Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak działa mechanizm suwaka bezpieczeństwa.
- Dlaczego transferuje on do ZUS miliardy złotych więcej, niż zakładał rząd..
- Dlaczego rozwiązanie chroniące oszczędności emerytalne może być zagrożeniem dla stabilności finansów publicznych.
- Kiedy OFE mogą być zmuszone do wyprzedaży akcji i jakie będą tego skutki.
- Jak obecny system emerytalny konkuruje z przedsiębiorstwami o kapitał na rozwój i inwestycje.
Otwarte Fundusze Emerytalne przekazują coraz więcej pieniędzy w ramach suwaka bezpieczeństwa do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli tempo w kolejnych miesiącach będzie podobne jak w ciągu pierwszych sześciu miesięcy roku, będzie to w 2026 r. ok. 15 mld zł, o ponad 3 mld zł więcej niż założył rząd przygotowując plan finansowy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS zarządza FUS).
Czytaj więcej:
W Europie Środkowo-Wschodniej obserwujemy największą od lat falę podwyżek VAT. Widać też olbrzymie rozbieżności w opodatkowaniu pracy – od 13 proc....
Pro
Dla ubezpieczonych, czyli przyszłych emerytów, oznacza to więcej pieniędzy, które staną się podstawą ich świadczeń. Ale dla tych samych osób – jako podatników, indywidualnych inwestorów czy przedsiębiorców potrzebujących kapitału – sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Suwak bezpieczeństwa, który ma chronić indywidualne oszczędności emerytalne, może bowiem oznaczać różnorodne komplikacje, także dla finansów publicznych.
Co to jest suwak bezpieczeństwa i jakie ma znaczenie dla emerytur
Prawie 7,5 mld zł przekazały w pierwszym półroczu OFE do ZUS. W planie finansowym FUS na ten rok założono, że będzie to 11,7 mld zł w całym 2026 r. Od 2014 r., kiedy wprowadzono to rozwiązanie, to już 89,5 mld zł.
Suwak bezpieczeństwa to mechanizm, który wprowadzono przy zmianie systemu emerytalnego, w ramach której z OFE przekazano 51 proc. oszczędności emerytalnych do ZUS. Ma chronić przyszłych emerytów przed „ryzykiem złej daty”, czyli przed wahaniami na Giełdzie Papierów Wartościowych w momencie, gdy ubezpieczony zbliża się do wieku emerytalnego. OFE inwestują od tego czasu głównie na giełdzie – 80 proc. ich aktywów to akcje na GPW. Chcąc zapobiec obniżeniu emerytalnych oszczędności członka OFE (w wyniku gwałtownych wahań kursów giełdowych), wprowadzono rozwiązanie polegające na przekazywaniu co miesiąc przez 10 lat przed emeryturą równych części oszczędności do ZUS. Jednostki rozrachunkowe OFE są w tym czasie stopniowo umarzane, a ich równowartość trafia na subkonto każdego ubezpieczonego w ZUS.
Czytaj więcej
Katastrofa w demografii nie spowoduje załamania gospodarki. Może być wręcz odwrotnie. Dzięki technologii.
Co roku rząd szacuje kwotę, która wpłynie do FUS w ramach suwaka. Ponieważ OFE umarzają jednostki rozrachunkowe, jeśli sytuacja na GPW jest dobra, a one mają dobre wyniki inwestycyjne, to wartość jednostek w złotych jest wyższa niż plan. Wyższa kwota wynika także stąd, że coraz liczniejsze są roczniki przyszłych emerytów, którym brakuje do emerytury 10 lub mniej lat. Są to też te osoby, dla których oszczędzanie w OFE było obowiązkowe od 1999 r. i które przekazywały do funduszy 7,3-proc. składkę emerytalną przez kilkanaście lat, zanim ją stopniowo zmniejszano, a potem zamieniono na dobrowolną.
Skutek mechanizmu suwaka dla finansów publicznych
– Dla mnie, przyszłego emeryta to, że dba się o bezpieczeństwo moich oszczędności, jest ważne. Jednak dla mnie, ekonomisty to rozwiązanie nie jest już tak bezpieczne i jednoznacznie pozytywne – zaznacza Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton. Przypomina: – Oszczędności emerytalne zapisane w ZUS nie są inwestowane. Po to, by wpłacone składki nie straciły na wartości, są waloryzowane. Sposób waloryzowania jest jedną z wielu obietnic, które zakładają ciągły wzrost przyszłych obciążeń finansów publicznych, a których wartości nie policzono – podkreśla Marcin Mrowiec. Uważa, że niezbędne jest oszacowanie kosztów wszystkich obietnic świadczeń społecznych, szczególnie teraz, gdy rośnie dług publiczny, a ekonomiści przewidują, że w najbliższych latach wzrost gospodarczy ustabilizuje się na niższym niż do tej pory poziomie.
