Film zadebiutował w Stanach Zjednoczonych w czerwcu, a w zeszłym tygodniu Elon Musk zamieścił go na platformie X na 48 godzin do obejrzenia za darmo. Teraz prawa do globalnej dystrybucji nabył Quiver Distribution, ale nie obejmują Polski. Pojawia się na różnych kontach i znika.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

„Toy Story 5” rozbija bank. 312 mln dolarów na otwarcie

„Citizen Vigilante”, czyli szeryf przeciw migrantom

Film wywołał burzę pomiędzy prawicowymi a lewicowo-liberalnymi mediami oraz komentatorami. Nawet ci pierwsi przyznają, że film jest „gniotem”, ale bronią wolności wypowiedzi, podkreślając, że przemoc jest wszechobecna w kinematografii.

„Citizen Vigilante” wywołał kontrowersje i sprzeciw, ponieważ pokazuje „mściciela białej Europy”, amerykańskiego biznesmena (MAGA?), który przybywa na stary kontynent, aby dopilnować swoich interesów. Szybko zmienia się w szeryfa, prawicową wersję Rambo, który „wymierza sprawiedliwość” sędziom, jeśli zaniechali wymierzyć ją migrantom i dokonuje egzekucji na migranckiej rodzinie, która wspiera w swoim gronie gwałciciela. Przeciwko sobie ma oddziały Interpolu.

Uważany za specjalistę od kontrowersyjnej tandety Uwe Boll przeniósł na ekran spełnienie marzeń kogoś takiego jak Anders Breivik, norweski masowy morderca i skrajnie prawicowy terrorysta, który zamordował 69 członków młodzieżówki norweskiej Partii Pracy. Tuż przed dokonaniem mordu kolportował dokument o nazwie „2083: Europejska Deklaracja Niepodległości”, czyli antyimigrancki i skrajnie prawicowy manifest.

Za swoje czyny został skazany na 21 lat więzienia, jednak można uznać, że na ekranie ma swoją kontynuację. Z pewnością przypomina ona autystycznego bohatera granego kiedyś przez Arnolda Schwarzeneggera. Teraz to człowiek nienagannie ubrany. Na początku stara się pouczać migrantów, jak mają się zachować w najprostszych codziennych sytuacjach. Jak choćby ta, gdy kolorowe osoby z premedytacją nie kupują biletu w autobusie.

Amerykanin przekonuje, że gdy 10 proc. populacji nie kupuje biletów – inni muszą ponieść tego koszty. Potem słowne argumenty nie wystarczą i idą w ruch strzykawki z trucizną oraz karabiny maszynowe. Wystarczy, by prawicowe media pisały, że „Obywatel stróż” wyraża myśli wielu Europejczyków, którzy wobec „terroru politycznej poprawności” boją się wyrazić.

Gdyby nie to, że Mel Brooks skończył niedawno sto lat – wziąłby się za nakręcenie parodii, tak jak to zrobił w „Producentach”, obśmiewając pronazistowski musical „Wiosna Hitlera”.

„Citizen Vigilante” i Armie Hammer na ekranie

Pikanterii dodaje, że głównego bohatera w „Obywatelu stróżu” gra aktor uznawany za persona non grata w Hollywood, który miał zarzuty o przemoc seksualną i… kanibalizm. Jego pradziadek Armand ze strony ojca był przemysłowym magnatem i filantropem, zaś prapradziadek, Julius, założył Komunistyczną Partię Stanów Zjednoczonych.

Hammer wystąpił m.in. „The Social Network” o powstaniu Facebooka oraz „Narodzinach narodu” i „Śmierci na Nilu”.

Czytaj więcej

„Guru”: Uzdrowiciele są wśród nas i dobrze zarabiają

W marcu 2021 r. został oskarżony przez Efrosine Angelovą w mediach społecznościowych o brutalny gwałt, do którego miało dojść w kwietniu 2017 r. w hotelu w Los Angeles. Biuro prokuratora okręgowego hrabstwa Los Angeles ogłosiło, że nie wniesie oskarżenia przeciwko Hammerowi w związku z zarzutami wysuniętymi przez Effie, argumentując, iż „ze względu na złożoność relacji” między nimi nie było możliwe „udowodnienie winy ponad wszelką wątpliwość”.

Czy Armie Hammer to kanibal?

Discovery+ wyprodukowało „House of Hammer”, dokument omawiający stawiane zarzuty oraz ujawniło historię szokujących zachowań wewnątrz wpływowej rodziny Hammerów. Wiele kobiet skarżyło się, że aktor zapraszał je do dziwnych praktyk seksualnych, mnożąc kanibalistyczne fantazje, włącznie z takimi, że… je zje.

W wywiadzie dla tygodnika „Air Mail” z 2023 r. zaprzeczył postawionym mu zarzutom, przy czym określił siebie jako „nikczemnika”. Powtarzał, że nie jest kanibalem i ujawnił, że w momencie największego załamania miał myśli samobójcze. Jak mówi – uratowała go troska o dzieci.

Czytaj więcej

„Dzień objawienia”. Nowy Spielberg, czyli wraca dawny Hollywood

Kontrowersyjną osobą jest również reżyser, specjalizujący się w tandetnych ekranizacjach gier komputerowych. Jego adaptacja „Alone in the Dark: Wyspa cienia” została uznana za jeden z najgorszych filmów, jakie kiedykolwiek powstały. Ten najnowszy film w kraju, gdzie AfD prze do władzy, a krytyka migrantów stała się jednym z głównych tematów politycznego sporu – może jednak liczyć na spore poparcie.

AfD zapowiada pokaz filmu w Bundestagu. Ciekawe, czy o filmie wypowie się Donald Trump?