- Dzień wcześniej zwrócono mi uwagę, że Departament Stanu kieruje pod naszym adresem groźby. Skontaktowali się z naszymi dyplomatami w Nowym Jorku i grozili nam: tak, jeśli pozwolicie na działanie Putinowi i Rosji, wówczas nałożymy na was sankcje. Jeśli na Białoruś wróci broń atomowa, stanie się to i to. To był taki mentorski ton wobec Białorusi - mówił Łukaszenko.

- Nie potrzebujemy wojny. Ale sami Amerykanie, rękoma Polaków i Łotyszy zmuszają nas do określonych działań - dodał białoruski dyktator.

Czytaj więcej

Rosja: Żołnierze z obwodu amurskiego jadą na Białoruś

Tymczasem Lappo stwierdził, że w rejonie granicy z Białorusią Polska skoncentrowała ok. 15 tys. żołnierzy (polscy żołnierze wspierali straż graniczną w ochronie granicy w związku z kryzysem imigracyjnym wywołanym przez Mińsk, który w zorganizowany sposób sprowadzał na granicę imigrantów - red.).

- Nigdy nie było takiej koncentracji wojsk sąsiedniego państwa u naszej granicy - powiedział Lappo.

Nie potrzebujemy wojny

Aleksandr Łukaszenko, białoruski dyktator

Na Białoruś przybywają obecnie rosyjskie jednostki wojskowe, które od 10 do 20 lutego wezmą udział w rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach z zakresu ochrony granicy Związku Białorusi i Rosji.