Dwie trzecie klientów usług bankowych w Polsce, poszukując nowego produktu finansowego, zwróciłoby się w pierwszej kolejności do tradycyjnych banków czy firm ubezpieczeniowych, a nie startupów. Dotyczy to również tych, którzy mieli już do czynienia z usługami oferowanymi przez fintechy – wynika z najnowszych badań NBP.
Jednoznacznie wskazują one, jak cenną walutą jest dziś zaufanie. – To zaufanie to de facto dane. Tymczasem często fintechy nadużywają gromadzonych danych lub zbierają je bez wiedzy użytkowników. Do tego potrafią je łatwo tracić na rzecz przestępców – ocenia Dele Atanda, prezes metaMe.
Słabsze ogniwo
Jak twierdzą eksperci, zaufanie jest nieodłącznym elementem tradycyjnej bankowości. Ale wraz z rozwojem otwartej bankowości, której ideą jest dzielenie się danymi, by tworzyć lepsze produkty, pojawiają się ryzyka i obawy o ich bezpieczeństwo. Choć Katryna Dow, prezes Meeco, zapewnia, że w cyfrowym pokoleniu użytkowników te obawy będą coraz mniejsze, a na znaczeniu będzie zyskiwać raczej funkcjonalność, to i tak zaufanie pozostanie w tym sektorze elementem krytycznym. – Co roku technologia Mastercard zapobiega 2 mld fraudów na całym świecie. Biometria nie jest już wystarczającym zabezpieczeniem, dlatego skupiamy się na wykorzystaniu sztucznej inteligencji, która pozwala być o krok przed przed cyberprzestępcami – mówi Rigo Van den Broeck, dyrektor ds. cyberbezpieczeństwa w Mastercard Europe.
Ale nawet jeśli dana instytucja posiada odpowiednie zabezpieczenia, to w całym łańcuszku firm będących elementem transakcji wykonywanej przez klienta, może pojawić się słabsze ogniwo. Van den Broeck podkreśla, że wielu firmom wciąż wiele brakuje pod tym względem. – Dlatego oferujemy rozwiązania oparte na AI, które pozwalają firmom nie tylko przekuć wykorzystanie sztucznej inteligencji w lepsze doświadczenie użytkownika, ale też zapobiegać nadużyciom finansowym – dodaje.
Według niego bezpieczeństwo to kluczowa kwestia, a każdy cyberatak nadweręża zaufanie klienta. – Walka z cyberprzestępcami to nieustanny wyścig. Oni też sięgają po najnowsze technologie, w tym AI – zaznacza ekspert Mastercard.
Jego zdaniem banki powinny się zastanowić, w jaki sposób pomóc swoim klientom w odkrywaniu i uzyskiwaniu dostępu do rozwiązań, które zostały zweryfikowane jako bezpieczne i niezawodne. – Fintechy, jak i tradycyjne instytucje finansowe muszą zadbać o to zaufanie poprzez szereg reguł i mechanizmów, które zostaną wspólnie uzgodnione i objęte nadzorem – przekonuje Van den Broeck.
Ale obawy po stronie konsumentów nie powinny blokować rozwoju otwartej bankowości. Dlatego istotna jest ich edukacja w zakresie potencjalnych korzyści.
Awansować do pierwszej piątki
W Polsce konsumenci są bardzo otwarci na innowacje w finansach. Jacek Uryniuk z serwisu Cashless.pl, współautor raportu „Polish Mobile Banking 2019", prognozuje, że już wkrótce aż co dziesiąta transakcja kartą w Polsce będzie odbywać się za pomocą smartfona. – To daje 100 mln transakcji kwartalnie – wylicza.
Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny w Mastercard Europe na Polskę, Czechy i Słowację, tłumaczy, że w Polsce 86 proc. transakcji kartami realizowanych jest zbliżeniowo, co daje nam drugie miejsce w Europie, zaraz za Czechami. – Dla porównania w Europie takie płatności stanowią 61 proc. transakcji – podkreśla. I przekonuje, że na rodzimym rynku jest jednak wciąż wiele do zrobienia. – Działa tu 21 tys. terminali płatniczych na 1 mln mieszkańców, a to poniżej unijnej średniej na poziomie 24 tys. – wyjaśnia. – I tak udało się w ostatnim czasie wiele zrobić, by upowszechnić płatności bezgotówkowe. Wystarczy wspomnieć, że w ciągu dwóch lat zainstalowano blisko 250 tys. takich urządzeń – kontynuuje Bartosz Ciołkowski.
To w dużej mierze zasługa fundacji Polska Bezgotówkowa. Jej prezes Mieczysław Groszek wskazuje, że gdy ruszała ona w 2017 r. działało 600 tys. terminali płatniczych (16 tys. na 1 mln mieszkańców). Obecnie jest ich ok. 900 tys.
– Co trzecie urządzenie na rynku zainstalowano dzięki fundacji. Na początku 2020 r. ich liczba powinna sięgnąć 1 mln. W ciągu dwóch lat pod względem nasycenia tymi urządzeniami możemy awansować do pierwszej piątki w Europie – przekonuje Groszek.
Potencjał do wzrostu wciąż jest. – Są sektory, które wciąż wymagają terminali, jak choćby sądy, urzędy skarbowe czy kościoły – tłumaczy Joanna Seklecka, prezes eService.
Program realizowany przez fundację zdał egzamin. A co ważne – jak zauważa Bartosz Ciołkowski – z tych, którzy po raz pierwszy wzięli subsydiowany terminal, wykrusza się jedynie ułamek, gdy kończy się okres dotacji (ok. 2 proc.). – To oznacza, że na poziomie mentalności zaszła zmiana i technologia w tym wydatnie pomogła – dodaje.