- Nie sądzę abyśmy byli świadkami opuszczenia przez jakikolwiek kraj strefy euro w 2012 r., ale wysyp wyborów w Europie spotęguje problemy, rządy będą starały się robić wszystko aby dobrze wypaść w oczach wyborców – powiedział w wywiadzie dla cnbc Jim Rogers.

- Można zacząć panikować w 2013 r., a już na pewno w 2014 r., ale w 2012 r. będzie dobrze – dodał ekonomista.

Rząd w Atenach i przedstawiciele sektora bankowego osiągnęli "znaczne postępy" w rozmowach na temat częściowego oddłużenia Grecji - poinformował w piątek wieczorem rzecznik greckiego ministerstwa finansów. Od porozumienia z prywatnymi inwestorami, którzy mają około 60 proc. z 350 miliardów euro greckiego zadłużenia, uzależnione są rokowania w sprawie drugiego pakietu pomocowego o wartości 130 miliardów euro.

Rogers powiedział, że byłby zachwycony gdyby politycy powiedzieli co naprawdę sądzą.

- Bardzo chciałbym aby przyznali, że ok., to katastrofa,  a bankom i ich akcjonariuszom, że poniosą znaczne straty. Wszystko by się zawaliło, a ja kupiłbym ile bym tylko zdołał euro i akcji, ale nie sądzę, aby to się wydarzyło – stwierdził Rogers.

W poniedziałek odbędzie się kolejny szczyt Unii Europejskiej, ale według Rogersa to tylko "gra pozorów".

- Mamy szczyty europejskie co kilka tygodni od dwóch lat, to tylko gra pozorów – powiedział. – Oni próbują jedynie przetrwać wybory we Francji, dlatego nie zwracam na to uwagi, dopóki nie zaczną naprawdę działać – dodał.