Analiza danych z 70 największych miast Chin pokazała, że ceny nieruchomości liczone rok do roku na rynku pierwotnym wzrosły w styczniu w większości miast. W dziesięciu z badanych ceny zwyżkowały o prawie 10 proc. W Pekinie nieruchomości zdrożały o 6,8 proc., natomiast w Szanghaju o około 1,5 proc. Najwyższy wzrost stał się udziałem Haikou (+21,6 proc.)
[b]Czytaj też: [link=http://www.parkiet.com/artykul/1021074.html]Chiny znowu podnoszą stopę rezerw obowiązkowych[/link][/b]
Na rynku wtórnym ceny domów wzrosły w pierwszym miesiącu tego roku o 2,6 proc. w Pekinie a w Szanghaju o 1,7 proc. W tym segmencie odnotowano spadek cen w czterech z 70 badanych miast.
Analiza cen miesiąc do miesiąca pokazuje, że nie udało się opanować gorączki kupowania nieruchomości, która rozpoczęła się ponad trzy lata temu.
Od października 2010 Chiny próbują ograniczyć rynek na wiele sposobów, m.in. wprowadzając w Szanghaju i Conhqing podatek od nieruchomości oraz wyznaczając limit zakupu w niektórych miastach do 2-3 domów.
[b]Czytaj też: [link=http://www.parkiet.com/artykul/1013365.html]Nieruchomości najdroższe na świecie[/link][/b]
Dla milionów Chińczyków ze średniej klasy inwestowanie w nieruchomości jest podstawowym sposobem gromadzenia dóbr i walki z inflacją, która w styczniu wyniosła 4,9 proc., a oprocentowanie na lokatach pozostało na poziomie 2,5 proc.
- Najnowsze dane dowodzą, że próby podjęte przez rząd jedynie zmniejszyły wielkość transakcji – uważa ekonomista Standard Chartered Jinny Yan. - Największym problemem jest tu polityka monetarna. Rząd powinien przynajmniej jeszcze dwukrotnie podnieść stopy procentowe w 2011 – dodaje Yan.
Inni ekonomiści uważają, że jeszcze za wcześnie by oceniać sytuację, szczególnie po tym jak premier Chin Wen Jiabao ogłosił w swoim przemówieniu z okazji Nowego Roku Księżycowego, że „sytuacja na rynku nieruchomości zostanie opanowana”.