Dobro i zło ścierają się w walce przerażającej i wzbudzającej paroksyzmy śmiechu jednocześnie.

Z kulturą na Ty - poleć swoje wydarzenie kulturalne

Nowa fabuła de la Iglesii, nagrodzona w Wenecji Srebrnym Lwem za najlepszą reżyserię i scenariusz, zaczyna się w 1937 roku, gdy do cyrku (być może na przedmieściach Madrytu, bowiem do końca marca toczyła się bitwa o stolicę pomiędzy republikanami a nacierającymi faszystami) wkracza Historia. Trupa – również klaun – musi wziąć udział w walce z oddziałami Franco. W efekcie przegranej klaun trafia do obozu pracy i prosi syna, by podążał śladem rodzinnej tradycji i również zaangażował się do cyrku, gdy dorośnie. By został smutnym klaunem.

Oglądaj zwiastuny filmowe

Tak się dzieje trzydzieści kilka lat później. W 1973 roku Javier angażuje się do madryckiego cyrku i z miejsca wzbudza podszyte niechęcią zainteresowanie wesołego klauna – brutala i prostaka terroryzującego otoczenie – chłopaka trapezistki Natalii. To kobieta, której intencje trudno rozszyfrować.

Właśnie to oraz ogromne zielone oczy Natalii fascynują Javiera, a jej zainteresowanie smutnym „payaso" wzbudza wściekłą zazdrość Sergia. Kolejne wielkie starcie dobra ze złem, smutnego i wesołego klauna oraz sił, które reprezentują, wisi w powietrzu. I rozegra się także z autentyczną historią w tle – udanym zamachem ETA na premiera Carrero Blanco. W wielkim stylu przywodzącym na myśl czasem Bunuela, a czasem Hitchcocka.

Scenerią końcowej sekwencji jest monumentalne, zbudowane na polecenie Franco mauzoleum – Dolina Poległych (tam zresztą spoczywa sam caudillo). Ten finał to zapierający dech majstersztyk. A sam film – brawurowa, pacyfistyczna metafora hiszpańskiego losu podczas wojny domowej i za dyktatury generalissimusa. Nieprawdopodobnie zabawna, ale i dająca do myślenia.

Hiszpania, Francja 2010, reż. Alex de la Iglesia, wyk. Carlos Areces, Antonio de la Torre, Carolina Bang, Manuel Tallafe