To trzeci już remake filmu Williama Wellmana i Jacka Conwayaz 1937 roku. Pierwszy nakręcił w 1954 roku George Cukor z Judy Garland, drugiw 1976 roku Frank Pierson z Barbarą Streisand.
— Obejrzeliśmy te wszystkie filmy – powiedział w Bydgoszczy Libatique.
W nowej wersji znów upadły gwiazdor country spotyka zdolną, nikomu nieznaną piosenkarkę, której pomaga osiągnąć sukces. Ale sam coraz trudniej znosi, że jego wlasna sława zgasła. W „Narodzinach gwiazdy” AD 2018 w rolach głównych wystąpili: sam Cooper oraz – co miało być największą atrakcją filmu – Lady Gaga.
— Reżyser gros czasu spędzał przed kamerą, do tego mieliśmy na planie kilku debiutujących aktorów – opowiadał Libatique. — Dlatego ważne było, by zostawić sporo miejsca na improwizację.
Operator przyznał, że bardzo długo przygotowywał się do nekręcenia „Naridzin gwiazdy”, ważne jest bowiem dla niego porozumienie z reżyserem.
— Z Darrenem Aronofsky’m znamy się dobrze i porozumiewamy się bez słów — stwierdził. — Z Bradleyem musieliśmy dopiero wypracować własne, wspólne spojrzenie na film i środki, jakimi go rejestrujemy.
Przed wyjazdem na plan Matthiew Libatique dużo czasu spędził z Cooperem, gdy ten uczył się grać na gitarze i w studiu, które stworzył we własnym domu przygotowywał się do roli piosenkarza. Lady Gagę naprawdę poznał dopiero na planie. Tam, jak mówi, uczył się jej twarzy widzianej oczami kamery. Podczas pracy on i Cooper chcieli jej dać poczucie bezpieczeństwa. Wiedzieli, że tylko w takich warunkach poczuje się dobrze i zda egzamin jako debiutująca aktorka.
Pobyt w Bygdgoszczy był dla Libatique’a kolejną wizytą na Camerimage. Jeden z najlepszych operatorów amerykańskich lubi ten festiwal, na którym w 2010 roku dostał razem z Aronofsky’m nagrodę dla duetu autor zdjęć-reżyser.