Subkonta są waloryzowane według innej zasady niż podstawowe konta w ZUS. Jest to wartość wyliczana na podstawie średniorocznej dynamiki nominalnego PKB z ostatnich pięciu lat. Waloryzacja w tym roku (za zeszły) wyniosła 10,61 proc. Najwyższa była za 2024 r. – ponad 14 proc.
Marcin Mrowiec zastanawia się więc, czy mandat niedawno powołanej Rady Fiskalnej, której celem jest poprawa stabilności finansów publicznych, nie powinien być poszerzony o przygotowanie scenariusza finansów publicznych uwzględniających konsekwencje obietnic społecznych.
Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, zwraca uwagę na dodatkowy aspekt, który mógłby (a tego nie robi) wpłynąć na kondycję gospodarki i podtrzymać wzrost. Dotyczy on gotówki i inwestowania. – Mamy w portfelach, domach czy jak się kiedyś powszechnie mówiło „w szafie między pościelą” gotówkę, która stanowi ok. 12 proc. PKB, a do sprawnego działania gospodarki potrzebne jest nie więcej niż 5 proc. Ona nie jest pomnażana. Wynika to przede wszystkim stąd, że w Polsce banki praktycznie nie płacą za środki na rachunkach bieżących, a za depozyty płacą mizernie, czyli nie oferują godziwego oprocentowania za to, że trzymamy w nich gotówkę. Taka praktyka powoduje, że wiele osób nawet nie pomyśli, by nie trzymać pieniędzy w domu – mówi Soroczyński.
Suwak bezpieczeństwa a aktywa OFE na GPW
Aktywa OFE sięgnęły na koniec czerwca blisko 335 mld zł. Suwak bezpieczeństwa, dobrowolność składki do OFE i jej wysokość, powodują ujemne saldo przepływów między OFE a ZUS. Tylko w ciągu ostatniego kwartału OFE przekazały do ZUS niespełna 4 mld zł, gdy w postaci składek wpłynęło doń ponad 1,2 mld zł. Odpływ pieniędzy z OFE w postaci suwaka wymusza konieczność utrzymywania odpowiedniej części portfeli w jak najłatwiejszych do upłynnienia kategoriach aktywów (gotówce, depozytach, akcjach największych spółek), choć nie muszą to być inwestycje optymalne pod względem ich profilu zysku i ryzyka. Obecnie OFE nie muszą specjalnie sprzedawać akcji, by oddać pieniądze do ZUS, ale taka perspektywa jest coraz bliższa. To dosłownie kilka lat.
Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, zwraca uwagę, że w kolejnych latach PTE zarządzające OFE mogą być zmuszone do stopniowego dostosowywania struktury portfeli, aby zapewnić pieniądze na transfery do ZUS w ramach suwaka. – Odpływy pieniędzy z OFE są już teraz widoczne, jednak obecnie dobra sytuacja na GPW oraz możliwość finansowania części transferów do ZUS z otrzymywanych dywidend powodują, że nie obserwujemy bezpośredniego zagrożenia dla rynku. Ryzyko większej presji na sprzedaż aktywów może pojawić się w perspektywie kilku lat, a jednocześnie warunki rynkowe będą sprzyjały realizacji zysków. Kluczowe znaczenie będzie miała jednak sytuacja gospodarcza i koniunktura giełdowa – tłumaczy ekspertka.
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, zaznacza, że Polska jest jedynym rozwiniętym krajem, w którym powszechny system emerytalny konkuruje z firmami o pieniądze na rozwój. – OFE zamiast finansować rozwój i inwestycje przedsiębiorstw, zmuszone są wycofywać oszczędności z prorozwojowych, długoterminowych projektów i przekazywać je do ZUS. W ten sposób konkurują o nowe oszczędności z przedsiębiorstwami, które chcą np. sprzedać nowe akcje na giełdzie – mówi Sobolewski, który jest jednym z autorów raportu Pracodawców RP „Jak obudzić inwestycje w Polsce” proponującego zamrożenie suwaka na 10 lat, rozpoczynając od 2028 r. – Równocześnie na ten czas umożliwiono by lokowanie pieniędzy OFE w fundusze private equity i venture capital z określeniem limitów minimalnego i maksymalnego zaangażowania OFE w tę kategorię lokat. – dodaje Kamil Sobolewski.
Bez zmian w funkcjonowaniu suwaka jego funkcja stanie się coraz bardziej problematyczna.