Waszczykowski został zapytany o to, jakie działania podjął jako szef MSZ-u, żeby zbadać katastrofę smoleńską.
- Zwracaliśmy się (do Rosjan - red.) za każdym razem, kiedy mieliśmy taką możliwość. Zaraz po moim mianowaniu na ministra wysłałem jednego z wiceministrów do Rosji z próbą nawiązania normalnych relacji i dialogu. Rosjanie odmówili twierdząc, że wrak jest częścią śledztwa które prowadzą i dopóki go nie skończą, to nie oddadzą wraku. Rosjanie stwierdzili, że strona polska dokonała oględzin wraku i to wystarczy - mówił polityk.
- Zawsze tłumaczyłem Rosjanom, że im dłużej trzymają ten wrak i nie podejmują współpracy w śledztwie - tym bardziej utrzymują nas w przekonaniu, że są winni tej katastrofie. W tej kwestii bardzo diaboliczną rolę odgrywał rosyjski ambasador w Polsce, który po prostu szydził z tego wszystkiego - stwierdził europoseł.
Wszyscy do których się zwracaliśmy uważali, że sprawa jest zamknięta
Były szef MSZ-u mówił także o staraniach polskiego rządu na arenie międzynarodowej, które miały pomóc w uzyskaniu od Rosjan wraku Tu-154.
- Gdy zostałem ministrem spraw zagranicznych, to bardzo szybko przyjęto mnie w Waszyngtonie, gdzie zwróciłem się o pomoc. Strona amerykańska odpowiedziała, że wszystkie kwestie zostały wyjaśnione z poprzednim rządem, w związku z czym nie widzą potrzeby wznowienia jakiekolwiek śledztwa. Zwracałem się również do NATO i sekretarza Jensa Stoltenberga, a także innych polityków, ale wszyscy odpowiadali tak samo: poprzedni rząd Polski zaakceptował wnioski jakie były zawarte w raporcie Anodiny. Dlatego wszyscy do których się zwracaliśmy uważali, że sprawa jest zamknięta - wyjaśnił gość Polskiego Radia.
Czytaj więcej
- Raport zawiera jednoznaczną odpowiedź, analizę oraz wyniki naszych długotrwałych i niesłychanie trudnych prac - powiedział przewodniczący podkomi...