Bruksela chce, aby niewydane środki z zeszłorocznego budżetu zostały wykorzystane na inwestycje zwiększające bezpieczeństwo energetyczne oraz dostęp do Internetu.
W normalnych warunkach niewykorzystane środki wracają do budżetów państw w takiej proporcji, w jakiej płacą one roczne składki. Ale tym razem, zdaniem Brukseli, trzeba nadzwyczajnych działań wobec kryzysu gospodarczego i ostatniego kryzysu gazowego. Stąd preferencje dla projektów, które zapewniają bezpieczeństwo energetyczne, ale przyczyniają się też do rozwoju nowoczesnych technologii.
Na liście proponowanych projektów największym polskim beneficjentem ma być elektrownia w Bełchatowie, której przypadnie 250 mln euro na budowę instalacji wychwytywania i magazynowania CO2. To nowoczesna technologia, w fazie doświadczalnej, która ma umożliwić zmniejszanie emisji CO2 przy produkcji energii.
Ponadto KE proponuje:
• 300 mln euro na budowę elektrowni wiatrowych oraz połączenia sieci przesyłowych dla energii wiatrowej na Morzu Bałtyckim (projekty Polski, Danii, Szwecji i Niemiec),
• 150 mln euro na gazociąg Skanled (projekt Polski, Szwecji i Danii),
• 80 mln euro na budowę terminalu gazowego LNG w Świnoujściu.
Z calej kwoty 5 mld euro najwięcej, bo 3,5 mld euro, ma pójść właśnie na projekty energetyczne. Z tego 1,75 mld euro ma sfinansować połączenia między sieciami gazowymi i elektrycznymi, 1,25 mld euro – budowę pięciu instalacji wychwytywania i magazynowania CO2, a reszta – pozyskiwanie energii wiatrowej. Poza tym 1,5 mld euro ma pójść na rozwój obszarów wiejskich, w tym przede wszystkich na połączenia szybkiego, szerokopasmowego Internetu.
– Wszystko to są projekty, które spełniają dwa cele. Mają efekt stymulujący potrzebny w czasie kryzysu, a jednocześnie są zgodne z długofalową unijną strategią zwiększania bezpieczeństwa energetycznego i rozwoju społeczeństwa informacyjnego – przekonywał Johannes Laitenberger, rzecznik KE.
Propozycję Komisji muszą teraz przyjąć jednogłośnie wszystkie państwa członkowskie. Bruksela chciałaby, żeby stało się to na marcowym szczycie przywódców UE. Do tej pory część państw, w tym Polska, oponowała i chciała raczej powrotu pieniędzy na kas narodowych.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=a.slojewska@rp.pl]a.slojewska@rp.pl[/mail][/i]