Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie finalizuje przejęcie giełdy w Armenii. Co to oznacza z punktu widzenia głównego akcjonariusza?

To pierwsze – a zatem historyczne – przejęcie realizowane przez polską giełdę. Cel tej transakcji jest czysto biznesowy.

Co oznacza? Wejście w region, który jest perspektywiczny i przyszłościowy pod względem biznesowym. Mamy ambicję, by warszawska giełda wzmacniała swoją pozycję i była podmiotem liczącym się na świecie. Można powiedzieć, że w taki właśnie sposób realizujemy strategię rozwoju i inwestycji w nowych obszarach.

Czy to otwarcie bramy do kolejnych transakcji, element jakiegoś szerszego planu?

Przejmujemy biznes o ogromnym potencjale. Mam na myśli nie tylko potencjał finansowy, ale też dostęp do rynku w tamtej części świata. Oczywiście, to otwiera drogę do przejmowania innych giełd w tym regionie.

Możemy powiedzieć już dzisiaj coś więcej?

Na tym etapie mogę powiedzieć jedynie, że jest to element pewnego szerszego planu, który wpisuje się w konsekwentnie realizowaną przez nas szerszą strategię budowy silnych polskich podmiotów o międzynarodowym znaczeniu. Widać, że ta polityka się sprawdza, bo mówimy przecież nie tylko o GPW, ale też wielu innych spółkach, które z powodzeniem rywalizują z gigantami na światowych rynkach.

Z biznesowego punktu widzenia transakcja realizowana przez GPW w Armenii na pewno stwarza ogromne możliwości. Pozwala też poważnie myśleć o dalszej ekspansji biznesowej i akwizycjach w tym regionie. Umożliwia również realizację i wykorzystanie szeregu synergii, które prowadzą do wzrostu pozycji warszawskiej giełdy.

Musimy też pamiętać, że transakcja ta jest dla nas korzystna finansowo. Giełda w Armenii ma ok. 11 mln zł środków pieniężnych. Nie jest zadłużona. Za 65-proc. pakiet GPW ma zapłacić ok. 8,4 mln zł. Oznacza to, że mnożniki transakcyjne są bardzo korzystne.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Co jeszcze może zyskać GPW?

GPW skupia się na aspektach biznesowych. Wchodzi na perspektywiczny rynek, który ma spory potencjał. To ostatni moment, by ci, którzy współuczestniczyli w powstawaniu giełdy w Warszawie, przenieśli swoje doświadczenia na rynki będące na wcześniejszym etapie rozwoju.

Cieszę się, że GPW dołącza do grona tych podmiotów z portfela Skarbu Państwa, które nie tylko wychodzą na międzynarodowe rynki, ale też dobrze tam sobie radzą.

Mamy przecież KGHM czy Orlen. Mamy PGNiG, którego zagraniczne inwestycje, np. te w szelfie norweskim, znacząco wzmacniają naszą pozycję i bezpieczeństwo energetyczne.

Jeśli możemy dziś patrzeć ze spokojem na kolejny sezon grzewczy wobec rezygnacji ze sprowadzania surowców energetycznych z Rosji, musimy mieć świadomość, że w dużym stopniu jest to właśnie efekt tego, że odpowiednio wykorzystaliśmy moment na wzmocnienie swej obecności na szelfie norweskim. Dzięki temu, że przez ostatnie lata PGNiG dywersyfikował źródła dostaw, m.in. przez zakupy zagranicznych koncesji. To daje nam to pewien komfort wobec bezprecedensowego kryzysu na rynku gazu, z jakim mamy do czynienia na skutek działań Rosji.

GPW rozpoczęła ekspansję zagraniczną. Jak idzie ten proces pozostałym spółkom z udziałem Skarbu Państwa, i to w tak niepewnych geopolitycznie czasach? Wspomniał pan o Orlenie. Spółka rośnie w siłę, nawet zbyt mocno. Słychać bowiem głosy krytyków, że rekordowe zyski grupy to zasługa głównie wysokich marż na krajowych stacjach.

Koncern chwali się, że jego produkty dostępne są już w ponad 100 krajach na sześciu kontynentach. Ponad połowa przychodów Orlenu pochodzi już z zagranicy. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że fakt ten nie dociera do polskiej opozycji, która woli siać dezinformację, że zyski Orlenu pochodzą rzekomo z łupienia Polaków.

Prawda jednak jest taka, że sieć niespełna 600 stacji Orlenu w Niemczech generuje zbliżone zyski do trzykrotnie większej sieci stacji w Polsce. O tym pan nie usłyszy od opozycji. Podobnie jak o tym, że ze swoimi 426 stacjami w Czechach Orlen jest tam największą siecią detaliczną stacji paliw.

