Tak wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który zapadł 26 września 2014 r. (sygn. akt: I ACa 419/14).
Państwo S. byli najemcami mieszkania w gminnym TBS. Ktoś doniósł administracji, że sami w nim nie mieszkają, lecz podnajmują je innym osobom. Potwierdził to pracownik administracji TBS, który rozmawiał z mieszkańcami lokalu. Ponieważ małżonkowie S. nie mieli zgody na podnajem, gmina postanowiła wypowiedzieć im umowę najmu, a do podnajemcy skierowała pisemne wezwania do opuszczenia lokalu.
Kartka pod wizytówką
W mieszkaniu pozostały jednak meble i inne rzeczy należące do małżonków S. Administratorka dostała od przełożonych polecenie umieszczenia na drzwiach lokalu pisma z wezwaniem do uprzątnięcia mieszkania do określonego dnia i zagrożeniem, że po tej dacie nastąpi przejęcia mieszkania przy udziale Straży Miejskiej. Kartkę z taką informacją i pieczątką administratorka powiesiła na drzwiach mieszkania państwa S., pod wizytówką z ich nazwiskiem.
W czasie, gdy kartka wisiała na drzwiach, małżonkowie S. czasowo - jak twierdzili - przebywali poza domem: jedno opiekowało się chorym synem, a drugie chorym rodzicem w innych mieszkaniach. O wywieszonej informacji poinformował ich telefonicznie sąsiad, a potem potwierdziły to inne osoby. Powiedziały one małżonkom S., że sąsiedzi komentują całą sprawę i snują domysły na temat przyczyn wezwania do opróżnienia lokalu. Byli przekonani, że państwu S. grozi eksmisja za niepłacenie czynszu.
Małżonkowie S. do dziś nie wydali gminie mieszkania (obecnie prowadzone jest postępowanie egzekucyjne na podstawie wyroku nakazującego ich eksmisję). Uznali za to, że treść kartki na drzwiach naruszyła ich dobra osobiste. W pozwie przeciwko TBS zażądali przeprosin w mediach oraz po 10 tys. zł zadośćuczynienia.