Film został doceniony za odważne, niekonwencjonalne, groteskowe spojrzenie na czasy stalinizmu oraz wyjątkową dojrzałość artystyczną pierwszego filmu, w szczególności za walory plastyczne i wysokiej próby aktorstwo.
"Rewers" to czarna komedia, której akcja zaczyna się w 1952 r. Historia zakochanej trzydziestoletniej kobiety (doskonała rola Agaty Buzek) i tajemniczego amanta (Marcin Dorociński) jest zaprezentowana w stylu noir. Czarno-biały obraz doskonale komponuje się z fragmentami filmów archiwalnych. Tylko teraźniejszość jest kolorowa.
Debiut Borysa Lankosza jest chwalony za niekonwencjonalność i ciekawy sposób przedstawienia historii napisanej przez Andrzeja Barta, która zainspirowała młodego reżysera do nakręcenia tego filmu.
Festiwal Polskich Filmów Fabularnych trwa od poniedziałku, zakończy się jutro galą w gdyńskim Teatrze Muzycznym, podczas której przyznane będą najważniejsze nagrody, w tym tegoroczne Złote Lwy dla najlepszego filmu.
W kuluarowych rozmowach - oprócz nagrodzonego "Rewersu" - wysokie oceny zbierają też m.in. trzy dramaty: "Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego, "Świnki" Roberta Glińskiego i "Moja krew" Marcina Wrony.
W "Domu złym" wystąpili Marian Dziędziel, Kinga Preis, Arkadiusz Jakubik i Bartłomiej Topa. Akcję tego filmu także osadzono w dwóch planach czasowych. Pierwszy wątek przedstawia wydarzenia jesiennej nocy z 1978 r.
Niejaki Edward Środoń trafia przez przypadek do gospodarstwa małżeństwa Dziabasów, położonego w odległym zakątku Bieszczad. Zatrzymuje się u nich na noc. Wówczas, podczas alkoholowej biesiady, rodzi się plan wspólnego przedsięwzięcia. Drugi wątek dotyczy okresu tuż po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Porucznik Mróz ma rozwikłać zagadkę wielokrotnego morderstwa popełnionego cztery lata wcześniej.
Bohaterami "Świnek" są prostytuujący się chłopcy. Główna postać to Tomek, grany przez 15-letniego Filipa Garbacza, dla którego jest to debiutancka rola. Tomek, mieszkaniec małego miasta przy granicy z Niemcami, dowiaduje się, że jego szkolny kolega świadczy usługi seksualne niemieckim pedofilom. Skuszony chęcią zysku, postanawia pójść w ślady kolegi.
"Moja krew" to z kolei rozgrywająca się w Warszawie historia zawodowego boksera Igora (wcielił się w niego bardzo chwalony na festiwalu za tę rolę Eryk Lubos). Mężczyzna dowiaduje się, że jest ciężko chory i wkrótce umrze. Jest samotny, nie ma przyjaciół ani rodziny. Dochodzi do wniosku, że bardzo chciałby pozostawić na świecie coś po sobie i że pragnie zostać ojcem. Nie ma żony ani dziewczyny. Wpada więc na pomysł, by zawrzeć oryginalną umowę z młodą Wietnamką pracującą na Stadionie Dziesięciolecia. Informuje dziewczynę, że jeśli zgodzi się ona zajść z nim w ciążę i urodzić mu dziecko, on ożeni się z nią i pomoże jej zdobyć polskie obywatelstwo.