Reklama

Bessa okazją do inwestycji w wina

Lokując pieniądze na rynku wina, Polacy liczą na zyski w długim terminie

Publikacja: 17.10.2008 03:20

Bessa okazją do inwestycji w wina

Foto: AFP

– Od końca sierpnia przybywa osób pytających o możliwość zainwestowania w wina. Miesięcznie dociera do nas od 50 do 80 zapytań – mówi Krzysztof Maruszewski, prezes Stilnovisti, pierwszej w Polsce firmy, która doradza i pośredniczy w inwestycjach na winnym rynku. Przed wakacjami, zanim pogłębił się kryzys na rynku finansowym, takich zapytań firma miała około 20 miesięcznie.

Polacy nie są wyjątkiem. Kryzys finansowy sprawia, że więcej chętnych do ulokowania pieniędzy na rynku wina jest także w krajach, gdzie wine banking jest popularny od kilkunastu lat, m.in. w USA, Rosji czy Wielkiej Brytanii. – W ciągu ostatnich miesięcy zauważyliśmy znaczący wzrost zainteresowania ze strony potencjalnych inwestorów – przyznał Rob Chase, menedżer w Adnams, firmie handlującej winami i piwem.

We wrześniu 2008 r. wartość Liv-ex, indeksu 100 najbardziej zyskownych produktów na londyńskiej giełdzie wina, spadła o 3,7 proc. Nadal jednak inwestycje w wina są bezpieczniejsze od kupowania akcji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy Liv-ex zyskał 5,5 proc.

– Ostatnio najbardziej traciły wina najdroższe – wyjaśnia prezes Stilnovisti. Analitycy wskazują, że jednym z roczników, których wartość spadła ostatnio, jest 2005. Przez ostatnie kilka lat jego cena gwałtownie szła w górę. Na wartości nie tracą natomiast wina z lat 1995 i 2000. Bezpośrednie zakupy na giełdzie – gdzie ponad 90 procent to czerwone wina Bordeaux – nie są jednak najpopularniejszą i najbardziej opłacalną formą inwestycji w wina. Znacznie częściej inwestorzy decydują się na zakup skrzynek wina, które leżakują w Wielkiej Brytanii, Francji lub Belgii. Ich cena negocjowana jest na podstawie wyceny na londyńskiej giełdzie. – Od czerwca do września części z naszych klientów, którzy inwestują w ten sposób, udało się zarobić od 7 do 10 proc. – mówi Krzysztof Maruszewski.

Jeszcze mniej popularne od inwestowania na giełdzie i kupowania skrzynek z winami są zakupy kontraktów terminowych na alkohole leżakujące w butelkach i beczkach, które dojrzeją za dwa, trzy lata. Za jedną butelkę płaci się 30 – 50 proc. wartości, którą wino może osiągnąć, gdy już dojrzeje.

Reklama
Reklama

Stilnovisti liczy na to, że w Polsce przybywać będzie chętnych nie tylko do inwestowania w wina. W ubiegłym miesiącu firma otworzyła butik inwestycyjny DolceStilNovo. Pośredniczy on w dokonywaniu transakcji na rynku. m.in. nieruchomości, antyków, znaczków, autografów i samochodów.

[ramka]Wino jest bardziej odporne na kryzys niż akcje. W ciągu ostatnich 12 miesięcy indeks Liv-ex 100 zyskał 5,5 proc. [/ramka]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama