Wolfowicz, cytowany przez białoruską agencję mówi, że używanie "czołgów, artylerii samobieżnej i śmigłowców bojowych" (taki sprzęt bojowy nie trafił na granicę z Białorusią - red.) przeciwko "bezbronnym ludziom" nie jest dowodem siły.

- To, co pokazują, to nie siła, ale bezsilność, moim zdaniem. Strzelali armatkami wodnymi i rozpylali gaz w kierunku terytorium sąsiedniego państwa. Tym samym naruszyli zobowiązania międzynarodowe, o których przestrzeganie tak głośno apelują i wzięli na cel terytorium obcego państwa. My nie użyliśmy armatek wodnych i gazu łzawiącego w odpowiedzi. A co, gdyby Polska użyła artylerii samobieżnej przeciw migrantom? To rozpoczęłoby wojnę w środku Europy - stwierdził Wolfowicz.

Czytaj więcej

Rzecznik prasowy Straży Granicznej ppor. Anna Michalska
Straż Graniczna: Nie jest bezpiecznie. Grupy migrantów podchodzą pod granicę

Przedstawiciel reżimu w Mińsku nawiązywał do starcia na przejściu granicznym Kuźnica-Bruzgi sprzed kilkunastu dni. Polscy funkcjonariusze i żołnierze strzegący granicy zostali wówczas obrzuceni kamieniami i granatami hukowymi przez grupę ok. 100 agresywnych imigrantów podczas próby siłowego sforsowania granicy Polski. W odpowiedzi strona Polska użyła m.in. armatek wodnych.

Wolfowicz w rozmowie z agencją BiełTA mówił też, że Białoruś "w pełni doświadczyła koszmaru II wojny światowej". - Do dziś wykopujemy szczątki ofiar. Drżymy z grozy wspominając, co naziści i ich wspólnicy zrobili. Dlatego nie mamy prawa pozwolić, by to się powtórzyło. Białoruś nie ma prawa popełnić politycznego błędu, nie mówiąc już o błędzie wojskowym

Drżymy z grozy wspominając, co naziści i ich wspólnicy zrobili. Dlatego nie mamy prawa pozwolić, by to się powtórzyło

Aleksandr Wolfowicz, sekretarz stanu w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Białorusi

Od rana 8 listopada polskie władze alarmowały, że rozpoczyna się największa jak dotąd próba sforsowania siłą polskiej granicy, w związku ze zmierzaniem w stronę granicy tysięcy imigrantów. Grupy imigrantów miały być sformowane przez białoruskie władze, choć z pojawiających się później doniesień wynikało, że marsz na granicę był oddolną inicjatywą imigrantów. W poniedziałek po południu doszło do siłowych prób przekroczenia polskiej granicy, udaremnionych jednak przez polskie siły bezpieczeństwa.

Według informacji Radia Białystok z wieczora, 9 listopada, dwie kilkudziesięcioosobowe grupy imigrantów siłowo sforsowały granicę Polski. Informacje te potwierdził szef MON, Mariusz Błaszczak. W kolejnych dniach takie próby organizowane przez grupy od kilkudziesięciu do nawet kilkuset osób były podejmowane regularnie.

W związku z sytuacją w rejonie przygranicznym stan wyjątkowy na swojej granicy z Białorusią wprowadziła, 9 listopada, Litwa.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Na granicy Polski z Białorusią od 2 września obowiązuje stan wyjątkowy w związku ze zwiększoną presją migracyjną na granicę Polski na tym jej fragmencie. Presja ma być efektem wojny hybrydowej prowadzonej przez władze Białorusi, które sprowadzają na terytorium swojego kraju imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, a następnie ułatwiają im przedostanie się na granicę z Polską, a także granice z Litwą i Łotwą. Działania te są odpowiedzią reżimu w Mińsku na sankcje nałożone na Białoruś przez UE.

W związku z sytuacją na granicy rząd podjął decyzję o budowie wysokiej na 5,5 metra zapory na granicy. Zapora ma powstać do połowy 2022 roku. 12 listopada decyzję o budowie ogrodzenia na granicy z Białorusią podjęła Łotwa. Z kolei Ukraina, w związku z kryzysem migracyjnym, skierowała na swoją granicę z Białorusią 8,5 tysiąca dodatkowych żołnierzy i funkcjonariuszy straży granicznej.

Polski rząd podjął też działania dyplomatyczne w krajach, z których pochodzą imigranci docierający do Polski. W ich wyniku m.in. w Iraku zamknięto konsulaty Białorusi w Bagdadzie i Irbilu. Ponadto po rozmowach prowadzonych ze stroną turecką, wobec groźby unijnych sankcji, którymi mogłyby zostać objęte linie lotnicze Turkish Airlines, biletów na samoloty latające z tureckich lotnisk do Mińska, nie tylko linii Turkish Airlines, ale i białoruskiej Belavii, nie mogą już kupować obywatele Iraku, Syrii i Jemenu.

15 listopada imigranci koczujący w pobliżu zamkniętego przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej przenieśli się w bezpośrednie sąsiedztwo przejścia. 16 listopada grupa ok. 100 agresywnych imigrantów zaatakowało ogrodzenie i polskich funkcjonariuszy, rzucając w nich kamieniami, butelkami i granatami hukowymi. Atak trwał kilka godzin, kilku polskich policjantów, a także funkcjonariuszka Straży Granicznej i żołnierz zostali ranni.

18 listopada grupa ok. 430 imigrantów przebywających w ostatnich tygodniach na Białorusi, wróciła do Iraku na pokładzie samolotu wysłanego przez iracki MSZ. Tego samego dnia szef MON Mariusz Błaszczak poinformował, że na granicy Polski pojawi się kompania brytyjskich wojsk inżynieryjnych.

Dwie rozmowy z Aleksandrem Łukaszenką o kryzysie na granicy Polski z Białorusią przeprowadziła Angela Merkel. Strona białoruska twierdzi, że przedstawiła propozycję, by Unia Europejska przyjęła 2 tys. imigrantów z Białorusi, w zamian za co Białoruś odeśle 5 tys. imigrantów do ich ojczyzn. Możliwość przyjęcia 2 tys. imigrantów z Białorusi odrzuciły Niemcy.