Obecny system informacji dla firm oparty na konkurujących ze sobą komercyjnych biurach informacji gospodarczej (BIG) nie zapewnia przedsiębiorcom wystarczająco taniego i powszechnego dostępu do danych niezbędnych do oceny wiarygodności płatniczej kontrahenta – uznało Ministerstwo Gospodarki. Jego zdaniem dane o sytuacji finansowej firm i konsumentów są rozproszone w wielu bazach danych.
Ministerstwo przygotowało więc projekt ustawy, który zobowiązuje BIG do wzajemnego udostępniania posiadanych danych. Daje im też uprawnienia, w ramach których zyskują dostęp do informacji o niektórych zobowiązaniach publicznoprawnych, bezskutecznych egzekucjach i wierzytelnościach niestwierdzonych tytułem egzekucyjnym. Celem ma być zmniejszenie kosztów dostępu do informacji gospodarczej.
10 wywiadowni sporządza obecnie raporty na temat przedsiębiorstw w Polsce
– Projekt faworyzuje BIG, zwiększa ich uprawnienia, a nie zauważa wywiadowni, które funkcjonują na tym rynku od 25 lat – bije na alarm Iwona Surdykowska-Huk, prezes InfoCredit, firmy zajmującej się pozyskiwaniem danych i analizami. Jej zdaniem BIG posiadają głównie negatywne informacje o gospodarce, bo kumulują dane o zaległościach płatniczych. Jeśli ustawa pozwoli im zbierać także inne dane o zarejestrowanych w nich firmach i umożliwi przygotowywanie analiz, powstanie zniekształcony obraz gospodarki.
Wywiadownie boją się, że po wejściu w życie przepisów trudniej będzie zdobywać dane, bo te „z automatu" kierowane będą do BIG. – Po zmianie nie jest do końca jasne, gdzie trzeba będzie się udać, aby pozyskać sprawozdanie finansowe (firmy – red.) i na jakich zasadach – uważa Maciej Harczuk, prezes firmy Euler Hermes Collections.
Powstawanie kolejnych BIG-ów (jest ich obecnie cztery) może sprawić, że dostęp do danych podrożeje. – Każde z biur posiadać będzie wycinek informacji gospodarczych, bo zarejestrowana będzie u niego tylko część firm – wyjaśnia Harczuk. I oblicza: za udostępnienie danych o jednej firmie będzie mogło zażądać do 30 zł. Jeśli powstanie np. osiem BIG, wraz z istniejącymi będzie ich 12, uzyskanie więc informacji od wszystkich będzie kosztowało do 360 zł.
Harczuk zaznacza, że nigdzie na świecie nie funkcjonuje takie rozwiązanie, jakie próbuje wprowadzić resort gospodarki. – Jeśli ustawodawca chce coś zmienić, jeśli chce, aby dostęp do informacji był pełny i tani, powinien stworzyć bezpłatny dostęp do sprawozdań finansowych, z którego wszyscy mogliby korzystać na takich samych zasadach – twierdzi Harczuk.
Resort gospodarki zapewnia, że projekt w żaden sposób nie ogranicza działalności wywiadowni. Z kolei Mariusz Hildebrand, prezes BIG InfoMonitor, uważa, że trudno na tym etapie rozmawiać o kosztach. – Zaś przeobrażenie wywiadowni gospodarczych w BIG wiąże się z licznymi sztywnymi zasadami – zaznacza Hildebrand. Dodaje, że z chwilą przeobrażenia się w BIG objęte zostaną wieloma obowiązkami, będą musiały zrezygnować z niektórych działań, w tym z przetwarzania danych, do których obecnie BIG nie mają dostępu.