Od 2017 r. w Polsce obowiązują przepisy dyrektywy w sprawie raportowania informacji niefinansowych (NFRD). Zgodnie z jej treścią duże spółki giełdowe zobowiązane zostały do ujawniania w swoim sprawozdaniu z działalności określonych informacji niefinansowych.

W kwietniu 2021 r. Komisja Europejska opublikowała projekt nowej dyrektywy (CSRD), która zastąpi dotychczasową. Ma obowiązywać od 1 stycznia 2023 r. po uprzednim przyjęciu jej przez państwa członkowskie i implementacji do prawodawstwa krajowego. Zrewidowana wersja dyrektywy rozszerza grupę firm objętych obowiązkiem raportowania informacji niefinansowych o wszystkie duże jednostki oraz spółki notowane na giełdach w Unii Europejskiej. Zgodnie z projektem informacje dotyczące zrównoważonego rozwoju raportowałoby około 49 tys. unijnych firm w porównaniu z niespełna 12 tys., które są do tego zobligowane obecnie – wynika z unijnych dokumentów.

Karuzela z przepisami

Przepisy dotyczące ESG podlegają częstym zmianom.

– Tylko w tym roku w Unii Europejskiej pojawiły się trzy kluczowe dokumenty: taksonomia UE, regulacje SFDR (Sustainable Finance Disclosure Regulation – red.) i dyrektywa CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive – red.), która ma zastąpić dyrektywę NFRD – komentuje Izabela Olszewska z zarządu GPW. Dodaje, że jednocześnie działania w tym zakresie podejmują między innymi IOSCO (International Organization of Securities Commissions), IASB (International Accounting Standards Board) oraz podmioty tworzące własne standardy, które ulegają regularnym zmianom, takie jak GRI (Global Reporting Initiative) czy SASB (Rada Standardów Rachunkowości Zrównoważonego Rozwoju).

Przedstawicielka GPW zwraca uwagę na inicjatywę IASB, która chce zbudować standard raportowania niefinansowego na wzór standardów finansowych MSSF. Z kolei w kwietniu tego roku GRI i SASB zadeklarowały budowę jednolitego standardu prezentacji danych istotnych z punktu widzenia inwestorów. To oznacza, że z czasem można oczekiwać powstania jednolitego, uznawanego globalnie standardu.

– Warto przy okazji dodać, że w celu uporządkowania i ułatwienia spółkom odnalezienia się w obowiązujących obecnie przepisach i rekomendacjach przygotowano przewodnik „Wytyczne do raportowania ESG", który zawiera szczegółowe informacje o regulacjach, ale też praktyczne wskaźniki i inne istotne informacje – mówi Olszewska.

Ważna jakość

Sprawozdawczość ESG w Polsce nie jest zjawiskiem nowym. Część firm publikuje raporty zrównoważonego rozwoju już od kilku bądź nawet kilkunastu lat. Szacuje się, że na naszym rynku swoje raporty niefinansowe prezentuje ponad 200 podmiotów, podczas gdy jeszcze kilka lat temu było ich najwyżej kilkadziesiąt.

Inwestorzy, analitycy i agencje ratingowe coraz częściej poszukują konkretnych informacji o działaniach firm z obszaru ESG i ważne jest, aby emitenci potrafili na te pytania merytorycznie odpowiedzieć. We wspomnianych już „Wytycznych do raportowania" wymieniono kluczowe zasady, którymi powinny kierować się spółki. Jedną z nich jest zasada istotności (odpowiednie wagi przyporządkowane zgodnie z prawdopodobieństwem i wielkością potencjalnego wpływu na działania firmy). Ponadto informacje powinny być jasne, zwięzłe, obiektywne, wyważone, strategiczne i wybiegające w przyszłość. Ogólnikowe sformułowania nie są dla inwestorów i analityków żadną wartością dodaną. Informacje powinny być też rzetelne i porównywalne. Inwestorzy preferują dane w ujęciu ilościowym, ponieważ można je łatwo zestawić z wynikami innych firm z tej samej grupy porównawczej. Kolejna ważna kwestia to weryfikowalność danych. Pomaga zwiększyć ich wiarygodność.

