Materiał powstał we współpracy z BGK

– Polska uchodzi za success story unijnej polityki spójności. Przez ostatnie dwadzieścia lat przeszliśmy długą drogę – podkreślił Paweł Chorąży, dyrektor zarządzający Pionem Funduszy Europejskich w BGK, otwierając panel „Nowa perspektywa unijna. Doświadczenia z dotychczasowych perspektyw oraz wnioski na przyszłość” zorganizowany podczas konferencji BGK. Z pozoru ten sukces mógłby ułatwiać rozmowy w Brukseli: doskonale sobie radzimy z wykorzystywaniem tych funduszy. Z drugiej jednak strony – skoro w dużej mierze dogoniliśmy już unijną średnią, wyciągnęliśmy polskie regiony z grona najbiedniejszych w Unii, to możemy mieć coraz większy problem z uzasadnieniem tego, że nadal ich potrzebujemy.

Przed tym drugim scenariuszem przestrzegał Jacek Karnowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. – Powinniśmy nauczyć się korzystać z tych centralnych środków unijnych, przestawić się z polityki spójności na instrumenty centralne, bo tam będą największe dostępne pieniądze. Póki co, nie potrafimy z nich korzystać – podkreślał. – Metaforycznie: musimy zacząć budować silniki, a nie krzesełka. Postawić na innowacje, przejść na inny, wyższy poziom – dodawał.

Samorządowcy również dostrzegają to ryzyko, jednak wskazują na kluczową rolę, jaką odgrywają dziś pieniądze z polityki spójności. – Połowa naszego budżetu to środki unijne, głównie z polityki spójności. Z nich inwestujemy m.in. w szpitale, koleje, tabor autobusowy dla całego regionu – to połowa naszego planu inwestycyjnego. Gdyby ich zabrakło, województwa przestałyby mieć właściwie sens – opowiadał Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego i przewodniczący Komisji Zasobów Naturalnych w Europejskim Komitecie Regionów. – Nie ma innej alternatywy dla utrzymania tempa rozwoju gospodarczego naszego kraju – podsumowywał.

Łukasz Prokorym, marszałek województwa podlaskiego i członek zarządu Związku Województw RP, wskazywał też na zmieniające się otoczenie Unii Europejskiej i samej Polski. – O ile przed laty położenie naszego regionu na wschodniej granicy było naszym atutem, o tyle z uwagi na sytuację geopolityczną stało się problemem. Ciężar ten spadł przede wszystkim na przedsiębiorców, którzy muszą szukać nowych rynków zbytu i wymagają w tym celu wsparcia – mówił. Kryzysy za wschodnią granicą Polski i UE potęgują też niekorzystne efekty procesów depopulacji.

Ale poczucie zagrożenia i tego, że osiągnięte z takim trudem sukcesy mogą być krótkotrwałe panuje też na zachodniej granicy Polski. – Owszem, mamy sukcesy, czerpiemy wiele korzyści z bliskości zachodniej korzyści i tamtejszych rynków – podkreślała Anna Synowiec, przewodnicząca sejmiku województwa lubuskiego i członkini zarządu Związku Województw RP. – Robimy krzesła, ale mamy także park technologii kosmicznych, w którym powstają m.in. technologie antydronowe czy systemy GPS wykorzystywane przez wojsko – wskazywała. Ale polityka regionalna to również podążanie za potrzebami mieszkańców: budowa infrastruktury i usług, które są im potrzebne. I tu w dużej mierze środków może zacząć ubywać, więc – w kontekście nowej perspektywy unijnej – zabezpieczenie jak największej ilości środków ma wielkie znaczenie.

Niepokój samorządowców budzą też spekulacje dotyczące likwidacji programu Polska Wschodnia czy Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, choć – jak zaznaczał Jacek Karnowski – alternatywne wsparcie powinno być dostępne w funduszach regionalnych. – Zawsze w debacie pojawia się narracja o tym, że najlepszy budżet już za nami. Najlepiej jednak gdyby nic się nie zmieniało, trudno sobie wyobrazić rezygnację z działań związanych z transformacją i efektywnością energetyczną, rewitalizacją miast czy budową ścieżek rowerowych – mówił Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.

Według niego kluczowe jest zachowanie w nowej perspektywie wsparcia dla celów klimatycznych i programu Polska Wschodnia. – Trzecim elementem będą preferencyjne środki zwrotne, o charakterze preferencyjnym i, na przykład, umarzalnym. Są też instrumenty rynkowe, pożyczki czy obligacje, po które trudniej sięgnąć. I wreszcie ostatni taki element, którego powoli się uczymy, czyli partnerstwo publiczno-prywatne – wymieniał Krzysztof Kosiński.

– Z punktu widzenia mojego miasta bardzo ważne są środki na rewitalizację. Oczywiście, zielono-niebieska transformacja to jest też problem bardzo ważny. I jako miasto zagrożone powodziami myślimy też o zbiornikach retencyjnych i zalewowych. Bardzo się cieszę, że w nowej perspektywie mają pozostać środki na MOF-y, Miejskie Obszary Funkcjonalne – uzupełniał Mariusz Siewiera, burmistrz Łowicza. – Cieszy to, że pieniądze mają trafiać też do urzędów marszałkowskich, bo one też widzą potrzeby. Chciałbym, żeby były też pieniądze na cele społeczne – związane z depopulacją. Szczególnie te małe gminy mają z tym duży problem, więc te środki na działania miękkie są potrzebne, wręcz konieczne, i niezmiernie ważne – podsumowywał.

Materiał powstał we współpracy z BGK