Mołdawia: Region autonomiczny wybrał prorosyjskiego lidera, władze anulują wyniki?

Terytorium Autonomiczne Gagauzji, autonomiczny obszar położony w południowej części Mołdawii, dokonał wyboru nowego przywódcy (baszkana), zatwierdzonego przez lokalny parlament, wybierając na to stanowisko Jewgieniję Gutul, prorosyjską polityk z partii Sor. Proeuropejskie władze centralne Mołdawii mogą jednak anulować wyniki tych wyborów.

Publikacja: 17.05.2023 05:20

Maia Sandu, prezydent Mołdawii

Maia Sandu, prezydent Mołdawii

Foto: AFP

Czytaj więcej

Grać w teatrze trzeba po myśli Kremla

Proeuropejski rząd Mołdawii i prezydent Maia Sandu potępili rosyjską inwazję na Ukrainę, oskarżają też Moskwę o próbę destabilizacji sytuacji w byłej radzieckiej republice. Wiosną 2022 roku pojawiły się doniesienia, że Rosja może chcieć rozszerzyć wojnę na Ukrainie na Mołdawię, a w lutym 2023 roku Sandu oświadczyła, iż służby specjalne Mołdawii są w posiadaniu informacji, że Moskwa może chcieć dokonać zamachu stanu w kraju.

Mołdawia w 2022 roku uzyskała status państwa-kandydata do UE.

Czytaj więcej

Ukraina. Wojna o przyszłość Europy

Gaugazja: Sami prorosyjscy kandydaci

Położona na południu Mołdawii Gagauzja zajmuje terytorium stanowiące nieco ponad 5 proc. całej powierzchni Mołdawii. Teren te zamieszkują Gaugazi - prawosławni chrześcijanie.

Przywódcą lokalnych władz autonomicznych jest baszkan, gubernator, który jednocześnie wchodzi w skład rządu Mołdawii. W ubiegłym tygodniu nowym baszkanem Gaugazji została Gutul, a w wyborach o to stanowisko ubiegali się wyłącznie prorosyjscy kandydaci. Lokalny parlament zatwierdził wybór nowego baszkana.

Tymczasem premier Mołdawii i inni przedstawiciele władz centralnych sugerują, że mogą doprowadzić do anulowania wyników wyborów ze względu na nieprawidłowości do jakich miało dochodzić w ich trakcie.

Dorin Recean, stojący na czele rządu Mołdawii stwierdził, że wyniki wyborów są "niepewne".

- Policja i prokuratura upubliczniły doniesienia o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w czasie głosowania - powiedział Recean na antenie mołdawskiej Pro TV. 

Gutul deklaruje, że chce "dalszej przyjaźni" z Moskwą. Jej partia, Sor, organizuje od miesięcy protesty w Mołdawii, w czasie których domaga się rezygnacji Sandu.

Gaugazja od lat ciąży ku Rosji, podobnie jak położone na wschodzie Mołdawii Naddniestrze, separatystyczny region, nad którym władze w Kiszyniowie nie mają kontroli i w którym stacjonują rosyjscy żołnierze przebywający tam w charakterze "sił pokojowych".

Po zatwierdzeniu wyboru nowego baszkana przez lokalny parlament Gaugazji, przed jego budynkiem zgromadziły się setki demonstrantów skandujących "precz z dyktaturą, precz z Maią Sandu".

Mołdawia: Partia Sor zostanie zdelegalizowana?

W środę Trybunał Konstytucyjny Mołdawii ma wydać orzeczenie o zakazie działalności partii Sor. Jej lider, Ilan Sor, w ubiegłym miesiącu został skazany, in absentia, na 15 lat więzienia w związku z defraudacją miliarda dolarów z mołdawskich banków w latach 2014-2015. Sor mieszka obecnie w Izraelu.

Proeuropejski rząd Mołdawii i prezydent Maia Sandu potępili rosyjską inwazję na Ukrainę, oskarżają też Moskwę o próbę destabilizacji sytuacji w byłej radzieckiej republice. Wiosną 2022 roku pojawiły się doniesienia, że Rosja może chcieć rozszerzyć wojnę na Ukrainie na Mołdawię, a w lutym 2023 roku Sandu oświadczyła, iż służby specjalne Mołdawii są w posiadaniu informacji, że Moskwa może chcieć dokonać zamachu stanu w kraju.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Ambasador Niemiec: Nasza odpowiedzialność za przeszłość to też odpowiedzialność za naszą wspólną przyszłość
Dyplomacja
Radosław Sikorski: Obrona szpitali onkologicznych dla dzieci nie oznacza eskalacji
Dyplomacja
Polski apel do państw UE. W tle współpraca z USA przeciwko dezinformacji Kremla
Dyplomacja
Król Karol III napisał list do Donalda Trumpa. Treści nie ujawniono
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Dyplomacja
Joe Biden nazwał Wołodymyra Zełenskiego "Putinem". Jest reakcja Kremla