Regulatorzy finansowych rynków w USA zdecydowali się ograniczyć niektóre rodzaje transakcji handlowych banków, jednocześnie w znacznym stopniu uwolnili prezesów banków od osobistej odpowiedzialności, wynika z ostatecznej wersji reguły Volckera (od nazwiska jej pomysłodawcy, byłego szefa Fed Paula Volckera), której dopracowanie trwało kilka lat.
Dzisiaj Rezerwa Federalna, Federalna Korporacja Ubezpieczeń Depozytów (FDIC), Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), Commodity Futures Trading Commission i Office of the Comptroller of the Currency ujawnią rezultaty swoich prac.
Tuzy z Wall Street, takie jak JPMorgan, Goldman Sachs Group i ich sojusznicy ponad trzy lata toczyli zacięty bój przeciwko planowanemu zakazowi handlu na własny rachunek banków i częściowo to się opłaciło. Zakazem nie zostaną objęte działy zajmujące się market-makingiem, pod warunkiem, że traderzy nie będą wynagradzani w sposób zachęcający do handlowania na rachunek banku. Wyjątek dotyczy również instrumentów powiązanych z obligacjami skarbowymi innych państw. Jednocześnie banki będą miały mniejszą swobodę w przeprowadzaniu transakcji zabezpieczających inne ryzyko.
- Chodzi o zakaz ryzykownego handlu na własny rachunek i ochronę tak ważnych ekonomicznie działalności jak market-making - powiedział Jacob J. Lew, sekretarz skarbu.
Jedną z najtrudniejszych dla regulatorów kwestii było rozróżnienie handlu na własny rachunek banków od market-makingu, czyli podtrzymywania rynku.
Ostatecznie złagodzono kryteria jakim banki muszą sprostać aby skorzystać z wyjątku zarezerwowanego dla market-makingu. Ich traderzy będą musieli zarówno sprzedawać jak i kupować kontrakty lub zajmować długie i krótkie pozycje na tych instrumentach na własny rachunek. Skala transakcji nie może być większa niż „oczekiwany rozsądny popyt klientów w bliskiej perspektywie".
W przypadku transakcji zabezpieczających banki będą musiały m.in. dowieść, że ograniczają one ryzyko.
Ostateczna wersja reguły Volckera jest znacząco różna od pierwotnej propozycji, a jej wpływ na rynki trudno ocenić - skomentował Daniel Gallagher z SEC.