W sierpniu 2020 roku cały świat obserwował protesty na Białorusi po sfałszowanych wyborach prezydenckich. Dlaczego wówczas nie udało się obalić dyktatora?
W 2020 roku Łukaszenko rozpoczął terror, którego nie widzieliśmy w historii niepodległej Białorusi. Ten terror trwa do dzisiaj. Nie uważam, że przegraliśmy. Nie wygraliśmy bitwy, ale poczuliśmy się narodem. Minęły cztery lata, a Łukaszenko zachowuje się tak, jak gdyby te protesty nadal trwały pod jego pałacem. Wie, że przegrał i że represje oraz tortury mu nie pomogą. Nie będzie już miał autentycznego poparcia Białorusinów. Nie zakładaliśmy, że reżim zachowa się aż tak brutalnie. Myśleliśmy, że pod presją protestów dyktator się ugnie i zacznie negocjacje z narodem. Dla Łukaszenki jednak liczyło się tylko zachowanie władzy.