Numerek z transseksualistą i małpa uprawiająca seks z bu- telką wetkniętą pod szatę buddyjskiego mnicha. To są główne atrakcje sequelu przebojowej komedii "Kac Vegas" Todda Phillipsa z 2009 roku.

Zobacz fotosy z filmu

W tamtym filmie czterech przyjaciół przeżywało szalone przygody z powodu kuriozalnych konsekwencji ostro zakrapianego wieczoru kawalerskiego spędzonego w klubach i kasynach Las Vegas. W kontynuacji schemat fabularny jest ten sam. Zmieniła się za to sceneria. A żarty stały się jeszcze bardziej dosadne. Komedia Phillipsa swobodnie łamie wszelkie tabu obyczajowe.

Kilkanaście lat temu tego typu poczucie humoru nie wykraczało poza kluby, gdzie kwitła tzw. stand up comedy i niszowe produkcje w rodzaju "Miasteczka South Park".

Ten animowany serial przetarł szlak. Hollywood dostrzegło, że młode pokolenie widzów wręcz czeka na niesmaczne dowcipy i brutalne gagi. Dziś w głównym nurcie amerykańskiej rozrywki śmielej można przesuwać granice tego, co jest dopuszczalne.

Dlatego furorę na Broadwayu robi obrazoburczy musical "Księga mormona" o misjonarzach w Ugandzie. A "Kac Vegas w Bangkoku" ma szansę się stać najbardziej dochodową komedią dla dorosłych w historii kina. W premierowy weekend zarobił w USA i Wielkiej Brytanii ponad 200 milionów dolarów.

Satyryczne ostrze tych produkcji jest wymierzone nie tylko w poprawność polityczną, ale także sztywniactwo i powagę. Za oceanem dominuje nastrój absurdalnej zabawy. Skończy się kacem