W wywiadzie dla tygodnika „Bloomberg Businessweek Polska" Witucki szacuje, że w tym roku rynek telekomunikacyjny może się skurczyć nawet o 8–10 proc.
– Z biznesowego punktu widzenia nie ma możliwości, aby przy takim poziomie cen w Polsce istniało czterech operatorów, którzy zapewnią rozsądny zwrot kapitału dla akcjonariuszy – mówi w rozmowie z „Businessweekiem".
Prezes Orange Polska podkreśla, że mimo kłopotów kierowana przez niego firma sprzedażowo i operacyjnie ma się dobrze. Musi się jednak dostosować do aktualnej sytuacji na rynku. Stąd m.in. plany zwolnień. Firma zakłada, że w ciągu najbliższych trzech lat będzie w niej pracować 15–16 tys. osób spośród obecnych 22 tys. pracowników.
– Fantastycznie mieszkać w kraju, w którym usługi są jednymi z najtańszych w Europie. Niestety, ceną za taką filozofię jest absolutna presja na cięcie kosztów – mówi Witucki. Sugeruje też, że klienci firm telekomunikacyjnych powinni się przygotować na podwyżki taryf. – Musimy próbować przekonać klienta, że jeśli chce dostać najlepszą jakość, nowego smartfona i jeszcze superszybkość przesyłu danych, to powinien więcej zapłacić (...). Jakość musi kosztować, a firmy telekomunikacyjne, aby inwestować w LTE czy światłowody, muszą zarabiać.
Orange ma w planach również stworzenie wspólnej oferty dla gospodarstw domowych wraz z PGE (chodzi o dostawy prądu). – Podpisaliśmy list intencyjny i chcemy współpracować. Obydwie strony widzą w tym korzyść – wyjaśnia.
Witucki przyznaje, że myśli również o wejściu w segment usług finansowych. – Jestem głęboko przekonany, iż połączenie usług mobilnych z finansowymi, ale oferowanymi przez operatora komórkowego, a nie bank, ma przyszłość – twierdzi. Dodaje jednak, że nie ma zamiaru podpisywać porozumienia w tej sprawie z żadnym czołowym bankiem, bo taka oferta byłaby konkurencyjna dla bankowej oferty. Widzi natomiast takie możliwości z bankiem mniejszym, co dałoby takiemu podmiotowi szanse na rozwój, a Orange Polska – większą kontrolę. Witucki zdradza, że rozmowy na ten temat już trwają.