Dług konsumentów, który nie wymaga zabezpieczenia, to przede wszystkim zobowiązania na kartach kredytowych, pożyczki samochodowe i krótkoterminowe.
Bank centralny Wielkiej Brytanii obawia się, że konieczność obsługi długu może długoterminowo prowadzić do spadku konsumpcji, a więc i zmniejszenia PKB. Co więcej, dochód realny Brytyjczyków spada także przez wzrost cen wywołany m.in. silną deprecjacją funta. Ostatnie dane wskazują, że roczna inflacja w maju wyniosła na Wyspach 2,9 proc. i była najwyższa od czterech lat.
Doradcy ds. długu naciskają na rząd w sprawie wprowadzenia rozwiązań prawnych, które zapewnią „wakacje kredytowe” tym, którzy mają największy problem z długiem. Mieliby oni być chronieni przed nakładaniem dodatkowych opłat i oprocentowania przez okres sześciu tygodni.
– Dług to jeden z najpoważniejszych problemów, z jakim rząd będzie się musiał teraz zmierzyć – podkreśla Peter Tutton z organizacji charytatywnej StepChange. Szacuje ona, że nawet 2,9 mln obywateli Wielkiej Brytanii doświadcza poważnych problemów z obsługą zadłużenia. Jednym z powodów takiej sytuacji jest pogorszenia sytuacji z zatrudnieniem, zwłaszcza w aspekcie płac.
Inny problem stanowią karty lojalnościowe działające jak karty kredytowe. Oferują one posiadaczom zniżki na zakupy, w zamian nakładając na nich odsetki o wiele wyższe niż na standardowych kartach kredytowych.
Jeżeli sytuacja zadłużonych pogarsza się z powodu rosnącej inflacji i długu, to bank centralny Wielkiej Brytanii traci kluczowy instrument w walce z ruchem cen, jakim są stopy procentowe. Zaostrzając politykę monetarną i podnosząc stopy co prawda wpływa na inflację, ale z drugiej strony podnosi koszt obsługi długu. Oznacza to wymienność obciążenia dłużników – koszty inflacji przeniosą się w ich wypadku na obsługę zadłużenia, co nie poprawia ich sytuacji w rozumieniu dochodów rozporządzalnych. W ostatnim tygodniu Bank Anglii pozostawił stopy na niezmienionym poziomie, choć trzech z ośmiu członków rady było za ich podniesieniem.