Czy nowy projekt ustawy frankowej może dać naszemu rynkowi impuls do silniejszych wzrostów, czy to się skończy tylko krótkotrwałą zwyżką?

Nie spełniły się najczarniejsze scenariusze, mówiące o przymusowym przewalutowaniu, więc inwestorzy z pewnością odczuli ulgę. Moim zdaniem optymizm nie potrwa długo. Trzeba bowiem podkreślić, że kancelaria prezydenta wyraźne podkreśliła, że jest to dopiero pierwszy etap rozwiązania i z przymusowym przewalutowaniem wstrzymuje się o rok. Władze liczą na to, że banki same będą dokonywać przewalutowania poprzez zwiększenie wymogów kapitałowych.

Trzeba jednak przyznać, że w ostatnich miesiąca kilka czynników ryzyka zostało zniwelowanych – Brexit, reforma OFE, ustawa frankowa i polityka banków centralnych. Czy to nie otwiera nam przestrzeni do solidniejszych zwyżek?

Faktycznie sytuacja uległa poprawie. Nasze ryzyka wewnętrze albo odsunięte zostały w czasie, albo okazały się znacznie mniej istotne. To wspiera scenariusz wzrostowy, zwłaszcza ten mówiący o tym, że dogonimy w końcu indeks MSCI EM. Trzeba jednak podkreślić, że wszystkie ryzyka nie zniknęły. Wciąż pozostaje niepewność co do tempa podwyżek stóp przez Fed. A warto pamiętać, że rynki wschodzące, w tym Polska, są bardzo wrażliwe na decyzje amerykańskich władz monetarnych. Poza tym wysokie wyceny akcji na Wall Street skłaniają do obaw o ewentualną korektę.

Jaka jest pańska opinia na temat luźnej polityki banków centralnych. Czy wtłaczanie w system finansowy pustego pieniądza to dobra recepta na słabszą koniunkturę giełdową?

Jeśli spojrzymy historycznie, te działania uchroniły główne gospodarki od silniejszej recesji po kryzysie 2009 r. Z każdym rokiem odnoszę jednak wrażenie, że skuteczność kolejnych rund luzowania jest coraz słabsza. Aby uzyskać ten sam efekt trzeba drukować coraz więcej. Więc jestem sceptyczny, jeśli chodzi o przyszłą skuteczność tego typu działań.

Wracając do GPW. Ostatnio znakomicie radzą sobie indeksy mWIG40 i sWIG80. Ten pierwszy wyznaczył nowy tegoroczny rekord, a ten drugi jest już bardzo blisko. Czy warto teraz stawiać na "misie"?

To są na tyle szerokie segmenty, że można tam znaleźć bardzo obiecujące podmioty. Jest tam sporo spółek, które zyskują na słabszym złotym czy pobudzeniu konsumpcji wewnętrznej.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Przygotował pan dziś pięć propozycji firm z GPW. Pierwsza to operator turystyczny Rainbow Tours. Dlaczego warto inwestować w akcje tej spółki?

Wydaje mi się, że ten spadek notowań z ostatnich dwóch miesięcy był nieadekwatny do sytuacji fundamentalnej. Oczywiście obawa o zamachy terrorystyczne oraz pucz w Turcji mogą wpływać na zmniejszenie ruchu turystycznego, ale Rainbow Tours ma tak szeroką ofertę i umiejętnie nią zarządza, że potrafi sobie radzić z takimi przejściowymi kryzysami. Warto zwrócić uwagę, że w pierwszym półroczu przychodu z imprez wzrosły o 18 proc., co jest znakomitym wynikiem na tle konkurencji. Ponadto spółka ma atrakcyjną wycenę – P/E poniżej 10. Zachęcająca jest też polityka dywidendowa – akcjonariusze uchwalili podział zysku na poziomie 1 zł na akcję. Otrzymanie dywidendy jest zawsze rodzajem bufora na wypadek dekoniunktury.

Druga propozycja to również przedstawiciel branży turystycznej – Orbis. Cena akcji prousza się horyzontalnie. Czy są argumenty przemawiające za wybiciem w górę?

Spółka pokazała lepsze od oczekiwań wyniki za II kwartał. Zarząd przekonywał, że sytuacja gospodarcza w Polsce i Europie Środkowej jest lepsza niż oczekiwał. Ponadto spółka notuje wzrost ważnego dla branży hotelarskiej wskaźnika – przychód na dostępny pokój. To pokazuje, że rośnie i popyt na hotele i cena pokoi. Paradoksalnie Orbis może korzystać na zagrożeniach terrorystycznych, bo ruch turystyczny może przesuwać się w kierunku Europy Środkowo-Wschodniej. Firmie sprzyjają też duże imprezy – szczyt NATO, Światowe Dni Młodzieży itp. Spółka regularnie płaci dywidendę, co również stanowi zachętę.

Kolejna propozycja to Gino Rossi. Pan wskazał tę spółkę do lipcowego portfela technicznego i był to najlepszy typ – zysk 16,1 proc. Rozumiem, że obuwnicza firma wciąż ma potencjał do zwyżek?

Sytuacja fundamentalna jest dobra. Raport za lipiec pokazał kilkuprocentowy wzrost przychodów. Pozytywnym aspektem jest kontynuacja wzrostu marż, co przy w miarę stabilnych kosztach pozwala szacować dużą poprawę wyników.

Czwarta propozycja to Emperia. Na wykresie widać coś na kształt formacji bazy. Czy fundamenty przemawiają za wybiciem w górę?

Spółka korzysta na pozytywnych trendach makroekonomicznych: program "500+" oraz poprawa na rynku pracy wspierają konsumpcję wewnętrzną. Pokazały to wyniki za lipiec, gdy przychody wzrosły o 22 proc., podczas gdy sprzedaż na porównywalnej bazie sklepów poprawiła się tylko o 8 proc. Spółka jest też wyceniania z dużym dyskontem względem branży. W ostatnim czasie atmosfera wokół spółki była gorsza w związku z postępowaniem dotyczącym zaległego podatku, ale wydaje mi się, że to już jest w cenach.

Ostatnia propozycja to Kruk, a więc jedna z niewielu firm, które od lat utrzymuje stabilny trend wzrostowy. Czy można liczyć na jego kontynuację?

Zwyżka ceny wynika z poprawy wyników. Należy się spodziewać dalszej ich poprawy. Zwłaszcza, że spółka poinformowała, że zakupy portfeli w II kwartale osiągnęły rekordowy poziom. Zarząd zapowiada kolejne zakupy, a podaż kredytów niespłacanych rośnie.