„Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju", nad którym dzisiaj rozpocznie dyskusję rząd, nie przewiduje, by państwo miało ręcznie sterować gospodarką, czy bezpośrednio z budżetu finansować konkretne branże (może z wyjątkiem zbrojeniówki). Jednak państwo zyskać ma instrumenty, by stymulować rozwój sektora prywatnego i wspierać sektory uznawane za strategiczne.
Jednym z głównych narzędzi realizacji polityki gospodarczej ma być Polski Fundusz Rozwoju. Ma on pełnić rolę banku inwestycyjnego i agencji rozwoju. W jego ramach zintegrowane mają być m.in. Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) i spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR). Docelowo Fundusz ma wykorzystywać możliwości inwestycyjne (np. przez tworzenie funduszy inwestycyjnych zamkniętych aktywów niepublicznych).
Dzięki integracji, pozyskiwaniu kapitału na światowych rynkach i wykorzystaniu środków UE, Fundusz ma zyskać duży potencjał inwestycyjny. Czyli taką skalę działalności, która umożliwi realizację dużych projektów. Dziś trudno mówić jakie miałyby to być projekty, ale w "Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" padają przykłady przedsięwzięć, które podniosłyby konkurencyjność polskich firm i gospodarki. To np. pomysł, by stały się one światowymi graczami na rynku niskoemisyjnego taboru komunikacji miejskiej (to pomysł o wdzięcznej nazwie Luxtorpeda), potentatami w cyberbezpieczeństwie (Cyberpark Enigma mógłby powstać na bazie dostępnej infrastruktury i naszych znakomitych programistów), czy budowy polskiego promu pasażerskiego (projekt "Batory).
Polski Fundusz Rozwoju nie będzie zamawiał konkretnych produktów, ale ma dostarczać finansowanie na ciekawe przedsięwzięcia przedstawiane przez sektor prywatny, a także doradzać i stymulować pewne inicjatywy.
Kolejnym narzędziem kreowania polityki rozwoju są fundusze unijne (rząd PiS chce, by były one "inwestowane", a nie "wykorzystywane") oraz polityka zamówień publicznych.
Rząd już wcześniej zapowiadał reformę prawa zamówień publicznych, a w "planie Morawieckiego" zostało to potwierdzone. W nowym prawie przewidywane jest m.in. odejście od kryterium najniższej ceny, uwzględnienie na etapie zakupu kosztów eksploatacji, ułatwienia dla małych i średnich firm, docenienie innowacji, czy promocja zatrudniania na etat. - Publiczne przetargi to 150-160 mld zł rocznie, chcemy by ok. 40 mld "wsiąkało" w polskie firmy - mówił wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego dwa tygodnie temu.
W planie przygotowanym przez wicepremiera nie ma wzmianki o wykorzystaniu banku centralnego w kreowaniu inwestycji prywatnych. Program przyjmuje za to cel dla finansów publicznych - obniżenie deficytu oraz zadłużenia w relacji do PKB. Jednak konkretne działania w tym zakresie ma przygotować Ministerstwo Finansów.
Gospodarcza strategia na lata
Prace nad „Planem na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" mają potrwać do końca tego roku, kiedy to - po dyskusji i uzupełnieniach - ma się on stać strategią rozwoju gospodarczego. Wicepremier Mateusz Morawiecki podkreśla, że paliwo, które napędzało polską gospodarkę przez 25 lat, już się wyczerpuje, teraz musimy znaleźć nowe "dopalacze" i przestawić gospodarkę na nowe tory.