące do Gazpromu na terenie Niemiec, Austrii, Holandii i Czech. Teraz każdy magazyn będzie miał unijny certyfikat, a przy jego wydawaniu Bruksela weźmie pod uwagę kwestię bezpieczeństwa energetycznego. Właściciele magazynów bez certyfikatów mogą zostać zobowiązani do ich odsprzedaży.

Polska całkowicie popiera te pomysły. Zresztą inicjatywa wspólnych zakupów gazu była polskim pomysłem. Jako pierwszy zaproponował to Jerzy Buzek w 2010 r., gdy jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego zgłosił – wraz z byłem szefem Komisji Europejskiej Jakiem Delorsem – inicjatywę budowy unii energetycznej. Część postulatów została zrealizowana jako solidarność energetyczna między państwami UE czy łączniki energetyczne. Ale na ten ostatni trzeba było poczekać na wojnę, która uświadomiła państwom UE, jak groźne jest uzależnienie energetyczne od Rosji.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ
Jak ustalać ceny energii

Wysokie ceny energii powodują, że część państw członkowskich, głównie z Europy Południowej, postuluje interwencje na rynku i zmianę sposobu ustalania ceny. Chodzi np. o wprowadzenie górnego limitu na rynku hurtowym i rezygnację z ustalania ceny dla odbiorców w odniesieniu do ceny najdroższego źródła, jaki jest teraz gaz. Jednak inne państwa, w tym Polska, a także Komisja Europejska, zdecydowanie się temu sprzeciwiają. – Liberalizowaliśmy rynek w Polsce przez 20 lat, to jak mamy teraz pójść w drugą stronę? – mówi nieoficjalnie polski dyplomata. Według niego dyskusja na temat wyceny prądu jest trudna, bo nie ma idealnego modelu. UE wprowadza swój od 30 lat, do tej pory nieźle funkcjonował, bo ceny nie były wygórowane w porównaniu z innymi państwami. – Teraz mamy kryzys, ale to się prędzej czy później skończy i model będzie znów dobrze funkcjonował – mówi polski dyplomata.

Thierry Breton, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego

Moją misją jest zapewnienie, żeby jednolity rynek działał prawidłowo na wypadek zerwania różnych łańcuchów dostaw. Musimy zdawać sobie sprawę z nowej geopolityki łańcuchów dostaw. Nie chodzi o to, żeby wszystko produkować w Europie, ale żeby mieć gwarancje zaopatrzenia. Wojna w Ukrainie powoduje zakłócenia w różnych ekosystemach. Np. w transporcie może nastąpić spadek produkcji samochodów o 5 mln z powodu braku dostaw kabli z Ukrainy. W przemyśle chemicznym rekordowe ceny gazu stwarzają ryzyko dla produkcji amoniaku – tutaj pracujemy nad zmianą rozporządzanie o składzie nawozów, tak żeby umożliwić dostawy z Maroka. Jeśli chodzi o stal i rudy żelaza, to rozmawiamy z Brazylią i Australią. Inne surowce możemy pozyskać z Kanady i Afryki Południowej.