Minęły trzy lata, odkąd powszechne szczepienia przeciw HPV stały się częścią ogólnopolskiego programu. Jak obecnie wygląda miejsce Polski na europejskiej mapie profilaktyki HPV i jaki poziom wyszczepialności osiągnęliśmy?

Świętujemy właśnie trzecią rocznicę uruchomienia tego programu w skali ogólnokrajowej. Podstawowy program jest przeznaczony dla osób po ukończeniu 9. roku życia do ukończenia 14. roku życia i odbywa się w reżimie dwudawkowym. Warto jednak wiedzieć, że dzieci powyżej 14. roku życia, aż do osiągnięcia pełnoletności, również mogą zaszczepić się bezpłatnie, choć odbywa się to poza powszechnym programem szczepień przeciw HPV.

Jeśli spojrzymy na dane Centrum e-Zdrowia, to poziom wyszczepienia w programie wynosi obecnie blisko 17 proc. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niewielkim odsetkiem, jednak diabeł tkwi w szczegółach, a te dają powody do pewnego optymizmu. Gdy przeanalizujemy poszczególne roczniki, sytuacja wygląda znacznie lepiej. W roczniku 2011 osiągnęliśmy poziom około 35 proc., a w roczniku 2012 jest to około 33 proc. wyszczepienia. To sygnał, że program zaczyna pracować. Naszym punktem odniesienia są jednak wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i bylibyśmy w pełni usatysfakcjonowani, widząc wyszczepialność na poziomie 90 proc. uprawnionej populacji. Taki poziom znacząco zwiększa szanse na osiągnięcie celu eliminacji raka szyjki macicy jako problemu zdrowia publicznego.

Mówiąc o eliminacji raka szyjki macicy – o jakiej perspektywie czasowej myślimy?

To jest praca na lata, a nawet dekady. Jeśli uda się osiągnąć wspomniany próg 90 proc., mówimy o perspektywie kilkunastu lub kilkudziesięciu lat. Duńczycy są świetnym przykładem –postawili sobie za cel, że do 2040 r. staną się krajem wolnym od raka szyjki macicy. W medycynie przyjmuje się, że dany nowotwór zostaje wyeliminowany, czyli nie występuje w stopniu obciążającym system, gdy odnotowuje się cztery lub mniej przypadków na 100 tys. populacji. Duńczycy wystartowali ze szczepieniami przeciwko HPV w 2009 r. z sukcesem, osiągając ponad 90 proc. wyszczepialności. Między 2013 a 2015 r. wystąpił tam potężny kryzys zaufania wywołany dezinformacją o rzekomych działaniach niepożądanych związanych ze szczepieniami i wskaźniki wyszczepialności spadły do ok. 40 proc.

Władze musiały wykonać ogromną pracę, by odbudować zaufanie do szczepień. Uruchomiono kampanię opartą na autorytetach i twardych danych medycznych, pokazując, że odczyny poszczepienne są rzadkie i łagodne. I udało się wrócić do poziomu 80–90 proc. To lekcja dla nas: sukces można bardzo szybko zaprzepaścić, jeśli nie będziemy dbać o edukację społeczeństwa. To profilaktyka przed dezinformacją.

Jakie elementy programu szczepień są kluczowe, żeby Polska wkroczyła na ścieżkę eliminacji raka szyjki macicy z populacji?

Fundamentem było uruchomienie programu i zapewnienie bezpłatnego dostępu do szczepień. Jednym z najistotniejszych elementów było jednak wprowadzenie szczepienia przeciwko HPV do szkół. Pozwala to dotrzeć ze świadczeniem zdrowotnym bezpośrednio do obywatela, co znacząco podnosi prawdopodobieństwo skorzystania z usługi. Kluczową zaletą tego rozwiązania jest całkowite zdjęcie logistyki z rodziców, którzy nie muszą już samodzielnie organizować wizyt w placówkach medycznych ani pilnować terminów w gąszczu innych obowiązków. Wzorem dla takich działań jest Australia, która jako pierwszy kraj na świecie już w 2007 r. oparła bezpłatny program właśnie na modelu szkolnym. Niezwykle istotną rolę odgrywają w nim nauczyciele, którzy dostarczają materiały edukacyjne, budując fundament pod świadome decyzje zdrowotne i czyniąc ze szkoły bezpieczne źródło rzetelnej informacji opartej na faktach.

W polskim kontekście intensywny nacisk na ten model zaczął być kładziony pod koniec 2024 r. i choć precyzyjne dane o odsetku dzieci zaszczepionych bezpośrednio w placówkach oświatowych są jeszcze opracowywane, eksperci wskazują, że jest to element podnoszący ogólne wskaźniki. Wprowadzenie szczepień do szkół to powrót do modelu, który wielu Polaków pamięta z przeszłości i który jest oceniany jako wysoce efektywny. Aby system ten przyniósł oczekiwane rezultaty, niezbędne jest jednak powiększanie grona szkół uczestniczących w programie oraz systematyczna edukacja nie tylko dzieci w wieku 9–13 lat, ale również ich rodziców i kadry pedagogicznej. Szkoła staje się miejscem, gdzie młodzi ludzie mogą dowiadywać się, czym jest wirus HPV i jakie nowotwory wywołuje, co pozwala im stać się świadomymi uczestnikami procesu profilaktyki.

Docelowo model szkolny ma być jednym z kluczowych kół zębatych całej machiny zdrowia publicznego, współdziałającym z bezpłatnym dostępem do preparatów oraz nowoczesnymi narzędziami, takimi jak Internetowe Konto Pacjenta czy systemy przypomnień SMS. Wypracowanie pełnej sprawności tego mechanizmu to praca na lata, ale przykład Danii pokazuje, że przy silnym zaangażowaniu różnych grup interesariuszy i oparciu działań na szkole, możliwe jest osiągnięcie spektakularnego poziomu wyszczepialności.

