Reklama

Brak KPO kosztował dotąd polskiego konsumenta 3,8 mld zł

Opóźnienie w przekazaniu Polsce środków z Krajowego Planu Obudowy oddziałuje również na wzrost cen poprzez wpływ na kurs walutowy. Słabszy złoty oznacza wyższy koszt dóbr i usług z importu i w systemie płynnego kursu to dostosowanie zachodzi bardzo szybko.

Publikacja: 18.05.2022 14:59

Brak KPO kosztował dotąd polskiego konsumenta 3,8 mld zł

Foto: Adobestock

Z analizy, którą przeprowadził dla WEI ekonomista Damian Olko wynika, że osłabienie złotego w ostatnich tygodniach przełoży się na około 0,3 pkt proc. wyższą inflację w porównaniu z hipotetycznym scenariuszem, gdyby KPO został zaakceptowany w połowie 2021 r. Dla gospodarstw domowych wyższa inflacja oznacza konieczność zwiększenia wydatków na dobra i usługi lub ograniczenia bądź zmiany struktury konsumpcji. Zakładając, że Polacy będą chcieli kupować dokładnie te same dobra i usługi, można oszacować wzrost kosztów konsumpcji. Z powodu opóźnienia KPO Polacy musieli wydać w ostatnich 12 miesiącach o 3,8 mld zł więcej na zakup tych samych dóbr i usług co rok wcześniej.

- W związku z wybuchem wojny można pokusić się o hipotezę, że wpływ opóźnienia KPO mógł być jeszcze większy niż oszacowany wyżej. To dlatego, że dostęp do środków w euro działałby stabilizująco na kurs złotego w sytuacji podwyższonego ryzyka geopolitycznego, niestabilności na rynkach finansowych, a także dodatkowego popytu ze strony uchodźców, który również przekłada się na wyższy popyt na towary z importu - uważa Damian Olko.

Podkreśla, że silniejszy złoty byłby jedną z najbardziej skutecznych i prawdziwych „tarcz antyinflacyjnych”, gdyż faktycznie służyłby obniżeniu inflacji, a nie jedynie kompensowaniu skutków jej wzrostu na wybranych rynkach czy wybranym grupom osób. Nie jest jednak możliwe istotne umocnienie złotego w warunkach obecnie prowadzonej polityki monetarnej, a zwłaszcza fiskalnej, która silnie przyczynia się do napędzania inflacji.

Czytaj więcej

Tusk: Pieniądze z KPO zablokowane przez upór rządu. To jest zbrodnia

- Należy oczekiwać, że pozytywne tendencje w spadku kosztów życia w relacji do uzyskiwanych dochodów, obserwowane w Polsce w ostatnich latach, najprawdopodobniej zatrzymały się w 2022 r., a być może nawet uległy odwróceniu - twierdzi Wiktor Wojciechowski,

Reklama
Reklama

adiunkt w Katedrze Międzynarodowych Studiów Porównawczych w Szkole Głównej Handlowej. Zauważa, że tempo wzrostu wynagrodzeń nominalnych dla wielu gospodarstw domowych jest dziś niższe od inflacji, a dodatkowo z powodu zaostrzania polityki pieniężnej rosną wydatki na obsługę zadłużenia, które nie są wliczane do inflacji konsumenckiej. To musi prowadzić do wzrostu ogólnych kosztów życia i powstania napięć w budżetach gospodarstw domowych - pisze ekonomista w raporcie omawiającym dla WEI koszty życia i pziom cen w Polsce na tle krajów UE w latach 2010-2022.

Finanse
Dania rzuca rękawicę Trumpowi. Pozbędzie się wszystkich amerykańskich obligacji
Materiał Promocyjny
Największa w historii fala sukcesji. Jak polskie rodziny przygotowują się do przekazania majątku?
Finanse
Rekordowe zakupy NBP. Rezerwy złota Polski mają sięgnąć 700 ton
Finanse
Czy niemieckie złoto powinno wrócić do Europy? Eksperci ostrzegają przed Trumpem
Finanse
Ciekawe trendy na rynku obligacji. Co nas czeka w tym roku?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama