Taka decyzja oznaczałaby, że Rosja uważałaby za terytorium tych republik - uznanych przez Moskwę w poniedziałek za niepodległe państwa - również terytorium kontrolowane obecnie przez rosyjską armię.

- Porozumienie tego nie precyzuje, ale sądzę, że odnosi się do państwa, za którym opowiedziano się w dawnych referendach (takie referenda ws. suwerenności separatystycznych republik przeprowadzono w Doniecku i Ługańsku w 2014 roku - red.), jedynych referendach, które przeprowadzono w granicach zajmowanych obecnie przez republiki - mówił Kałasznikow odpowiadając na pytania dziennikarzy.

Czytaj więcej

Kwaśniewski: Zachód powinien przyjąć Ukrainę do NATO. Teraz

Deputowany do Dumy wyjaśnił, że Doniecka i Ługańska Republiki Ludowe "zajmują mniejsze terytorium niż to, którego dotyczyło referendum, ale są przekonane, że ich państwowość rozciąga się również na terytoria", których obecnie republiki nie kontrolują.

- I to, jak te granice będą przywrócone, nie jest określone w porozumieniu. To, jak będą przywrócone, nie jest naszą kompetencją - dodał.

Porozumienie tego nie precyzuje, ale sądzę, że odnosi się do państwa, za którym opowiedziano się w dawnych referendach

Leonid Kałasznikow, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy

21 lutego prezydent Rosji Władimir Putin uznał niepodległość separatystycznych republik z Donbasu i podpisał z ich przywódcami traktaty o przyjaźni oraz wzajemnym uznaniu granic i współpracy wojskowej. Traktaty te musi jeszcze ratyfikować Duma, co ma nastąpić 22 lutego.

Konstytucje obu republik stanowią, że w ich granicach znajdują się całe ukraińskie obwody: doniecki i ługański.