Jakie wyzwania mogą stanąć na drodze do realizacji tego celu? Wiele mówimy o zagrożeniu dla zdrowia publicznego, jakim są ruchy antyszczepionkowe.

Jednym z najważniejszych wyzwań systemowych w programach szczepień przeciw HPV jest niezdecydowanie rodziców. Okazuje się ono znacznie powszechniejszym zjawiskiem niż radykalna działalność ruchów antyszczepionkowych. Badanie przeprowadzone w dziewięciu krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, którego wyniki opublikowaliśmy niedawno w „The Lancet Regional Health – Europe”, wskazuje, że dezinformacja ma znaczenie, ale równie ważny jest brak pewności i wahanie rodziców. Wyniki naszego badania sugerują również, że kluczowym czynnikiem motywującym rodziców do zaszczepienia dziecka jest autentyczna troska o jego zdrowie, co pokazuje, że komunikacja powinna opierać się na empatii i zrozumieniu potrzeb opiekunów.

Wielu rodziców deklaruje chęć podejmowania działań prozdrowotnych, jednak często nie wiedzą, jak zaimplementować te zmiany w swoim życiu, co sprawia, że bariery logistyczne stają się przeszkodą nie do pokonania. Dlatego komunikacja nie powinna opierać się na abstrakcyjnych statystykach epidemiologicznych czy trendach, które dla osób niezwiązanych z medycyną są niezrozumiałe. Należy pokazywać realne korzyści „tu i teraz”, ponieważ argumenty o odległych w czasie skutkach zdrowotnych, które mogą wystąpić za kilkanaście lat, rzadko bywają skuteczne.

Niezwykle istotną rolę w przełamywaniu tego niezdecydowania odgrywają profesjonaliści medyczni, cieszący się autorytetem społecznym. Dane sondażowe z 2022 r. pokazują, że blisko 34 proc. rodziców wskazało rozmowę z lekarzem jako główny powód decyzji o zaszczepieniu dziecka, co dowodzi, że nawet krótka, rutynowa interwencja zdrowotna podczas wizyty może przynieść wymierne efekty.

A jak wygląda wiedza Polaków o HPV?

Mamy o niej pewne wyobrażenie dzięki raportowi przeprowadzonemu na zlecenie Ministerstwa Zdrowia z 2022 r. i on nie napawał optymizmem. Tuż przed startem programu szczepień tylko 21 proc. badanych znało przyczyny raka szyjki macicy, a zaledwie 2,2 proc. wskazało szczepienie przeciw HPV jako jeden ze sposobów zapobiegania niektórym nowotworom. Aż ponad 95 proc. niezaszczepionych twierdziło, że nie czuje takiej potrzeby.

Często zapominamy też o tym, że HPV to nie tylko problem kobiet.

Zdecydowanie tak. Z danych wynika, że częściej szczepione są dziewczęta, bo wirus jest silnie kojarzony z rakiem szyjki macicy. Tymczasem HPV wywołuje niektóre inne nowotwory u obu płci, dodatkowo mężczyźni są wektorami, czyli przenoszą wirusa drogą kontaktów seksualnych. Mówienie o tym w XXI w. nie powinno być tabu, to naturalna część profilaktyki zdrowotnej.

Jakie jeszcze rozwiązania systemowe mogą się sprawdzić, żeby zwiększyć wyszczepialność przeciwko wirusowi HPV w Polsce?

Poza szczepieniami w szkołach kluczowa jest edukacja zdrowotna, której u nas wciąż brakuje w pełnym wymiarze. Toczą się też dyskusje o włączeniu szczepienia przeciwko HPV do kalendarza szczepień obowiązkowych, co w mojej ocenie jest dobrą decyzją dla zwiększenia wyszczepialności. Taki krok systemowy stanowiłby naturalną kontynuację dotychczasowych działań. Włączenie szczepienia przeciwko HPV do oficjalnego harmonogramu pozwoliłoby na lepszą synchronizację wszystkich elementów profilaktyki, obejmujących powszechną dostępność preparatów, edukację zdrowotną oraz narzędzia cyfrowe ułatwiające logistykę.

Istotnym elementem rozważań nad modyfikacją kalendarza szczepień jest również dyskusja dotycząca podniesienia granicy wieku szczepienia. Obecnie okres bezpłatnych szczepień przeciw HPV w Polsce zasadniczo kończy się z ukończeniem 18. roku życia, a przesunięcie tej granicy mogłoby umożliwić młodym dorosłym samodzielne podjęcie decyzji o szczepieniu, co potencjalnie mogłoby zwiększyć poziom wyszczepialności w tej grupie wiekowej. Równolegle z ewentualnym wprowadzeniem obowiązku, system powinien kłaść nacisk na realizację szczepień uzupełniających (ang. catch-up vaccination), czyli identyfikowanie i zapraszanie na wizyty osób z roczników, które z różnych przyczyn – zdrowotnych czy organizacyjnych – pominęły szczepienie w optymalnym terminie.

Wiążę też duże nadzieje z zawodem profilaktyka, usankcjonowanego ustawą o niektórych zawodach medycznych z 2023 r. Osoby po studiach na kierunku zdrowie publiczne otrzymały status zawodu medycznego i prawo do wykonywania zawodu. To cała armia ludzi, która mogłaby wspierać system edukacyjnie, zwłaszcza w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) i szkołach. Nie leczą, nie odbierają kompetencji lekarzom, ale zajmują się stricte profilaktyką. To unikalne rozwiązanie w skali Europy.

dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj jest profesorem Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, kierownikiem Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej NIO