Kontrowersyjny projekt ustawy autorstwa deputowanego Dumy Jewgienija Fiodorowa z rządzącej Jednej Rosji w najbliższym czasie zostanie rozpatrzony przez komisję zagraniczną rosyjskiego parlamentu. Chodzi o anulowanie postanowienia powołanej przez Michaiła Gorbaczowa w 1991 roku Rady Państwa ZSRR, a dotyczącego „uznania niepodległości Republiki Litewskiej”.
Autor kontrowersyjnej inicjatywy twierdzi, że Litwa jakoby bezprawnie opuściła Związek Radziecki, nie przeprowadziła bowiem odpowiedniego referendum. Powołuje się natomiast na wynik referendum z marca 1991 roku „o zachowaniu ZSRR”, zbojkotowanego przez państwa bałtyckie, Gruzję i Mołdawię. W marcu 1990 roku Litwa jako pierwsza ze wszystkich piętnastu republik pożegnała się ze Związkiem Radzieckim.
Do granic z 1945 roku
– To, co robi Rosja, nie ma nic wspólnego z prawem – komentuje krótko „Rzeczpospolitej” Ewelina Dobrowolska, szefowa litewskiego resortu sprawiedliwości. Odsyła do ministra spraw zagranicznych Gabrieliusa Landsbergisa, wnuka jednego z architektów niepodległości Litwy Vytautasa Landsbergisa. – Powinniśmy reagować w odpowiedni sposób. Musimy być gotowi do obrony, sami i z partnerami, przy pomocy politycznych, dyplomatycznych i innych środków – komentował szef litewskiej dyplomacji, cytowany przez portal Delfi.
Czytaj więcej
Projekt ustawy ws. odwołania rezolucji Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich ws. uznania niepodległości Republiki Litewskiej został złożony...
Tymczasem deputowany Fiodorow na łamach rosyjskich mediów przekonuje, że anulując uznanie niepodległości Litwy, Moskwa może podważyć członkostwo tego państwa w NATO. Stoi on na czele skrajnie prawicowego Narodowego Ruchu Wyzwoleńczego (NOD), którego aktywiści w przeszłości atakowali uczestników antyrządowych protestów i opozycjonistów, m.in. Aleksieja Nawalnego. Niszczyli też utworzony przez mieszkańców Niżnego Nowogrodu memoriał upamiętniający Borysa Niemcowa (był niegdyś gubernatorem regionu), zamordowanego pod murami Kremla w 2015 roku. Niezależne media i obrońcy praw człowieka w Rosji twierdzą, że NOD, podobnie jak inne radykalne prawicowe organizacje, są wykorzystywane przez władze do zwalczania „nieposłusznych”. NOD twierdzi też, że Rosja powinna powrócić do granic ZSRR z 1945 roku.
Ale o kontrowersyjności pomysłu Fiodorowa mówią nawet sympatyzujący z Kremlem komentatorzy. – Przyjęcie takiej ustawy byłoby szkodliwe dla Rosji i nic nie zmieni. Niepodległość Litwy uznaje ONZ, to wola narodu litewskiego i z tym nic nie zrobimy. Przecież nie będziemy podbijać Litwy i rozpoczynać przez nią wojny z NATO. Po co nam Litwa? Chyba że zablokowaliby nam połączenie z Kaliningradem. Wówczas musielibyśmy przebijać drogę w sposób wojskowy – mówi „Rzeczpospolitej” Siergiej Markow, moskiewski politolog związany z władzami. – Fiodorow ma wiele dziwnych koncepcji. Uważa, że w Rosji politykami tak naprawdę sterują Stany Zjednoczone. Twierdzi, że jest dwóch prawdziwie niezależnych polityków w Rosji: on i Władimir Putin – dodaje Markow.
Puszka Pandory
– Wielu Rosjan starszego pokolenia wciąż uważa państwa bałtyckie za część byłego ZSRR, która została podporządkowana Stanom Zjednoczonym. I wielu liczy na to, że w przyszłości ta sytuacja się zmieni i w jakiejś postaci Związek Radziecki zostanie odbudowany. Dla młodych Rosjan jest to już jednak zagranica, taka sama jak Polska czy Finlandia – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksiej Makarkin, niezależny rosyjski politolog i publicysta. Uważa, że kontrowersyjny pomysł deputowanego Fiodorowa nie będzie raczej głosowany w Dumie.
Czytaj więcej
Szef litewskiego MSZ Gabrielius Landsbergis stanowczo zareagował na złożoną w rosyjskiej Dumie Państwowej propozycję unieważnienia uznania niepodle...
– Gdybyśmy wycofali się z uznania niepodległości Litwy, w ten sam sposób można anulować uznanie niepodległości Łotwy i Estonii. Co więcej, stosując podobną argumentację można byłoby podważyć niepodległość każdego innego państwa dawnego ZSRR. A idąc tym tropem, doszlibyśmy do wniosku, że Związek Radziecki nielegalnie się rozpadł – uważa Makarkin. – To mocno wystraszyłoby partnerów Rosji w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgizja i Tadżykistan – red.). Co byłoby z ich niepodległością? – konkluduje.