Od niedawna obserwujemy znaczne ożywienie na rynku sztuki współczesnej. Być może zawirowania na giełdzie sprawiły, że niektórzy inwestorzy postanowili część oszczędności przeznaczyć na zakup dzieł. Rynek sztuki rządzi się podobnymi prawami jak każdy inny. Jest co prawda mało przewidywalny, ale również tu obowiązuje zasada: im większe ryzyko, tym większy zarobek.
W przypadku sztuki ryzyko dotyczy przede wszystkim zakupu prac najmłodszych twórców. Trudno przewidzieć, jak ich kariera będzie przebiegać w przyszłości i czy kiedykolwiek odniosą tak spektakularny sukces jak Wilhelm Sasnal. Jego prace w zachodnich galeriach kosztują po kilkadziesiąt tysięcy euro, u nas są właściwie niedostępne.
Także dokonania innych artystów z czołówki Kompasu Sztuki: Magdaleny Abakanowicz, Romana Opałki, Mirosława Bałki oraz Aliny Szapocznikow, są w Polsce nie do kupienia. W prestiżowych światowych galeriach za abakany płaci się co najmniej 100 tys. euro, za obrazy Opałki od 300 tys. euro, natomiast za rzeźby Bałki od kilkudziesięciu tysięcy euro w górę.
Prace Jerzego Nowosielskiego, artysty, który cieszy się u nas największym wzięciem, można kupić w Galerii Starmach. Od lat zajmuje się ona promocją tego klasyka współczesności. Słynne akty Nowosielskiego kosztują powyżej 100 tys. zł. Na aukcji w Polswiss Art w 2007 r. „Akt leżący” został wylicytowany za 205 tys. zł.
Zeszłoroczny rekord aukcyjny malarstwa współczesnego należy bez wątpienia do Tadeusza Kantora. „Człowiek z parasolkami” zmienił właściciela za 220 tys. zł.