Piątkowa sesja na parkietach Starego Kontynentu, w tym w Warszawie, dzieliła się na dwie wyraźne części. W pierwszej indeksy zachowywały się dość spokojnie. Część z nich próbowała nawet zyskiwać na wartości. Kupującym brakowało jednak zachęt do zwiększania pozycji w akcjach, zwłaszcza że czwartkowa sesja za oceanem zakończyła się spadkami. Niepokoić mógł też trwający impas w sprawie Grecji, która zwlekała z przedstawieniem planu reform, który były zaakceptowany przez europejskich decydentów, w tym wierzycieli.

W południe nastroje na parkietach zaczęły się gwałtownie pogarszać. Przez giełdy przetoczyła się fala wyprzedaży, która sprowadziła je znacznie poniżej zamknięć z poprzedniego dnia. Niepokoić mogła szczególnie 2-proc. przecena parkietu niemieckiego, który dzień wcześniej spadł o 1,9 proc. Może to stanowić zapowiedź korekty wyższego rzędu, która mogłaby też „zahaczyć" o GPW. Minorowe nastroje dodatkowo pogłębił spadkowy początek handlu w Nowym Jorku. Amerykańskie akcje z indeksu S&P przed godziną 17 traciły przeciętnie po ok. 0,9 proc, mimo że publikowane po południu dane z lokalnej gospodarki wypadły całkiem przyzwoicie. Kwietniowy (wstępny) odczyt Indeksu Uniwersytetu Michigan wzrósł do 95,9 pkt. z 93 pkt. w marcu (prognozy mówiły o wzroście do 94 pkt.). Z kolei Indeks Conference Board wzrósł w poprzednim miesiącu o 0,2 proc. Analitycy oczekiwali 0,3-proc. zwyżki.

GPW, podobnie jak w dwóch poprzednich dniach, prezentowała się całkiem nieźle na tle Zachodu. Co prawda naszego rynku również nie ominęła popołudniowa przecena ale jej skala była daleko mniejsza. Duża w tym zasługa publikowanych o godz. 14 danych z naszej gospodarki. Okazało się, że w marcu zatrudnienie było o 1,1 proc. większe niż rok wcześniej (odczyt zgodny z oczekiwaniami) ale wynagrodzenia powiększyły się, w skali rocznej, aż o 4,9 proc. Rynek oczekiwał 3,4-proc. zwyżki. Rosnące pensje pozwalają oczekiwać, że konsumpcja będzie rosła co będzie miało pozytywne przełożenie na dane o sprzedaży detalicznej w kolejnych miesiącach.

Zamknięcie sesji, z powodu dużych zleceń sprzedaży, wypadło jednak słabo. Indeks WIG zatrzymał się na poziomie 55459,57 pkt., czyli 1,26 proc. niżej niż w czwartek. Indeks największych spółek WIG20 zmalał o 1,59 proc., do 2463,96 pkt. Indeks średnich spółek mWIG40 stracił 0,78 proc. a małych, czyli sWIG80 zniżkował o 0,36 proc. Przez cały dzień właściciela w Warszawie zmieniły akcje za 1 mld zł.

Liderem obrotów (158 mln zł) było PKO BP, którego kurs spadł o 0,4 proc. Drugie w zestawieniu Pekao (121 mln zł) potaniało o 1,7 proc. Z kolei liderem wzrostów, z grona blue chipów, była Bogdanka. Podrożała 1,3 proc. Oprócz niej tylko dwie spółki z WIG20 finiszowały na plusie. Najgorzej, spadając 4,3 proc., wypadł Synthos. Z kolei PZU straciło 3 proc. Z mniejszych firm bardzo dobrze prezentowała się Fota, która podrożała 13,7 proc. a fatalnie przeceniona o 17,2 proc. Calatrava Capital.

Na rynku walutowym w piątek panowały znacznie lepsze nastroje. Dlatego euro późnym popołudniem taniało o 0,2 proc., do 4,0160 zł. Frank spadł 0,05 proc., do 3,9080 zł a dolar o 0,2 proc., do 3,7320 zł.