Tak więc systematycznie i konsekwentnie budujemy silne podmioty, bo wiemy, że daje to dobre efekty. Zamiast prywatyzować i wyprzedawać majątek, wolimy go konsolidować, rozwijać i inwestować zyski. W efekcie znaczenie naszych spółek rośnie nie tylko w kraju, ale też za granicą.

Temu też służą takie działania jak budowa koncernu multienergetycznego, konsolidacja sektora spożywczego, metalurgicznego czy zbrojeniowego.

Miejmy świadomość, że wzmacnianie pozycji podmiotów, które mamy w swoim ręku, powoduje, że mogą one skutecznie rywalizować na światowych rynkach. Osiągamy więc taki efekt, o jakim nasi poprzednicy nawet nie myśleli.

Za granicą rozpycha się też KGHM. Jak pan ocenia tempo ekspansji zagranicznej miedziowego koncernu?

KGHM zajmuje oczywiście szczególne miejsce. Jest bowiem globalnym liderem wśród producentów miedzi i srebra. Jak pan wie, dysponuje zdywersyfikowanym geograficznie portfelem projektów górniczych. Mówiąc inaczej – ma zakłady produkcyjne na kilku kontynentach: w Europie, Ameryce Północnej w USA i Kanadzie oraz w Ameryce Południowej w Chile. KGHM jest też obecny w Chinach, gdzie ma biuro.

Czy sobie radzi? Najlepiej widać to po wynikach. Z kwartału na kwartał jest w światowej czołówce największych firm wydobywczych, z największym procentowym wzrostem produkcji. Wszystko jest więc w porządku. Porównując pierwszy kwartał 2022 z I kwartałem 2021 r. Polska Miedź jest na drugim miejscu. Natomiast zestawiając pierwszy kwartał 2022 r. z IV kwartałem 2021 r., KGHM jest liderem. I znów – to rezultat konsekwentnie realizowanej nowej strategii dla „zagranicy”.

Przynosi efekt?

Wystarczy spojrzeć na dane, bo z nimi nie da się dyskutować. Rok 2021 był pierwszym w historii KGHM, gdy pieniądze z zagranicznych aktywów wróciły do Polski. A mówimy o niebagatelnych kwotach, bo ponad pół miliarda dolarów!

Jeśli mnie pan pyta, jaką rolę widzę dla KGHM, to chcę powiedzieć, że to przedsiębiorstwo, które jest liderem innowacyjności nie tylko w Polsce, ale też na świecie.

Co ma pan na myśli?

W 2023 r. zapotrzebowanie na energię elektryczną kopalni KGHM w Chile będzie w 100 proc. pokrywane z fotowoltaiki. Obecnie już 40 proc. energii pobieranej w tej kopalni pochodzi z energii słonecznej.

W Polsce KGHM przymierza się do inwestowania w małe reaktory atomowe. To jest kierunek, w jakim spółki z portfela Skarbu Państwa powinny podążać. A jeśli jesteśmy przy KGHM i kopalni w Chile: wszyscy pamiętamy problemy z Sierra Gorda. Wystarczyła zmiana podejścia do tej inwestycji i mamy tam nie tylko wzrost produkcji miedzi o 28 proc., ale też 2,5-krotny wzrost zysku operacyjnego.

PZU zaliczyło złoty strzał – sponsoruje Igę Świątek, która odnosi wielkie sukcesy w skali światowej. Czy pomoże to ubezpieczycielowi w równie mocnej, globalnej ekspansji?

Każda firma, która chce prowadzić skutecznie biznes za granicą, musi silnie budować swoją markę, a do tego służy m.in. sponsoring sportu czy kultury.

To spółki Skarbu Państwa są dziś największymi sponsorami kultury i sportu w Polsce. Są również sponsorami najbardziej znanych na świecie polskich sportowców. Ale PZU to nie tylko sponsoring sportu. Już teraz to największy konglomerat finansowy w Europie Środkowo- -Wschodniej. PZU działa nie tylko w Polsce, ale też w Estonii, na Litwie, Łotwie i w Ukrainie. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale skonsolidowane aktywa Grupy PZU przekraczają 400 mld zł. To więcej niż PKB niejednego państwa w UE.

Dlaczego o tym mówię? Bo nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nasze największe spółki to już nie małe firmy, ale w wielu wypadkach korporacje o międzynarodowym znaczeniu. Rozwijają się dzięki dobremu zarządzaniu. Dlatego tak mnie cieszą takie informacje jak ta o ekspansji GPW. Na pewno naszą ambicją jest, by budować silne polskie podmioty i by spółki rosły w siłę, również poza Polską. Korzystamy na tym wszyscy.

Jacek Sasin jest wicepremierem i ministrem aktywów państwowych od 2019 r. W 2011 r., a następnie w 2015 r. uzyskał mandat posła na Sejm. Współpracował ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim – na początku jako doradca. W 2009 r. powołany na stanowisko sekretarza stanu i zastępcę szefa Kancelarii Prezydenta. Karierę zaczynał w Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Absolwent UW.