Tragiczna śmierć wybitnego operatora filmowego. Arkadiusz Tomiak miał 55 lat

Wybitny operator filmowy zginął w wypadku samochodowym w Lubiewicach, niedaleko Tucholi. Miał 55 lat

Publikacja: 11.06.2024 05:00

Arkadiusz Tomiak

Arkadiusz Tomiak

Foto: PAP, Przemysław Piątkowski

Arkadiusz Tomiak jechał na festiwal „Młodzi i film” do Koszalina – swojego rodzinnego miasta. Zginął w wypadku w Lubiewicach, niedaleko Tucholi. Jego samochód – staranowany przez pędzące BMW i wepchnięty pod jadącego z naprzeciwka TIR-a – stanął w płomieniach. 

Arkadiusz Tomiak nie żyje. Pracował przy wielu znanych polskich filmach

Arkadiusz Tomiak był jednym z najwybitniejszych polskich operatorów, nagradzanym na festiwalu w Gdyni i dwukrotnie uhonorowanym Orłami przez środowisko filmowe.  

Urodził się 20 lutego 1969 roku w Koszalinie, ale wychował się nad samym morzem, w Darłowie. W 1995 roku skończył studia operatorskie w łódzkiej PWSFTviT. Już dwa lata później zaczął odnosić sukcesy jako samodzielny i bardzo wszechstronny autor zdjęć. W 1997 roku zrobił zdjęcia do filmu dokumentalnego „Stacja Józefa D.” Grzegorza Lewandowskiego, do fabuły „Przystań” Jana Hryniaka i trzech spektakli telewizyjnych: „Wigilii” Małgorzaty Kopernik, „Nogi dla Józefa” Michała Rosy, „Diabła przewrotnego” Jana Jakuba Kolskiego.

Czytaj więcej

"Czerwone maki" wobec wojny w Ukrainie, czyli rzeź Polaków na ekranie

Dalej już poszło. Niemal nie schodził z planu. Pracował przy serialach telewizyjnych „Na dobre i na złe”, nakręcił dziesiątki filmów. Był autorem zdjęć do m.in. „Daleko od okna” Jana Jakuba Kolskiego, „Ciszy” Michała Rosy, „Kariery Nikosia Dyzmy” i „Solid Gold” Jacka Bromskiego, „Żurku” Ryszarda Brylskiego, „Symetrii” i „Palimpsestu” Konrada Niewolskiego, „Statystów” Michała Kwiecińskiego, „Jasnych błękitnych okien” Bogusława Lindy, „Zero”, „Ja teraz kłamię” i „Grzybów” Pawła Borowskiego, „Enen” Feliksa Falka, „Kołysanki” i „Volty” Juliusza Machulskiego, „Daas” Adriana Panka, „Obławy” Marcina Krzyształowicza, „Dziewczyny z szafy” i „Człowieka z magicznym pudełkiem” Bodo Koxa, „Fotografa” Waldemara Krzystka, „Zaćmy” Ryszarda Bugajskiego, „Czarnego mercedesa” Janusza Majewskiego, „Marca ’68” Krzysztofa Langa.

Arkadiusz Tomiak żartował, że każdy operator marzy, żeby sfilmować choćby jedną scenę wielkiej bitwy. On zrealizował niejedną

Arkadiusz Tomiak pracował również przy wielkich produkcjach historycznych Krzysztofa Łukaszewicza – „Karbali”, „Raporcie Pileckiego”, „Czerwonych makach”, a także przy„Legionach” Dariusza Gajewskiego.

Już ten zestaw tytułów świadczy o ogromnej wszechstronności Tomiaka. Potrafił nakręcić skromny film z niepokojącym nastrojem i spokojnie opowiedzianą obyczajówkę, potrafił eksperymentować z obrazem i zapełnić ekran scenami batalistycznymi. Trudno zliczyć jego produkcje telewizyjne, seriale i filmy. Nie stronił od dokumentu, kochał rejestrować spektakle telewizyjne. Pracował ze starymi mistrzami, jak Janusz Majewski, ale lubił też znaleźć się na planie z debiutantami. 

Arkadiusz Tomiak był zakochany w kinie

„Lubię debiuty – mówił w wywiadzie dla „Magazynu Filmowego” — Choć z jednej strony są trudne, z uwagi na z reguły skromny budżet i krótki czas realizacji, to z drugiej strony resetują mnie jako operatora. Debiutujący reżyser jest jak tabula rasa – nie zdążył jeszcze przesiąknąć modnymi trendami, jest szczery, niczego nie kalkuluje, chce przeważnie spełnić własne marzenie o filmie, pokazać co mu w duszy gra”.

Jednocześnie chętnie wychodził na plan obrazów historycznych, wojennych, gdzie czekała na niego ogromna inscenizacja. Żartował, że każdy operator marzy, żeby sfilmować choćby jedną scenę wielkiej bitwy. On zrealizował niejedną. 

Był nieprawdopodobnie pracowity, zakochany w kinie. I ogromnie lubiany. Na Facebooku żegnają go przyjaciele — reżyserzy, aktorzy, dziennikarze. Z niedowierzaniem i rozpaczą. Czasem piszą o spędzonych ostatnio chwilach. Wracają wspomnienia. „Pamiętam wszystko. Jak kładłeś się z poduszkami na głowie i mówiłeś: „Chwileczkę, zaraz wymyślę, pamiętam nasze wakacje, twoje dostawy węgorza i serdeczność. I światło w Twoich filmach. I oczach. Agnieszko, Dziewczynki... nie ma słów. Zostało światło” - tak żegna Arkadiusza Tomiaka Joanna Kos-Krauze. „Przyjacielu, Nauczycieli i Tato, bo tak Cię nazywała Twoja ekipa... Nie wiem co my bez Ciebie poczniemy... Nie wiem po prostu” – płacze Irena Gruca-Rozbicka.

Czasem wystarczy kilka słów. „Arek Tomiak. Wielki smutek” - pisze Maja Komorowska. I Jan Holoubek: „Nie ma słów... Arek Tomiak”

Jechał do swojego miasta, na festiwal, który lubił. Drogą, którą tak dobrze znał. Tym razem dojechał tylko w okolice Tucholi. Zostawił żonę i córki.

Arkadiusz Tomiak jechał na festiwal „Młodzi i film” do Koszalina – swojego rodzinnego miasta. Zginął w wypadku w Lubiewicach, niedaleko Tucholi. Jego samochód – staranowany przez pędzące BMW i wepchnięty pod jadącego z naprzeciwka TIR-a – stanął w płomieniach. 

Arkadiusz Tomiak nie żyje. Pracował przy wielu znanych polskich filmach

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Valerie Donzelli: Mężowie tyrani czują, że tracą władzę
Film
Wielka gwiazda francuskiego kina Anouk Aimée nie żyje
Film
Jest nowa dyrektorka PISF-u
Film
Film „Do granic”. Jak Ameryka traktuje imigrantów z Europy
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży