Ćwierć wieku temu interwencja Stanów położyła kres wojnie u granic Unii w byłej Jugosławii. Dziś znowu to Joe Biden negocjuje z Władimirem Putinem, jak zapobiec inwazji Ukrainy. Skąd taka niemoc UE?

Unia jest wielkim graczem! Jedynym, którzy ma prawdziwy projekt dla Europy Wschodniej. Nie podboju, nie jesteśmy imperium. Ale wspólnoty opartej na zasadach, na wspólnej wizji rządów prawa, które określają, czym jesteśmy, co chcemy dzielić.

Czytaj więcej

Zachód odrzuca żądania Putina. Ale nie widać szans na porozumienie

W tej wspólnocie jest miejsce dla Ukrainy?

Nie, tego dziś nie mówię. Ale w 27 krajów stanowimy wspólnotę, która jest w ruchu i może być wzorem dla innych. Owoce naszego działania są widoczne każdego dnia, choćby gdy przyszło do rozwinięcia i zakupu szczepionek. Oczywiście potrzebujemy więc atrybutów suwerenności europejskiej, aby móc bronić naszych interesów w coraz mniej pewnym świecie. Temu służy rozwój unijnej obronności, choć w ramach tradycyjnych sojuszy, przede wszystkim NATO. Ale i bez tego wzbudzamy zazdrość. Jedna rzecz jest jasna: żaden kraj nie rozwiąże swoich problemów w pojedynkę. Tyle że jest też ciężar historii i geografii, który powoduje, że są kraje, które żyją w dawnym świecie, w którym każdy działał w izolacji. Nie jesteśmy naiwni. Rosja chce nas dzielić, aby czuć się silniejsza. Ale też Turcja. A nawet Wielka Brytanii, choćby starając się negocjować tylko z jedynym z naszych krajów prawa do połowów.

Emmanuel Macron apeluje o budowę „suwerennej Europy”, w tym samym kierunku idą zapisy umowy koalicyjnego nowego rządu Niemiec. Zmierzamy do „federalnej” Unii?

Nie ma Europy widzianej od strony „francuskiej” czy „niemieckiej”. Unia dwudziestu siedmiu jest wypadkową tożsamości każdego z naszych krajów, a to, co nas łączy, jest silniejsze niż to, co nas rozdziela. Według mojego uznania wiele naszych państw członkowskich chce bardziej autonomicznej Europy, zwłaszcza w świecie, który będzie bardzo mocno naznaczony napięciami między Ameryką a Chinami. Ta autonomia jest szczególnie oczekiwana w kwestii zaopatrzenia w lekarstwa czy półprzewodniki.

Jeśli Marine Le Pen zostanie wiosną prezydentką Francji, będzie to koniec Unii?

Objeżdżam stale Unię: tylko w tym roku odwiedziłem 24 kraje. I nigdzie nie znalazłem większości za wyjściem z Unii. Więcej: nigdzie nie opowiadają się za tym nawet partie skrajne. A to dlatego, że natychmiast znalazłyby się w mniejszości. W Polsce sondaże mówią o tym, że przeszło 70 proc. chce wręcz więcej kompetencji dla UE. Od wyjścia z Unii odstrasza też los Zjednoczonego Królestwa po brexicie.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Polska jest w głębokim konflikcie z Brukselą o praworządność. Wypłata Funduszu Odbudowy w tym roku jest możliwa?

Nie widzę już takiej możliwości. Ale też prowadzimy intensywne negocjacje z Polską, aby możliwie szybko uruchomić te środki. Stanowisko Komisji Europejskiej jest jednak jasne: niezależność wymiaru sprawiedliwości, likwidacja Izby Dyscyplinarnej, przywrócenie sędziów odsuniętych od orzekania. To wszystko trzeba bez zwłoki rozwiązać. Nie wolno karać polskich obywateli, którzy oczekują, że rząd skoncentruje się na tym, co określi przyszłość Polski, w tym transformacja ekologiczna i cyfrowa.

Bruksela sięgnie w 2022 roku do mechanizmu warunkowości i wstrzyma wypłaty z „normalnego” budżetu dla Polski dla obrony demokracji?

Nie chcemy nikomu grozić. Także mój przyjazd do Warszawy ma uspokoić emocje. Ale trzeba też powiedzieć, że Polacy w referendum w 2003 roku przytłaczającą większością głosów poparli akcesję do Unii. Już wtedy były zaś zobowiązania wynikające z traktatów, one się nie zmieniły. Miały na celu ochronę praw każdego z nas. Aby przezwyciężyć ten problem, Wielka Brytania postanowiła skonsultować się ze swoimi obywatelami, uzyskując znane nam wyniki i konsekwencje, których wielu Brytyjczyków dziś żałuje. Wątpię, żeby tak się stało w Polsce, skoro choćby przeszło 90 proc. Polaków uważa, że Unia wyszła obronną ręką z pandemii. To najwyższy wskaźnik w całej Unii. Z drugiej strony także Unia wyraziła pełną solidarność z Polską, Litwą i Łotwą, gdy padły one ofiarą ataku hybrydowego ze Wschodu.

Gdy w 2015 r. Viktor Orbán budował mur na granicy z Serbią, został odsądzony od czci i wiary. Dziś Unia wspiera budowę muru na granicy Polski z Białorusią. Skąd taka zmiana?

Ależ to są zupełnie nieporównywalne sytuacje! Dziś mówimy o ataku, w którym marzenia ludzi są w cyniczny sposób wykorzystywane przez Łukaszenkę. Gdy porwał on samolot Ryanaira, byłem pierwszym komisarzem, który w geście solidarności poleciał do Wilna. Podobnie jest z Polską.

W Polsce umiera każdego dnia na covid około 600 osób, 30 tys. jest zakażonych. Szczepienia powinny być obowiązkowe?

Rok temu testowaliśmy pierwsze szczepionki. Nikt się wtedy nie spodziewał, że dzięki nauce i solidarności uda się nam tak skutecznie zwalczyć jedną z największych pandemii w historii ludzkości. Setki milionów osób otrzymało wakcyny szczepionki, które udowodniły, że są bezpieczne. Polska jest czwartym krajem Unii z najniższym współczynnikiem zaszczepionych: to 54 proc. wobec 74 proc. średnio w UE. A przecież mamy sprawdzony środek, jak chronić życie. Trzeba po niego sięgnąć!

Polskie władze obciążają winą za tak wysokie ceny energii zbyt wyśrubowane normy ekologiczne Brukseli, mówią o „zielonej ideologii”...

Ceny gazu i ropy są wysokie z powodu ogromnego popytu z Chin, niespodziewanego odbicia światowej gospodarki po pandemii i zamknięciu w trakcie jej trwania niektórych mocy przerobowych. Oczywiście transformacja ekologiczne wymaga nakładów, tym bardziej że w nowej gospodarce będziemy potrzebowali dwukrotnie więcej energii elektrycznej. Ale Unia jest po to, aby w tym pomóc.

Czytaj więcej

Nikt nie wie dokładnie, o czym rozmawiał Biden z Putinem i czy padły jakieś obietnice

Unia przez dekady forsowała liberalną agendę handlową. Dziś mówi pan o konieczności odzyskania „suwerenności gospodarczej”. Globalizacja poniosła porażkę?

Warto zauważyć, że interes konsumentów jak dotąd odgrywał główną role w projekcie europejskim, czasami kosztem interesów europejskich przedsiębiorstw, które, jak wiemy, są źródłem zatrudnienia. Tego szukali Brytyjczycy. Ale dziś już ich wśród nas nie ma i łatwiej jest tu przywrócić pewną równowagę.