Świadomość dotycząca raportowania ESG coraz mocniej zakorzenia się biznesowym DNA rodzimych spółek, ale nadal jest dużo do zrobienia. Z badania EY wynika, że polskie firmy notowane na GPW w niewystarczającym stopniu uwzględniają międzynarodowe zalecenia dotyczące raportowania ryzyka klimatycznego lub robią to w sposób dość powierzchowny.

– Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być niewystarczająca jeszcze dojrzałość identyfikacji i raportowania ryzyka klimatycznego. Trudność mogą stanowić również odmienne ramy czasowe, w których należy rozpatrywać ujawnienia finansowe i zagrożenia klimatyczne, a także przełożenie ryzyka klimatycznego na konsekwencje finansowe – komentuje Jarosław Wajer, partner EY Polska.

Zrewidowana wersja dyrektywy, oprócz rozszerzenia zakresu firm objętych obowiązkiem raportowania informacji niefinansowych, mocno akcentuje też kwestię ich jakości. Uszczegóławia, jakie informacje mają być ujawnione. Wymaga też przedstawienia informacji w ustrukturyzowanym formacie elektronicznym. Kolejna istotna zmiana to obowiązkowa weryfikacja danych przez biegłego rewidenta lub inny uprawniony podmiot. Obecnie rola biegłych w badaniu informacji niefinansowych jest ograniczona.

– Oświadczenie na temat informacji niefinansowych, a także odrębne sprawozdanie na ten temat nie podlegają badaniu. W obu przypadkach biegły rewident potwierdza jedynie fakt sporządzenia takiego oświadczenia lub odrębnego sprawozdania albo fakt skorzystania przez jednostkę ze zwolnienia z ich sporządzenia – podkreśla Bartłomiej Kurylak, współzałożyciel sieci firm Polska Grupa Audytorska. Dodaje, że oczywiście spółka może zlecić biegłemu rewidentowi zbadanie informacji niefinansowych. – Będzie to jednak usługa dodatkowa, gdzie audytor posługuje się innymi standardami przeprowadzania usług atestacyjnych. Zarządy spółek w Polsce wciąż bardzo rzadko decydują się na powierzenie firmom audytorskim takiego badania – podsumowuje Kurylak.

Diabeł tkwi w szczegółach

Sprawozdawczość związana z ESG oraz jakość dostarczanych informacji jest bardzo istotna m.in. z punktu widzenia inwestorów finansowych. Joanna Ałasa, analityczka odpowiedzialna za obszar ESG w NN Investment Partners TFI, podkreśla, że trudno mówić o „spółkach ESG". Wszystkie podmioty gospodarcze prowadzą działalność w określonych uwarunkowaniach społecznych i środowiskowych. W tym sensie wszystkie „są ESG". Tym, co je od siebie odróżnia, jest podejście do tego kwestii społecznych i ekologicznych.

– Dlatego powiedziałabym raczej, że zarządzający aktywami nie tyle wybierają „spółki ESG", ile stawiają na analizę ESG: w coraz większym stopniu starają się ocenić i skwantyfikować wpływ emitentów papierów wartościowych na otoczenie – mówi Ałasa. Spółki, które ten wpływ kształtują świadomie, są mniej podatne na szoki, są lepiej przystosowane do stawienia czoła ryzyku związanemu z prowadzeniem działalności gospodarczej, często uzyskują wyższe zwroty z zainwestowanego kapitału i co za tym idzie, mogą być wyżej wyceniane. A co ze spółkami, które nie przejmują się kryteriami ESG? Ich wartość jest niższa przez wyższy koszt kapitału. Ale w pewnym momencie może już być tak niska, że zaczyna stwarzać okazję inwestycyjną.

– Jeżeli ta tanio wyceniona spółka zaczyna się zmieniać, zapowiada przyjęcie strategii ESG itp., to warto rozważyć inwestycję. Mimo że daleko jej jeszcze do „bycia ESG". Widzimy więc, że inwestowanie z uwzględnieniem kryteriów ESG nie jest wyborem zero-jedynkowym: ta spółka „jest ESG" – tę bierzemy, ta jest „nie ESG" – tej nie bierzemy. To ciągły proces – podkreśla przedstawicielka NN Investment Partners TFI. Zaznacza, że oczywiście chcąc mówić o inwestowaniu odpowiedzialnym środowiskowo i społecznie, trzeba przyjąć pewne minimalne kryteria, które każdy emitent powinien spełnić, żeby w ogóle wejść do uniwersum inwestycyjnego.