Jourova twierdzi, że w ostatnim czasie studenci i wykładowcy z Węgier opowiadali jej o prześladowaniach za poglądy w kraju rządzonym przez Viktora Orbana, co przypomniało jej młodość w komunistycznej Czechosłowacji.

- Miałam problem z dostaniem się na uniwersytet i nagle, słyszę od młodych ludzi, że to znów się dzieje - mówiła Jourova, która wspominała, że w komunistycznej Czechosłowacji za poglądy byli prześladowani jej rodzice.

- Dla mnie jest to tym bardziej frustrujące, że pochodzę z regionu, który ma większą motywację, by zerwać z takimi praktykami - dodała.

Czytaj więcej

PiS może głosować ustawę odblokowującą KPO bez Ziobry. Ziobro wyjdzie z rządu?

Bloomberg przypomina, ze Jourova, w 2006 roku, spędziła 33 dni w areszcie w związku z zarzutami o korupcję, które zostały oddalone. Sześć lat później w telewizyjnym wywiadzie mówiła, że chciała wówczas popełnić samobójstwo i twierdziła, że nie mogła znaleźć pracy z powodu stygmatyzacji w związku z zarzutami. Te doświadczenia miały sprawić, że obecnie skupia się na obronie rządów prawa.

Jourova w rozmowie z Bloombergiem mówi, że oprócz Węgier powodem do niepokoju jest Polska.

Jeśli damy pieniądze Kaczyńskiemu, wygra wybory z uśmiechem. Jeśli nie damy pieniędzy Kaczyńskiemu, wygra wybory obwiniając Brukselę

Vera Jourova, wiceszefowa KE

Według komisarz wycofanie się Polski ze zmian w sądownictwie, które KE uważa za sprzeczne z regułami praworządności jest "geopolitycznym i nawet moralnym imperatywem dla kraju", który Jourova, jak mówi, darzy dużym szacunkiem.

- Chciałabym, aby Polska znów była wielka - powiedziała unijna komisarz. - Polska potrzebuje środków unijnych - dodała.

Jourova odniosła się też do słów Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że wstrzymując wypłatę środków unijnych dla Polski, KE chce wesprzeć opozycję przed zbliżającymi się wyborami.

Unijna komisarz podkreśliła, że zna obie strony tego medalu. - Jeśli damy pieniądze Kaczyńskiemu, wygra wybory z uśmiechem. Jeśli nie damy pieniędzy Kaczyńskiemu, wygra wybory obwiniając Brukselę - wyjaśniła. - W ogóle o to nie dbam - dodała.

Jourova mówiła też, że "kocha Węgry", ale - jak dodała - "od lat nie słyszała żadnych dobrych wiadomości z tego kraju". - Teraz dobre wiadomości są takie, że dzięki oczywistej presji finansowej i wykorzystaniu narzędzi budżetowych mogą doprowadzić do niezbędnych reform - podsumowała.