Komentarz gen. Piperniego ma związek ze zbliżaniem się terminu, w którym władze w Prisztinie ponownie wprowadzą wymóg, by kierowcy samochodów zarejestrowanych w Kosowie zmienili serbskie tablice rejestracyjne na tablice kosowskie.

Po protestach serbskich kierowców przy poprzedniej próbie wprowadzenia powszechnie kosowskich tablic rejestracyjnych, władze w Kosowie zgodziły się opóźnić ten proces do 31 października.

Czytaj więcej

Napięcie na granicy Serbii i Kosowa. Władze w Prisztinie zmieniają decyzję

Teraz, w związku ze zbliżaniem się tego terminu, gen. Piperni deklaruje, że siły pokojowe NATO w Kosowie "są czujne i gotowe do działania, jeśli dojdzie do wzrostu napięcia". - Możemy sięgnąć po siły rezerwowe, które możemy wezwać w krótki czasie - podkreślił zastępca dowódcy misji pokojowej NATO.

Spór o tablice rejestracyjne wywołał obawy o wybuch kolejnego konfliktu między Serbią a Kosowem.

Jeśli sytuacja się zaostrzy jesteśmy gotowi, by interweniować

Gen. Luca Piperni, zastępca dowódcy misji pokojowej w Kosowie (KFOR)

Serbia nie uznaje niepodległości Kosowa (ogłoszonej w 2008 roku), a Serbowie w północnym Kosowie uznają za swoje władze w Belgradzie, a nie w Prisztinie.

W Kosowie stacjonuje ok. 3 700 żołnierzy sił pokojowych NATO. 

Gen. Piperni ocenił, że sytuacja w Kosowie jest obecnie "spokojna, ale krucha". Dodał, że NATO nie wyklucza wybuchu nowych zamieszek na północy Kosowa.

- Jeśli sytuacja się zaostrzy jesteśmy gotowi, by interweniować, jesteśmy gotowi znaleźć się między protestującymi, a służbami porządkowymi - zadeklarował NATO-wski generał.

- Mamy wystarczające siły, by uporać się z sytuacją. Z tą liczbą żołnierzy możemy zakończyć każdy wzrost napięć - dodał odnosząc się do żołnierzy NATO, którzy stacjonują poza Kosowem, ale są gotowi, by wzmocnić siły KFOR.